Branża ochrony nakręcona fuzjami w regionie

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-09-24 00:00

Polski City Security wchodzi w mariaż z czeską firmą. To kolejny lokalny gracz, który rzuca wyzwanie liderom

Regionalny lider w ochronie galerii handlowych, prowadzący działalność na ośmiu rynkach Europy Środkowo- -Wschodniej, którego roczne obroty wynoszą około 400 mln zł — tak będzie można przedstawić M2.CS, międzynarodowe ochroniarskie joint venture, które powstaje z połączenia czeskiego Mark 2 Corporation (M2.C) i polskiego City Security. M2.C ma się specjalizować w ochronie dużych obiektów handlowych, biurowych, logistycznych i administracyjnych w regionie.

WSPÓLNYMI SIŁAMI: Konsolidacja mniejszych podmiotów w branży ochrony pozwala zabierać rynek największym światowym graczom, którzy nie radzą sobie w Europie Środkowo-Wschodniej. [FOT. GK]
WSPÓLNYMI SIŁAMI: Konsolidacja mniejszych podmiotów w branży ochrony pozwala zabierać rynek największym światowym graczom, którzy nie radzą sobie w Europie Środkowo-Wschodniej. [FOT. GK]
None
None

— My działamy w Polsce, Rosji i na Ukrainie, a M2.C m.in. na Słowacji, Węgrzech, w Bułgarii i Turcji. Połączenie sił spowoduje, że pod względem terytorialnym będziemy największą firmą w regionie i liderem w ochronie galerii handlowych z ponad 120 tego typu obiektami w gronie naszych klientów — mówi Benjamin Krasicki, prezes City Security.

Na początku października firma ujawni parametry transakcji. Na razie wiadomo jedynie, że fuzja polega na wymianie udziałów mniej więcej po połowie — z minimalną przewagą czeskiego partnera.

— Nie zamierzamy jednak mocno akcentować tego, że będziemy najwięksi. Koncentrujemy się na wprowadzeniu na rynek nowych standardów jakościowych, które przedstawimy po połączeniu — dodaje Benjamin Krasicki.

To nie pierwsza i zapewne nie ostatnia konsolidacja z udziałem polskich firm z branży ochrony. Dotychczas najgłośniejsze były przejęcia polskich oddziałów G4S przez Konsalnet i Brink’sa przez Impela. Rynek jest przekonany, że konsolidacja w regionie będzie postępować.

— Wyraźnie widać, że duże sieciowe firmy ochroniarskie nie poradziły sobie w Europie Środkowo-Wschodniej. Słabnie pozycja takich firm, jak Securitas, Prosegur, G4S. To otwiera pole do działania firmom lokalnym, które stały się liderami swoich rynków, wyprzedzając międzynarodowych graczy. Jest przestrzeń do stworzenia jednej lub dwóch silnych firm środkowoeuropejskich. W Polsce są dwie, które mają taki potencjał — Impel i Konsalnet — uważa Adam Pawłowicz, prezes Konsalnetu. Prezes City Security też spodziewa się kolejnych fuzji.

— Nasze połączenie to pierwszy krok, by w przyszłości zagrozić dużym firmom, które od wielu lat działają na rynku, jak G4S, Prosegur czy Securitas. Pomogą nam w tym nie tylko akwizycje, ale też wejście na giełdę w niedalekiejprzyszłości — mówi Benjamin Krasicki.

Zdaniem Sławomira Wagnera, prezesa Polskiej Izby Ochrony, fuzja City Security to kolejna próba wyjścia za granicę jednej z większych polskich firm. — To, co przyciąga polskie firmy ochroniarskie na zagraniczne rynki, to przede wszystkim wyższe stawki. W Polsce ceny kontraktowe wynoszą czasem 6 zł za godzinę pracy ochroniarza. W innych krajach mimo dumpingu sięgają 3-4 EUR — mówi Sławomir Wagner.

Najwięksi ochroniarze

Ranking firm według kryterium rocznych obrotów

1. Konsalnet (po przejęciu G4S)

2. Solid Security

3. Impel (po przejęciu Brink’sa i Gwaranta)

4. Securitas

5. Juwentus

6. Ekotrade

7. City Security

8. Era

9. Hunters

10. Dozorbud

Źródło: Polska Izby Ochrony