Od początku roku indeks sWIG80 zyskał prawie 12 proc., a mWIG40 ponad 7 proc. Klienci funduszy wciąż masowo nie kupują jednostek. Okazuje się jednak, że zlecenie nabycia funduszy akcji giełdowych „misiów” warto już mieć na podorędziu, bo sześciomiesięczna średnia krocząca sprzedaży w tej grupie zbliża się do wartości dodatniej (patrz wykres). A to według strategii Analiz Online, firmy badającej rynek TFI, sygnał nadchodzącej hossy. Specjaliści tłumaczą, że klienci, próbujący skorzystać z rynkowych trendów, najczęściej padają ofiarą pułapki historycznych stóp zwrotu.

Z decyzją o zakupie jednostek uczestnictwa zbyt długo zwlekają, a gdy w końcu składają zlecenie kupna, okazuje się, że weszli do gry na samym szczycie hossy. W rezultacie ponoszą bardzo dotkliwe straty i na lata „obrażają się” na funduszeakcji. Na ten podstawowy błąd Analizy Online znalazły lekarstwo. Wymyśliły strategię aktywnej alokacji, opartej na monitorowaniu zachowania inwestorów.
Metoda ta polega na kupowaniu jednostek funduszy akcji, gdy średnia z salda wpłat i wypłat z poprzednich sześciu miesięcy przyjmuje wartość dodatnią. Gdy tylko średni bilans napływów za ostatnie sześć miesięcy spadnie poniżej zera, klienci powinni natychmiast zarządzić ewakuację i przenieść pieniądze np. do funduszu obligacji lub rynku pieniężnego. Przy zarządzaniu pieniędzmi inwestorzy muszą zachować żelazną konsekwencję i transakcji kupna bądź sprzedaży dokonywać wraz z pierwszym sygnałem.
Opóźnienia w podejmowaniu decyzji niwelują, a w skrajnych przypadkach eliminują jej atuty. W ciągu ostatnich dziesięciu lat metoda ta przyniosła sowity zarobek. Tysiąc złotych zainwestowane przed dekadą w fundusz małych i średnich spółek, przy zastosowaniu strategii „kup i trzymaj”, przyniosło 100 proc. zysku. Strategia aktywnej alokacji bazująca na zachowaniu klientów dała o 150 pkt. proc. więcej.