W ubiegłym roku spółka projektowa należąca do miedziowego potentata koncentrowała się na naszym regionie. Strategia przyniosła wymierny efekt — grupa zaksięgowała 111 mln zł przychodów (38 mln zł w 2010 r.) oraz 4,2 mln zł zysku netto (340 tys. zł).
— Skoncentrowaliśmy się na działalności, którą uznajemy za priorytet: projektowaniu dla metalurgii metali nieżelaznych oraz instalacji odpylania kominów. Dzięki temu skuteczność oferty jest dużo większa. Nie poświęcaliśmy zbyt dużo energii na działalność poza Polską — tłumaczy prezes Tadeusz Baj. Ale taka optyka może się szybko zmienić.
Z deweloperską żyłką
Bipromet jest właścicielem działek i biurowca przy ul. Granicznej w Katowicach. Planuje zbudowanie w tym miejscu kompleksu biurowo- -kongresowego o powierzchni 40 tys. mkw., który zostanie przeznaczony pod wynajem. Inwestycja, która pochłonie 200-300 mln zł, będzie tematem najbliższej rady nadzorczej.
— Portfel zamówień na 2012 r. ma wartość 50 mln zł. Jak na początek roku to sporo. Mamy nadzieję, że przejęcie przez głównego właściciela kanadyjskiej Quadry da nam szanse rozwoju na rynkach, na których znajdują się jej aktywa — mówi Tadeusz Baj. Quadra ma kopalnie w USA, Chile i Kanadzie. Pomóc mogą kontakty, bo nad przejęciem pracował m.in. Artur
Więznowski, członek rady nadzorczej Biprometu, który został delegowany do zarządu kanadyjskiej spółki. Bipromet jest też blisko podpisania umowy na projektowanie i budowę pieców w hucie w serbskim Borze. Sprzyjają mu programy inwestycyjne KGHM i ArcelorMittalla. Kadra powiększyła się w ubiegłym roku o 50 osób. Rekrutacja nie była łatwa. Jej szefowie potrzebują ludzi o wąskich specjalnościach, które na dodatek są w zaniku.
— Znalezienie młodego projektanta ze znajomością rysunku technicznego i specjalistycznego oprogramowania jest trudne. Studenci, jeśli mogą, omijają takie zajęcia. Jeśli nie wprowadzimy zmian w systemie edukacyjnym, za kilka lat takich specjalistów w ogóle nie będzie — narzeka Marek Kacprowicz, wiceprezes Biprometu.