Boryszew dał zarobić sprinterom i maratończykom

Adrian Boczkowski
04-08-2010, 00:00

24 tys. proc. przy łapaniu długoterminowych szczytów i dołków, 1000 proc. od minionej bessy i po 25 proc. dziennie. To już było. Co teraz?

Na giełdzie magia nazwisk działa, jeśli jest podparta skutecznym zarządzaniem i atrakcyjnymi fundamentami. Tak w skrócie można ocenić fenomen chemiczno-metalurgicznego Boryszewa ze stajni Romana Karkosika. Obecnie Boryszew to jeden z najbardziej rozgrzanych wątków na internetowych forach drobnych inwestorów. Jak to zwykle bywa, poglądy internautów są bardzo różne. Patrząc jednak na fakty, można założyć, że przyszłość grupy wygląda obiecująco.

Spójrzmy wstecz. Kto w październiku 1998 r. kupił akcje tej spółki i dotrwał do zapowiedzi rekordowych wyników z 2006 r. (5,4 mld zł przychodów, 178 mln zł zysku operacyjnego i 135 mln zł zysku netto), ten po siedmiu latach i trzech miesiącach mógł zrealizować 24 tys. proc. zysku. To oznacza, że z 10 tys. zł na wstępie zrobiło się aż 2,4 mln zł! Taka sztuka nie udała się pewnie wielu inwestorom. Kto kupował papiery w pierwszych dniach notowania Boryszewa na GPW (maj 1996 r.), ten obecnie jest 2,9 tys. proc. na plusie, biorąc pod uwagę otrzymane prawa poboru. Dla porównania — WIG wzrósł w tym czasie o około 260 proc. Sprinterzy również mają powody do zadowolenia. Bywają dzienne zmiany kursu o 10, a nawet 25 proc. (np. marzec, lipiec tego roku).

Największej niemocy podczas minionej bessy kurs Boryszewa doświadczył w listopadzie 2008 r., co było reakcją graczy na widmo kryzysu w sferze realnej oraz zagrożeń ze sfery finansowej (wysokie zadłużenie). W lutym 2009 r. kurs spadał również wraz z całym rynkiem, ustanawiając kolejne lokalne minimum w marcu. Od dna intraday do dziś posiadacze papierów Boryszewa są już jednak tysiąc procent nad kreską. To zasługa restrukturyzacji. Spółka poradziła sobie ze zbyt dużym zadłużeniem (emisja akcji na spłatę obligatariuszy). Po spisanym na straty 2008 r., w ubiegłym grupa Boryszewa zarobiła już na czysto 52 mln zł i osiągnęła 140 mln zł zysku operacyjnego przy przychodach 2,3 mld zł. Już w maju zeszłego roku wskazaliśmy w naszej analizie, że Boryszew ma największy potencjał wzrostu kursu właśnie z powodu niedocenionej przez rynek umiejętności generowania gotówki z podstawowej działalności. Od tego czasu kurs wzleciał o ponad 600 proc.

Zainteresowanie wielu giełdowych graczy Boryszewem sugeruje, że nie zobaczyliśmy jeszcze końca rajdu notowań. Dzięki kryzysowi Boryszew dostał bowiem od losu szansę, na której wykorzystanie pozwala mu zdrowy biznes operacyjny. To zakup aktywów globalnej grupy Maflow, która wytwarza komponenty dla przemysłu motoryzacyjnego. Wycenie spółki brakuje jeszcze wzrostu o 100 proc., by osiągnąć wartość ze stycznia 2006 r. Przed nami walne (17 sierpnia), które ma zadecydować o emisji tanich akcji za 75 mln zł, by pomóc sfinansować przejęcie Maflow. Odcięcie praw poboru nastąpiłoby efektywnie 28 października, a cena emisyjna to 10 gr (obecny kurs wynosi około 3,3 zł). To oznacza, że może powtórzyć się scenariusz ze stycznia, gdy Boryszew również przeprowadził emisję akcji po 10 gr. Kurs wzrósł na wieść o emisji, po czym na sesji po tym technicznym zabiegu realnie wzleciał jeszcze o 55 proc. (patrz wykres). Warto także obserwować ewentualne ruchy insiderów. Przed ostatnim rajdem członek nadzoru Boryszewa dokupił akcji za blisko 900 tys. zł. W dwa tygodnie jest już 50 proc. na plusie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Boryszew dał zarobić sprinterom i maratończykom