Branża przeciwpożarowa odbija po kryzysie

  • Anna Pronińska
27-01-2012, 00:00

Spółki zacierają ręce, bo po trudnym okresie na horyzoncie pojawiają się długo oczekiwane zlecenia.

Budowa drugiej nitki stołecznego metra, spalarnie, inwestycje w infrastrukturze komunikacyjnej, gazoport, wysokościowce, które wstrzymano w 2008 r., i w końcu elektrownie — na tych inwestycjach obłowią się największe firmy budowlane. Ale to też okazja do zarobku, m.in. dla firm dostarczających zabezpieczenia przeciwpożarowe. Mają nadzieję, że kontrakty będą się rozstrzygać w tym i przyszłym roku.

— Będziemy się starać o zyskanie możliwie jak największej liczby zleceń w najważniejszych inwestycjach na rynku krajowym — mówi Krzysztof Krempeć, prezes giełdowego Mercora. Nie ujawnia, jakiej wartości kontrakty mogą wpaść do portfela grupy, ale zapewnia, że kwoty będą niebagatelne.

Sypnie w kulturze

Według prezesa, rok zapowiada się dobrze, nie tylko ze względu na duże inwestycje. — Jeśli nie powtórzy się sytuacja z 2008 r., gdy banki zamroziły kredytowanie inwestycji, to pracy w kraju będzie sporo — dodaje prezes Mercora.

I wylicza: w obiektach handlowych, biurowych, przemyśle, na lotniskach, dworcach, w infrastrukturze komunikacyjnej, budownictwie użyteczności publicznej (np. muzea, galerie, teatry). I głównie w tym ostatnim sektorze kontrakty chce zbierać także Zenon Małkowski, prezes notowanego na NewConnect producenta bram przeciwpożarowych Małkowski- Martech.

— Mimo że rząd ciśnie samorządy, widzimy, iż te chcą dalej inwestować. Będziemy starać się o kontrakty na zabezpieczenia przeciwpożarowe filharmonii w Białymstoku czy Toruniu. Rok będzie lepszy zarówno dla naszej branży, jak i dla spółki, bo wzrastają wymagania jakościowe, a więc rośnie zapotrzebowanie na specjalistyczne produkty — mówi Zenon Małkowski.

Oczekuje poprawy wyników wobec 2011 r. (według prognoz ubiegły rok ma się zamknąć sprzedażą na poziomie 25 mln zł i 2 mln zł czystego zarobku). Liczy też na wysyp kontraktów na galerie handlowe i dworcowe.

— Architekci nie mają ograniczeń, więc projektują duże powierzchnie. Im większe, tym dla branży wyższe wartościowo zlecenia — dodaje prezes Małkowski-Martech. A to właśnie z problemem małych (pod względem wartości) kontraktów borykała się branża w 2011 r.

— Ubiegły rok nie należał do łatwych. Na rynku krajowym realizowaliśmy sprzedaż na dużej liczbie małych kontraktów — mówi Krzysztof Krempeć.

Dla Mercora (o rocznych obrotach około 400 mln zł) duży kontrakt to zlecenie o wartości 5-7 mln zł. W beczce miodu, jaką ma być oczekiwany wysyp zleceń, jest też łyżka dziegciu. Branża może powoli żegnać się z kontraktami związanymi z EURO 2012. Mercorowi zapewniały 10-15 proc. sprzedaży w kraju (spółka dostarczała zabezpieczenia przeciwpożarowe m.in. na stadiony). Prezes nie martwi się jednak o zapełnienie luki.

Dopełni eksport

Gdańska firma liczy na intratne zlecenia także na rynkach zagranicznych, gdzie ma spółki zależne. Najwięcej satysfakcji władzom Mercora dostarczają Rosja i Ukraina. Spółka może pochwalić się pierwszą sprzedażą z niedawno uruchomionej na tych rynkach produkcji.

— Jedynie w Czechach i Hiszpanii, gdzie mamy spółki zależne, rynek jest w stagnacji, ale obie firmy są na lekkim plusie — zapewnia Krzysztof Krempeć. Nadzieje wiąże też z eksportem poza rynki, na których działają spółki z grupy. To m.in. Skandynawia, kraje Beneluksu czy Francja. W tym roku spółka zamierza ubiegać się m.in. o warte kilka milionów euro zlecenie na wykonanie zabezpieczeń strasburskiego Europarlamentu.

— Obecnie bardzo pomaga nam osłabienie złotego wobec euro oraz to, że inwestorzy szukają tańszych dostawców. Byliśmy konkurencyjni przy kursie 3,3 zł za euro. Teraz nasza oferta jest tym bardziej atrakcyjna — mówi prezes Mercora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Branża przeciwpożarowa odbija po kryzysie