BPSC chce zwiększać sprzedaż. Jednak jak twierdzi Ignacy Miedziński, prezes firmy, Unia Europejska w tym raczej nie pomoże.
Biuro Projektowania Systemów Cyfrowych (BPSC) zajmuje się projektowaniem i wdrażaniem systemów informatycznych wspomagających zarządzanie. W połowie lat 90. pozyskało pierwszych poważnych klientów.
Z czasem chorzowska spółka stała się na polskim rynku największym rodzimym i piątym w ogóle dostawcą systemów ERP. Według danych IDC, w 2002 r. wystarczyło do tego zaledwie 3,6 proc. udziału w rynku. Firma chciałaby umocnić swoją pozycję i zdobyć miejsce na podium — za SAP i Oracle. Aby to osiągnąć, musi jednak znacząco zwiększyć przychody. W tym celu zamierza odejść od dotychczasowego modelu biznesu, opartego głównie na samodzielnej sprzedaży swoich produktów, i poszerzyć sieć partnerów.
Śląska spółka interesuje się też rynkiem wschodnim, w tym Rosją i Ukrainą. Na razie jednak klienta pozyskała na Litwie. Nie ma za to zbytnich nadziei związanych z tzw. Starą Europą.
— Oprogramowanie przygotowujemy przede wszystkim na rynek polski. Tutejsze firmy dopiero się rozwijają. Wiele z nich przekształca się z małych w średnie i w związku z tym chętnie kupuje systemy ERP. Firmy z dotychczasowej Unii Europejskiej proces informatyzacji mają już z reguły za sobą i choć uważamy nasz produkt za konkurencyjny, to na zamówienia stamtąd raczej nie możemy liczyć — mówi Ignacy Miedziński, prezes BPSC.
