Biotechnologia nie sprzedaje się już na pniu

Kamil Zatoński
opublikowano: 31-01-2011, 10:41

Kolejne niezbyt udane emisje innych spółek z sektora pokazują, że sama przynależność do branży biotechnologicznej to za mało, by przekonać inwestorów do potrząśnięcia sakiewką.

Blirt, wybierająca się na NewConnect firma badawczo-rozwojowa, ogłosiła w piątek sukces prywatnej emisji akcji. Spółce, która pracuje m.in. nad lekiem przeciwgrzybicznym, udało się zdobyć 9,6 mln zł, z czego 3,5 mln zł to pieniądze od głównego akcjonariusza Mariana Popinigisa. Przypomnijmy jednak, że liczono na więcej. Zarząd Blirtu liczył na 15-25 mln zł.

Na jeszcze więcej, bo na 40 mln zł, apetyt miała Selvita, firma świadcząca usługi badawcze. Oczekiwania cenowe zarządu i potencjalnych inwestorów były jednak rozbieżne, dlatego zdecydowano się zawiesić ofertę. O pieniądze inwestorów ubiegał się też Lectus, spółka zarejestrowana w Wielkiej Brytanii, prowadząca badania nad lekami do walki z bólem neuropatycznym. Oferta prywatna miała mieć wartość 40 mln zł, a prezes spółki Roland Kozłowski nie ukrywał, że do sięgnięcia po kapitał na polskiej giełdzie zachęcił go wcześniejszy sukces Mabionu, którego akcje o łącznej wartości 23 mln zł rozeszły się na pniu w połowie ubiegłego roku. Później jednak zainteresowanie biotechnologią przygasło.

Utworzony przez GPW w sierpniu ubiegłego roku wskaźnik NC Life Science Index, odzwierciedlający notowania spółek z sektora, jest dziś o ponad 10 proc. niżej niż w punkcie wyjścia. Ceny akcji poszczególnych firm też są dalekie od szczytów: kurs Bio Maxima jest o 20 proc. poniżej historycznego maksimum, Mabionu o 20 proc., a Euroimplant, Read-Gene i Bio-Inventions przeceniono o ponad 50 proc. Kapitalizacje firm, które dziś jeszcze mają niewielkie przychody i nie mogą się pochwalić zyskami, wciąż jest jednak liczona na dziesiątki milionów złotych.

Największy i chyba najbardziej obiecujący w tym gronie Mabion wyceniany jest na 98 mln zł, Euroimplant na 92 mln zł, a Read-Gene na 64 mln zł. To i tak niewiele w porównaniu z tym, na ile wycenił się Lectus. Firma, która pierwszy produkt może wprowadzić na rynek najwcześniej za kilka lat (a to, czy okaże się on sukcesem, jest obarczone dużym ryzykiem), oceniła swoją wartość na 160 mln zł. Rynek szybko to zweryfikował, a kolejne niezbyt udane emisje innych spółek z branży pokazują, że sama przynależność do branży biotechnologicznej to za mało, by przekonać inwestorów do potrząśnięcia sakiewką.

None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane