Branża narzeka na brak usług dodanych

Marcin Złoch
opublikowano: 2004-07-07 00:00

Wnioski z debaty „PB” są proste. Usługodawcy poszukują usług dodanych, za które chcieliby zapłacić domowi użytkownicy stałego łącza internetowego.

Redakcja „Pulsu Biznesu” zorganizowała debatę mającą na celu opisanie stanu rozwoju usług szerokopasmowego dostępu do internetu w Polsce. W spotkaniu wzięło udział 11 osób, przedstawicieli firm świadczących tego typu usługi, oraz dostawca urządzeń, łącz i treści.

Operatorzy telekomunikacyjni byli reprezentowani przez Mariusza Gacę z Telekomunikacji Polskiej, Macieja Kocięckiego z Netii, Bartosza Maxa z Telefonii Dialog oraz Marcina Burakowskiego z Polskiej Telefonii Cyfrowej. Ponadto w debacie wzięli udział Joanna Pasynkiewicz z Aster City Cable i Mirosław Suszek z UPC Telewizja Kablowa, przedstawiciele firm oferujących telewizję kablową i dostęp do internetu. Dostawców internetu dla firm reprezentowali Maciej Janas z GTS Polska i Krzysztof Skowroński z Pro Futuro. Michał Szustak występował w imieniu firmy Telia Sonera IC, zajmującej się hurtową sprzedażą pasma transmisyjnego. W dyskusji uczestniczyli również Piotr Oniszczuk z Alcatel Polska i Łukasz Wejchert reprezentujący portal Onet.pl.

Mało pecetów

Szerokopasmowy dostęp do internetu rozwija się w Polsce od kilku lat. Pionierami były firmy działające wśród klientów instytucjonalnych. Pierwsi ofertę dla odbiorców indywidualnych przygotowali operatorzy telewizji kablowych, następnie do gry weszli operatorzy telekomunikacyjni wykorzystujący technologię ADSL: TP SA, Telefonia Dialog i Netia. Pomimo wysiłków graczy tego rynku suma użytkowników szerokopasmowego dostępu do internetu świadczonego przez trzech operatorów telekomunikacyjnych i czterech największych operatorów telewizji kablowych nie przekracza 500 tys.

— Wynika to z małego nasycenia gospodarstw domowych komputerami — uważa Joanna Pasynkiewicz.

Mariusz Gaca potwierdza tę tezę powołując się na przeprowadzone we wrześniu 2003 r. przez TP SA badanie rynkowe. Sondaż objął 9,5 mln gospodarstw domowych. Okazało się, że w 36,6 proc. z nich jest komputer osobisty, z tego w 50 proc. domów podłączony do internetu.

W powtórzonym w kwietniu 2004 r. sondażu 47 proc. gospodarstw domowych zadeklarowało posiadanie komputera, odsetek usieciowionych pecetów nie zmienił się.

— 1/3 badanych nie widzi konieczności posiadania komputera osobistego, a jedynie połowa działających pecetów ma dostęp do internetu. Myślę, że powodem niskiej wartości tego wskaźnika jest przekonanie o wysokiej cenie stałego dostępu do internetu. W rzeczywistości oferowane w Polsce ceny są porównywalne z innymi rynkami, ale gdy porówna się cenę nominalną z wartością nabywczą danej kwoty, nasz kraj wypada dużo gorzej. Zamożność społeczeństwa ma wpływ na popyt na usługi internetowe — przekonuje Mariusz Gaca.

Miej świadomość

Maciej Kocięcki zwrócił uwagę, że równie istotne jest pojawienie się u użytkowników potrzeby korzystania z internetu i świadomości sposobów działania dostawców usługi.

— Wśród użytkowników pokutuje przekonanie, że w internecie za nic się nie płaci, więc i dostęp powinien być tani — twierdzi Maciej Kocięcki.

Niejako potwierdzają to dostawcy infrastruktury. Piotr Oniszczuk twierdzi, że cena za port ADSL w latach 2001-04 spadła dziesięciokrotnie, a według Michała Szustaka ceny przepustowości dla operatorów w ostatnich latach spadały mniej więcej po 30 proc. rocznie.

— Było bardzo drogo, a teraz można powiedzieć, że jest... drogo — na pewno nie tanio — podsumowuje Mirosław Suszek.

Maciej Kocięcki dodaje, że TP SA nadal wymaga od konkurentów wyższych opłat w ruchu krajowym niż międzynarodowi gracze za tranzyt danych spoza Polski.

Interesująca oferta

Firmy świadczące usługi dostępu do internetu zamierzają zarabiać na płatnych usługach dodanych. Mariusz Gaca przytoczył sondaż pokazujący, że w 2002 r. średni zysk z użytkownika szerokopasmowego dostępu w Europie wyniósł 47,5 EUR miesięcznie, a w 2006 r. prognozowany jest wzrost tego wskaźnika do 62 EUR miesięcznie.

— Wzrost ARPU ma nastąpić dzięki rozwojowi usług dodanych. Obecnie powodzeniem cieszą się usługi dotyczące głównie bezpieczeństwa np. ochrona rodzicielska, antywirusowa. W przyszłości pojawią się m.in. gry i wideo na żądanie. Jak wynika z sondaży, średnia cena za jedną usługę nie powinna przekroczyć 3 USD. Wyższe po prostu nie chwytają — informuje Mariusz Gaca.

Dlatego tak ważna dla dostawców internetu jest dostępność treści, które mogliby oferować odpłatnie użytkownikom.

— Potrzebna jest zawartość, jak jej nie będzie, wystarczające dla użytkowników okaże się połączenie modemowe. Jest mało usług, na których, poza samym dostępem, można zarabiać. Niestety, poniekąd sami jesteśmy trochę winni, przyzwyczajając użytkowników, że gry on-line są dostępne za darmo — twierdzi Bartosz Max.

— Obserwuję trend przechodzenia do stałego dostępu, w którym nie trzeba się kontrolować i uważać na długość przebywania w sieci. Zgadzam się, że na razie nie ma treści zdolnych przyciągnąć użytkowników. I tu powstaje szansa dla portali powiązanych z dostawcami treści, np. stacją telewizyjną — przekonuje Mariusz Gaca.

Łukasz Wejchert potwierdził, że jego firma pracuje nad stworzeniem nowych produktów, przystosowanych do rozpowszechniania w internecie.

— To nie może być tradycyjna telewizja jak w telewizorze, tylko wyświetlana na monitorze komputera. Należy stworzyć model biznesowy — zaznacza Łukasz Wejchert.