Blackout w Argentynie

Argentyna szuka przyczyny największej awarii sieci energetycznej w historii Ameryki Południowej. Nie wyklucza, że był to cyberatak.

Blackout to tytuł niezłej książki i częsty temat letnich dyskusji polskiego światka energetycznego. W energetyce oznacza to niekontrolowane wyłączenie dostaw energii na dużym obszarze, np. w części kraju lub w kilku krajach. W książce „Blackout” Marca Elsberga awaria obejmuje Europę, która pogrąża się w chaosie. W miniony weekend widmo takiego chaosu zajrzało w oczy mieszkańcom Ameryki Południowej. Kryzys zaczął się w niedzielę o godzinie 7 rano. Bez prądu znaleźli się praktycznie wszyscy mieszkańcy Argentyny, których jest około 44 mln, a także wszyscy mieszkańcy sąsiedniego Urugwaju (3,5 mln) i jeszcze więcej mieszkańców paragwajskich wsi. Stanęło metro i pociągi w Buenos Aires, nie działały telefony i internet, nie było dostaw bieżącej wody, zamknięto sklepy, a pacjenci korzystający ze sprzętu medycznego w domu byli przenoszeni do szpitali. Do poniedziałku zasilanie przywrócono niemal wszystkim.

W miesiącach letnich, kiedy w Europie panuje zima, blackouty w tym regionie się zdarzały, głównie ze względu na obciążenie sieci klimatyzacją. Teraz jednak w Ameryce Południowej zaczyna się zima. Badanie przyczyn blackoutu ma trwać 15 dni. Bezpośrednim powodem była awaria linii energetycznej łączącej dwie elektrownie w północno-wschodniej części kraju. Skąd awaria? Gustavo Lopetegui, argentyński sekretarz ds. energii, uważa, że doszło do przeciążenia sieci. Eksperci zwracają uwagę, że argentyńska sieć jest stara i wymaga modernizacji. Associated Press przypomina, że prezydent Mauricio Macri obiecywał w kampanii wyborczej w 2015 r. duże inwestycje sieciowe oraz politykę energetyczną z prawdziwego zdarzenia. Nieco ponad tydzień temu cieszył się z rosnącego eksportu gazu, podkreślając na Twitterze, że Argentyna przeszła drogę „od ciemności do eksportu energii”. Władze Argentyny nie wykluczają, że doszło do cyberataku na system energetyczny. Zdaniem Lopetegui jest to mało prawdopodobne. Zagrożenie blackoutem budzi w Polsce zainteresowanie, bo wystąpiło u nas latem 2015 r. Problem wynikł jednak z niedostatecznego wytwarzania energii (niektóre elektrownie stanęły ze względu na zbyt ciepłą wodę w rzekach), a nie problemów z siecią.

— Paradoksalnie, problemy z 2015 r. pomogły w lepszym przygotowaniu systemu na obecne wyzwania — uważa profesor Konrad Świrski, ekspert energetyczny.

Od tego czasu uruchomiono nowe bloki w Kozienicach i Opolu, inaczej rozłożono plany remontowe w elektrowniach, wzmocniono też połączenia transgraniczne umożliwiające import energii.

— Niewielki blackout lub problemy z zasilaniem w Polsce byłyby bardzo dużym zaskoczeniem. Wyłączenia z powodu sieciowego i z powodu cyberataku też uważam za mało prawdopodobne. Chyba że byłby to atak czysto militarny, ale wtedy mielibyśmy najpierw informacje natury politycznej — uważa Konrad Świrski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy