Biznes woli Tuska w roli premiera

Jarosław Królak
opublikowano: 2010-01-29 00:00

Dobrze, że się wycofał. Teraz niech naprawdę zajmie się wzmacnianiem gospodarki — jednym głosem mówi biznes.

Faworyt rezygnuje z gry o Pałac Prezydencki

Dobrze, że się wycofał. Teraz niech naprawdę zajmie się wzmacnianiem gospodarki — jednym głosem mówi biznes.

W październiku Leszek Balcerowicz w wywiadzie dla "PB" dziwił się, że Donald Tusk zamierza startować w wyborach prezydenckich, mając stanowisko, które daje realną władzę. Nie wiemy, czy premier wziął sobie do serca słowa byłego prezesa NBP. Wczoraj jednak Donald Tusk zdecydował, że nie stanie do wyścigu o prezydenturę. Takiego właśnie postanowienia spodziewali się przedstawiciele największych organizacji przedsiębiorców i pracodawców.

— Od kilku tygodni byłem przekonany, że zrezygnuje ze starań o prezydenturę. Premier podjął słuszną decyzję. Powinien teraz skupić się na pracy w rządzie — mówi Maciej Grelowski, wiceprezes Business Centre Club (BCC).

Nowy plan

Przed złożeniem tej niezwykle ważnej dla naszej polityki i gospodarki deklaracji premier podkreślał, że Polska najlepiej w Europie walczyła z kryzysem.

— Dane GUS potwierdzają, że nasza gospodarka poradziła sobie w 2009 r. lepiej, niż przewidywali to najwięksi optymiści — stwierdził premier Tusk.

Relatywnie dobra sytuacja naszej gospodarki miała lec u podstaw nowego planu politycznego. Jego pierwszym elementem jest rezygnacja z udziału w wyborach prezydenckich, drugim — wzmocnienie rządu, który ma skutecznie działać na rzecz dalszego wzrostu gospodarki.

— Instrumenty rządzenia są w rządzie, a nie w pałacu. Chcę, aby rząd pod moim kierownictwem doprowadził przede wszystkim do ograniczenia zadłużenia państwa oraz deficytu budżetowego, aby nasz kraj był najatrakcyjniejszym w regionie miejscem do inwestowania — zapewniał wczoraj Donald Tusk.

Drogą do tego celu ma być ogłoszony dziś "Plan konsolidacji i rozwoju".

Gospodarka, Tusku

Biznes rozumie i pochwala decyzję premiera.

— Postąpił słusznie i racjonalnie. Gdyby kandydował, to w PO i w rządzie mogłoby dojść do walki o schedę, co nie wyszłoby tej partii na dobre. Myślę, że teraz możemy oczekiwać większej aktywności rządu w sprawach gospodarczych — mówi Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich (KPP), wierzy, że będzie to przełom.

— Liczę, że nie jest to taktyczna zagrywka. Widać, że Tusk chce obronić rząd przed wstrząsami kampanii wyborczej. Mam tylko nadzieję, że obroni też polską gospodarkę przed wyborczym populizmem. Jego głównymi celami powinny być teraz reforma finansów publicznych, uproszczenie systemu podatkowego, reforma prawa pracy, no i niech wreszcie zlikwiduje ustawę kominową — mówi szef KPP.

Dodaje, że rząd powinien teraz sporządzić generalny plan reformy gospodarczej.

— Służymy pomocą — deklaruje Andrzej Malinowski.

Ruch Tuska budzi uznanie także w oczach innych dużych organizacji.

— Ta decyzja pozwoli rządowi skupić się na gospodarce. To powinien być jego priorytet — uważa Lech Pilawski, dyrektor generalny PKPP Lewiatan.

— Udział premiera w kampanii prezydenckiej zatrzymałby prace rządu. Słuszna decyzja o niekandydowaniu daje szansę na przyspieszenie koniecznych reform — dodaje Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego

Odważną decyzję Tuska chwalą też Gazele Biznesu.

— To dobra dla gospodarki decyzja. Oznacza, że premier ma chęć przeprowadzania reform — mówi Piotr Kalinowski, prezes SNS Trading, firmy, która zajęła trzecie miejsce w łódzkim rankingu Gazel Biznesu.