Boom inwestycyjny w transporcie drogowym

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2021-08-31 08:22

Popyt na samochody ciężarowe w Polsce jest o połowę wyższy niż możliwości ich dostaw. Transport i logistyka mocno inwestują z powodu szybkiego wzrostu produkcji przemysłowej oraz rozwoju e-handlu i usług ostatniej mili.

Dane o rejestracji nowych pojazdów użytkowych (kategoria uwzględnia wszystkie rodzaje samochodów ciężarowych oraz autobusy) w krajach EU oraz EFTA pokazują, że ożywienie inwestycyjne występuje wszędzie, jednak ze zróżnicowaną siłą. We wszystkich krajach rejestracja nowych pojazdów w I poł. 2021 r. była na zdecydowanie wyższym poziomie niż przed rokiem. Oczywisty jest jednak efekt niskiej bazy, stąd warto odnieść te dane również do I poł. 2019 r. Spośród najważniejszych europejskich gospodarek, które w porównaniu do poziomu sprzed dwóch lat odnotowały spadki, pozytywnie wyróżnia się Polska ze wzrostem 4,5 proc. Dla całej UE nastąpił spadek na poziomie -9,3 proc.

Za ogólny wzrost rejestracji w Polsce odpowiadał wzrost w kategorii samochodów dostawczych do 3,5 tony, który w porównaniu do I poł. 2019 r. wyniósł aż 11,3 proc. wobec spadku o 5,9 proc. w całej UE. W ujęciu r/r wzrost w Polsce wyniósł aż 58,5 proc. wobec 38,1 proc. w całej Unii. Ta kategoria pojazdów mocno korzysta na rozwoju usług tzw. ostatniej mili, które z kolei są pochodną szybkiego wzrostu rynku e-handlu.

Rejestracje nowych pojazdów w pozostałych kategoriach znajdują się w Polsce na poziomie nieznacznie niższym niż przed dwoma laty. W kategorii ciężkich pojazdów pow. 16 ton było to -3,7 proc. (wobec -22,4 proc. w UE), średnich pojazdów powyżej 3,5 ton spadek wyniósł -4,3 proc. (-22,3 proc. w UE), a w obszarze autobusów i autokarów wyniósł -56,6 proc. (-33,2 proc. w UE). Oznacza to, że łącznie w Polsce zarejestrowano w I poł. 2021 r. ponad 55,7 tys. pojazdów użytkowych, z czego 39 tys. stanowiły samochody ciężarowe do 3,5. ton, ok. 16,1 tys. samochody średnie powyżej 3,5 ton., ok. 14,9 tys. pojazdy ciężkie powyżej 16 ton, a ponad 660 autobusy i autokary.

Dane o rejestracji nowych pojazdów wyraźnie wskazują, że boom inwestycyjny w transporcie drogowym w Polsce jest silniejsze niż średnio UE, a także w poszczególnych największych europejskich gospodarkach. Potwierdzają to informacje płynące od firm zajmujących się produkcją i sprzedażą sprzętu transportowego. Widać to na przykładzie rynku ciężkich samochodów ciężarowych, a więc głównie ciągników siodłowych. Mercedes-Benz Trucks Polska wskazywał na początku lipca, że najwcześniejsze terminy dostawy ciągników siodłowych to pierwszy kwartał 2022 r. Podobnie firma Paccar oferująca pojazdy marki DAF, która wskazuje, że popyt jest o ok. połowę wyższy niż możliwości dostaw. Częściowo wynika to z dużo wyższego popytu niż prognozowany – na początku roku liderzy rynku prognozowali 22-23 tys. rejestracji ciężkich samochodów ciężarowych, tymczasem obecny popyt jest tak wysoki, że bez ograniczeń podażowych rejestracje mógłby osiągnąć nawet 35 tys. To co ogranicza producentów to m.in. brak komponentów, w tym półprzewodników, które stały się już głównym problemem w całej branży motoryzacyjnej na świecie.

Świetną koniunkturę w zakresie sprzętu transportowego potwierdzają również informacje od Wielton, największego polskiego producenta przyczep i naczep. Spółka nie opublikowała jeszcze raportu za II kw. br., jednak już w I kw. wskazywała, że skokowy wzrost popyt nastąpił na polskim rynku i był to kluczowy czynnik odpowiadający za jej bardzo dobre wyniki w tym okresie. Przychody w ujęciu r/r wzrosły na rynku polskim aż o 54,8 proc., a portfel zamówień na koniec okresu wynosił rekordowe 6,5 tys. sztuk (wzrost o 96 proc. r/r). Boom na rynku przyczep i naczep widać także w danych o rejestracjach na rynku polskim. W okresie styczeń-lipiec 2021 r. łączna liczba rejestracji przyczep przekroczyła 50,7 tys. (wzrost o 28,8 proc. r/r oraz 29,3 proc. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2019 r.). Rejestracja przyczep ciężarowych wzrosła o 27,6 proc. w stosunku do 2019 r. (47,5 proc. r/r), a przyczep lekkich o 25,0 proc. (24,1 proc. r/r). Rejestracja naczep wzrosła natomiast o 17,7 proc. (128,6 proc. r/r).

Dane GUS pokazują także, że wzrosły nakłady inwestycyjne firm działających w obszarze transportu i logistyki. W okresie styczeń-czerwiec 2021 r. w ujęciu r/r wzrosły one o 39,3 proc. licząc w cenach bieżących, a w odniesieniu do tego samego okresu w 2019 r. o 36,2 proc.

Wszystko to pokazuje, że firmy są przekonane o trwałości obecnego ożywienia gospodarczego. W przeciwnym wypadku nie podejmowałby tak masowo decyzji o nowych inwestycjach w środki trwałe. Pokazuje to także, że poza pierwszymi miesiącami pandemii, które były trudne dla przewoźników drogowych, przetrwały one kryzys w bardzo dobrej kondycji.

Z czego wynika ten boom inwestycyjny? Istnieją dwa wyjaśnienia tego zjawiska. Pierwszym z nich jest silny popyt na usługi polskich firm transportowych ze strony zagranicznych firm. Drugim jest silny popyt ze strony krajowych zakładów. Warto wskazać, że nie są to zjawiska wykluczające się.

Bardzo wysoki popyt na usługi transportowe w całej światowej gospodarce utrzymuje się już od jesieni ubiegłego roku. Porównując jednak dane z Polski na tle innych krajów europejskich widać, że wzrost nowych rejestracji w Polsce był istotnie wyższy. To wskazuje, że polskie firmy mogły pozyskać nowych klientów i zwiększyć swoje udziały w rynkach europejskich. W trakcie kryzysu wiele firm poszukiwało możliwości cięcia kosztów, także kosztów związanych z logistyką i polscy przewoźnicy, którzy wciąż w dużej mierze konkurują niższą ceną, a także większą elastycznością, mogli to wykorzystać. Podobny efekt wystąpił w wielu przemysłowych branżach, w których polskie firmy potrafiły włączyć się w łańcuchy dostaw europejskich firm.

Drugie wytłumaczenie wydaje się jednak również istotne, bowiem ono wskazuje, że firmy transportowe są beneficjentem ekspansji polskiego przemysłu i rosną wraz z bardzo dynamicznym wzrostem popytu na towary produkowane w Polsce.

Podsumowanie pozostałych trendów w sektorze

Ogólny wskaźnik koniunktury dla transportu i logistyki w sierpniu spadł do poziomu 4,6 proc. (wobec 5,8 proc.), co oznacza, że spadł odsetek firm odczuwających poprawę koniunktury. Wciąż jednak wskaźnik utrzymuje się powyżej poziomu zero, który oddziela ogólną pozytywną ocenę koniunktury od negatywnej w całym sektorze (który jednak uwzględnia także przewóz osób). Firmy pozytywnie oceniają bieżący popyt, a także są optymistycznie w zakresie prognoz zatrudnienia. Wciąż jednak negatywnie oceniają swoją sytuację finansową – wskaźnik w tym zakresie pogorszyła się od czerwca br. o 1,6 pp. i znajduje się poniżej zera.

Analiza notowań ponad 50 dużych światowych spółek działających w sektorze transportu i logistyki wyraźnie, że zdecydowana większość przedsiębiorstw korzysta z ożywienia w światowej gospodarce. Na mapie ciepła zostały pokazane kursy akcji spółek do sierpnia br., gdzie poziom 100 przyjęto dla cen w grudniu 2020 r. Silnie wzrosły przede wszystkim akcje firm działające w obszarze transportu morskiego, m.in. MPC Container Ships (wzrost o 320,9 proc. w stosunku do grudnia 2020 r.), Hapag-Lyod (120,7 proc.), DFDS (34,7 proc.) oraz A.P. Moeller-Maersk (32,8 proc.). Wzrosły również ceny akcji większość największych operatorów logistycznych (DHL, Kuehne + Nagel, Deutshce Post, UPS), a także przewoźników drogowych (m.in. Imperial Logistics, Penske Logistics) i kolejowych (DB Schenker, PKP Cargo). Pogorszyły się natomiast szczególnie notowania operatorów portów lotniczych (Aeroports de Paris, Flughafen Zurich, Fraport).