Biznes dla Polaka to srebro rodowe

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2010-12-08 06:36

Aż 67 proc. przedsiębiorców chce oddać firmę dzieciom — wynika z badania "PB"

Rozpoczynająca się zmiana pokoleniowa zdecyduje, czy gospodarka będzie oparta na korporacjach czy firmach rodzinnych. Postanowiliśmy to sprawdzić.

W ramach Gazelowego Indeksu Tendencji (GIT), projektu badawczego "PB", o plany sukcesji zapytaliśmy 92 przedsiębiorców. Wnioski są dwa. Po pierwsze, przeciętny polski biznesman traktuje swoją firmę głównie jako przedsięwzięcie rodzinne. Aż 67 proc. przedsiębiorców deklaruje, że zamierza oddać biznes dzieciom lub innym członkom rodziny. To wyjątkowo duży odsetek na tle światowych standardów.

— Mój syn ma gruntowne wykształcenie menedżersko-ekonomiczne. Na razie samodzielnie rozwija swoją karierę zawodową, ale myślę, że kiedyś będzie skłonny przejąć ojcowski biznes — mówi Marek Jutkiewicz, udziałowiec Makaronów Polskich, Mispolu i Ganta, właściciel klinik kardiologicznych Allenort, założyciel i były właściciel Hoopa.

— Moją pasją, poza rajdami, jest praca. Perspektywa odejścia z biznesu jest tak odległa, że dziś o tym nie myślę. Po prostu pracuję i mam z tego frajdę — mówi Michał Sołowow, główny akcjonariusz m.in. Barlinka, Cersanitu i Echo Investment, prywatnie kierowca rajdowy.

Co czwarty przedsiębiorca (24 proc.) wybiera jednak inną drogę — zamierza spieniężyć biznes, sprzedając go inwestorowi (na świecie odsetek wynosi 57 proc.).

Badanie pokazuje ponadto, że w Polsce słabo wykształcony jest model korporacyjny — sprzedanie udziałów w firmie jej menedżerom lub pracownikom. Tylko 7 proc. przedsiębiorców zamierza w ten sposób wyjść z biznesu. W badaniu światowym Grant Thornton ten odsetek wynosi 20 proc.

A jak polscy przedsiębiorcy przygotowują potomków do przejęcia firmy? - Okazuje się, że najbardziej pożądane są studia ekonomiczne na krajowej uczelni (57 proc.). Praktyka wygląda znacznie gorzej - dzieci przedsiębiorców rzadko studiują na kierunkach biznesowych. Wiele z nich - z braku motywacji - wogóle nie kończy studiów.

— Obie moje córki są artystkami: jedna aktorką, druga skończyła studia śpiewu operowego. Chcą realizować swoje marzenia. Prędzej zięciowie byliby w stanie prowadzić biznes, ale jest za wcześnie, żeby to rozstrzygać — mówi Zbigniew Jakubas, znany inwestor, m.in. właściciel grupy Multico.

Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"