Brak zagranicy w Warszawie

Witold Zajączkowski
opublikowano: 10-01-2012, 19:26

Po wczorajszych spadkach na rynki akcji powrócił dziś optymizm. Silnie odreagowały giełdy europejskie.

Indeksy szły w górę dzięki pokaźnym wzrostom banków i sektora surowcowego. Nasz WIG20 dość wyraźnie jednak odstawał w trakcie sesji skalą wzrostu. Na samym zamknięciu sesji o godz. 17:30 podaż rzędu 100 mln. zł ściągnęła go aż o 20 pkt, czyli został zniżony o  2/3 dzisiejszego mozolnego wzrostu.

Względna słabość naszego rynku jest widoczna już od kilku, czy nawet kilkunastu sesji. Gdyby nawet pominąć dzisiejsze fatalne zamknięcie, rynek nasz odstawał już w trakcie sesji. Kiedy wzrosty w Europie przekraczały 2,5 proc. WIG20 sięgał ledwie 1,5 proc. Wygląda zatem na to, że kapitał zagraniczny jest nieobecny w Warszawie. Surowce szły ostro do góry: miedź ponad 2 proc, ropa ponad 1 proc. srebro około 4 proc. W podobnej sytuacji KGHM zwykle zwyżkował znacznie, rzędu 4-5 proc, tymczasem dziś zaliczył ledwie 2,6 proc. Lepszy okazał się Orlen ze wzrostem na poziomie 3,1 proc. Tak słabe zachowanie flagowej do niedawna spółki naszego parkietu, jakim jest 4-ta na świecie kopalnia miedzi i 2-ga srebra, to oczywiście reperkusje zamiaru opodatkowania wydobycia tych kopalin. Skala podatku jest niespotykana na świecie. Dotychczasowi akcjonariusze kombinatu, którzy sądzili, że kupują kawałek przewidywalnego biznesu, zostali niemile zaskoczeniu deklaracją polskiego rządu, który w formie podatku wyrywa dla siebie znaczny kawał miedziowego „tortu”.

Grudniowe spadki KGHM wydrenowały także nasze zasoby gotówkowe. Kiedy zagranica sprzedawała w popłochu akcje kopalni, stroną kupującą były polskie fundusze. W efekcie rynek jest płytki, a obroty niskie. Cień na Polskę rzuca też sytuacja na Węgrzech, gdzie populistyczny rząd wprowadza kontrowersyjne ustawy. Mimo to budapesztański BUX zyskał dziś 2,4 proc, czyli więcej niż WIG20.

Powiodły się dzisiejsze aukcje obligacji kilku krajów. Być może na europejskie rynki długu powraca zaufanie. Być może pojawią się polityczne decyzje w kierunku „luzowania ilościowego” w strefie euro. Niemcom opłaca się obecna sytuacja – bezrobocie w Niemczech jest najniższe od 1993. Niemieckiej produkcji pomaga słabe euro, a także popyt ze strony właśnie tych bankrutujących krajów południa europy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Witold Zajączkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane