Wesoła (PAP) - Nie rozważamy sytuacji, czy wejść do raju, czy pozostać w piekle. Gdy nie wejdziemy (do Unii Europejskiej) firmy, które tutaj są, wycofają się. Będzie jeszcze gorzej - powiedział w środę marszałek Sejmu Marek Borowski na spotkaniu z mieszkańcami Wesołej, wśród których przeważali okoliczni przedsiębiorcy.
Spotkanie zdominowały problemy gospodarcze w Polsce i szansa na ich rozwiązanie, jaką może być dla nas Unia Europejska. Wśród kilkudziesięciu osób, które przybyły na spotkanie, przeważali przedsiębiorcy, którzy w dyskusji z marszałkiem szukali rozwiązań na swoje problemy.
Borowski przekonywał, że Unia Europejska jest szansą przede wszystkim na zwiększenie inwestycji zagranicznych w Polsce, co w konsekwencji sprzyjać będzie wzrostowi gospodarczemu, a tym samym rozruszaniu gospodarki i zwiększeniu możliwości rozwoju dla małych polskich firm. To też jest szansa na zmniejszenie bezrobocia.
"Inwestorzy z zagranicy muszą mieć gwarancję, że Polska jest krajem, w którym można bezpiecznie inwestować. A taką informacją jest dla nich, że Polska jest w Unii Europejskiej. Unia rozszerza się bowiem tylko o te kraje, które mają te same zasady i reguły, jakie panują w Piętnastce" - podkreślił.
Według Borowskiego, nasze skromne oszczędności możemy powiększyć, przyjmując środki z funduszy unijnych, jak i te, które przyjdą z inwestycji prywatnych razem z małymi inwestorami zagranicznymi. "Jeśli nie przyjmiemy tej szansy, oczywiście będziemy się rozwijać, ale w znacznie wolniejszym tempie. Na tym polega zasadnicza różnica między pozostaniem poza i wejściem do" - przekonywał Borowski.
Mieszkańcy Wesołej pytali marszałka o to, w jaki sposób sytuacja w Polsce ma się poprawić, skoro duże kraje Unii, takie jak Niemcy i Francja, same przeżywają kłopoty.
"My nie rozważamy sytuacji, czy wejść do raju, czy pozostać w piekle. Niewątpliwie niektóre kraje Unii przeżywają trudności, ale są i takie, które ich nie mają. Tempo wzrostu gospodarczego Unii wpływa na nas niezależnie od tego, czy w niej jesteśmy, czy nie. Natomiast kwestia napływu inwestorów prywatnych absolutnie zależy od tego, czy będziemy w Unii. Gdy nie wejdziemy, firmy, które tutaj są, wycofają się. Będzie jeszcze gorzej" - dodał Borowski.
Mieszkańcy pytali także, czy mówienie o tym, że Polacy mają szanse na pracę w Unii nie jest fikcją, biorąc pod uwagę nasze słabe wykształcenie. Według Marka Borowskiego wcale tak nie jest. Jak się dowiedział, w Szwecji najbardziej poszukiwani pracownicy z Polski to pomoce domowe i lekarze.
: