Blackout coraz bardziej realny

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2005-06-07 00:00

Gdyby stan polskiej energetyki mierzyć liczbą programów, jakie w ostatnich latach, a praktycznie w całym okresie transformacji ustrojowo-gospodarczej powstały, i były tryumfalnie ogłaszane, byłaby ona nie tylko przodującą gałęzią gospodarki, ale i liczącym się rozgrywającym na europejskim rynku energii. Niestety metody pomiaru są zupełnie inne i zapewne dlatego, za kilka lat, w Polsce może zwyczajnie zabraknąć energii. I trzeba będzie ją importować.

Nie przez przypadek napisałem o transformacji ustrojowo-gospodarczej, a nie tylko gospodarczej. Bo energetyka to bardziej „sprawa polityczna” niż gospodarcza. Dlatego zapewne ambicją każdej ekipy rządzącej było stworzenie strategii dla energetyki od nowa. Tak jakby nie było przeszłości. Najbardziej ambitne ekipy w czasie jednej kadencji nawet kilkakrotnie zmieniały strategie. Mieliśmy więc i konsolidacje poziome, i pionowe, przekroje sektorowe i inne najbardziej oryginalne pomysły. Trudno się dziwić, że sytuacja w sektorze przypomina krajobraz po bitwie i jest efektem oddziaływania na tym polu wielu, wzajemnie się znoszących, sił.

Już dzisiaj widać, że koncepcje potencjalnych koalicjantów po nadchodzących wyborach, czyli Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości, są biegunowo różne. Wiadomo, jakie skutki, energetycy akurat na ten temat wiedzą najwięcej, może spowodować zwarcie, czy choćby tylko krótkie spięcie. A tych z pewnością będzie bardzo wiele. Tym bardziej że i sami zainteresowani, energetycy, mają pomysły na przyszłość sektora, które nijak się mają do pomysłów kolejnych ekip rządzących.