PAP: Szef Socjaldemokracji Polskiej Marek Borowski powiedział we wtorek PAP, że jeżeli uda się stworzyć stabilne zaplecze dla rządu Marka Belki i będzie porozumienie w sprawie jego programu, "to ten rząd może rządzić i do kwietnia". W środę spotyka się kierownictwo partii, by rozmawiać o rządzie.
Zdaniem Borowskiego, "zmontowanie" stabilnego zaplecza dla rządu to "jest raczej zadanie dla prezydenta". Dodał, że jego formacja może brać udział w rozmowach w tej sprawie. Przypomniał też, że piątkowe głosowanie nad wotum zaufania dla gabinetu Belki pokazało, że nawet gdy SdPl poprze rząd, to i tak nie będzie on miał większości w Sejmie.
"Nasze stanowisko nie polega na żonglowaniu miesiącami, kiedy mają się odbyć wybory. Nasze stanowisko polega na tym, że w Polsce potrzebny jest rząd o stabilnym zapleczu politycznym. Różne mogą być drogi dochodzenia do takiego rządu i różne drogi gotowi jesteśmy rozpatrywać" - oświadczył.
"Przy tego typu rozumowaniu my nie podejmujemy dyskusji o lutym, marcu czy kwietniu, bo to nie o to chodzi" - dodał.
Podkreślił, że SdPl upiera się przy "stabilnym rządzie". Jeżeli - jak mówił Borowski - ten warunek nie zostanie spełniony to, trzeba zrobić wybory, ale nie w sierpniu, tylko najszybciej jak to możliwe, czyli jesienią.
Według Borowskiego, kierownictwa SdPl spotyka się ponieważ "jest sytuacja kryzysowa i trzeba z tego szukać wyjścia".
"Padło szereg różnych propozycji - prezydent się wypowiada, szefowie SLD, opozycja, więc kierownictwo partyjne chce to przedyskutować" - tłumaczył.
Także poseł Socjaldemokracji Bogdan Lewandowski powiedział PAP, że po spełnieniu pewnych warunków SdPl "nawet gotowa by była uznać, że rząd mógłby trwać do wiosny". Te warunki to - jak mówił - stabilna większość w Sejmie; wspólne opracowanie założeń programowych oraz zgoda premiera na ponowne głosowanie przez Sejm wotum zaufania na jesieni.
Taki pomysł w poniedziałkowej "Trybunie" przedstawił Andrzej Celiński. Powiedział gazecie, że jeżeli Belka "rzeczywiście uważa, że potrzebuje sześciu czy ośmiu miesięcy, to niech podejmie zobowiązanie, że w marcu są nowe wybory, a jednocześnie niech w październiku podda się wotum zaufania". Celiński tłumaczył, że to pozwoliłoby sprawdzić, czy w tym parlamencie faktycznie można przeprowadzić te rzeczy, które on chce.
Celiński we wtorek w rozmowie z PAP przyznał, że pomysłodawcą tej koncepcji jest Włodzimierz Cimoszewicz. Szef MSZ miał ją przedstawić, gdy w ubiegłym tygodniu wraz z Belką uczestniczył w spotkaniu z klubem SdPl.
Szefowa klubu SdPl Jolanta Banach oceniła w rozmowie z PAP, że to co przedstawił Celiński ma jeden słaby punkt. Chodzi o to, co by się stało, gdyby rząd nie uzyskał wotum zaufania. Jej zdaniem, w takim wypadku Sejm "ufundowałby sobie kolejny bałagan - od nowa trzy kroki konstytucyjne" w sprawie powołania rządu.
Wyjściem z tego - jej zdaniem - mogłoby być zobowiązanie się przez wszystkie strony, że w takim wypadku Sejm zgodziłby się na samorozwiązanie.
Inny polityk SdPl, wicemarszałek Sejmu Tomasz Nałęcz pytany o wariant przedstawiony w "Trybunie" odparł: "To jest moim zdaniem bardzo interesująca i racjonalna propozycja". Jak dodał, byłby skłonny się do niej przychylić, ponieważ uważa, że z upływem każdego tygodnia Belka będzie się przekonywał, że jego założenia, co do poparcia w Sejmie były zbyt optymistyczne.
W opinii Nałęcza, realizacja tego wariantu "nieuchronnie oznacza wybory, ponieważ zaplecze tego rządu będzie tak słabe, że trudno będzie mu wykroczyć poza horyzont jesieni".
Natomiast senator SdPl Marek Balicki podkreślił w rozmowie z PAP, że nie widzi możliwości, aby wybory mogły się odbyć w przyszłym roku. Gdyby SdPl poparła rząd, który działałby do wiosny, to nie wykluczył, że w takiej sytuacji wyszedłby z partii.
"To jest złe dla kraju i złe dla ludzi - dobre dla partii politycznych np. SLD" - ocenił.