Branża weszła w stadium wczesnej dojrzałości

Wacław Iszkowski
opublikowano: 2005-12-21 00:00

Tegoroczny sylwester przyniesie dochody operatorom dzięki milionom życzeń przesyłanych SMS-ami, MMS-ami, e-mailami oraz telefonią klasyczną, mobilną i — coraz częściej — internetową. I chociaż efekty konwergencji technik telekomunikacyjnych i informatycznych już widać, to nadal jednak rozwijają się one nieco odmiennie. W obu dziedzinach nadal będą się pojawiać nowości, ale raczej będzie to kontynuacja znanych już pomysłów niż rewolucyjne rozwiązania.

Polska informatyka wyraźnie weszła w stadium wczesnej dojrzałości, nadal jednak ograniczanej zbyt niskimi nakładami inwestycyjnymi. Przeciągające się uchwalanie ustawy o informatyzacji uniemożliwiało opracowanie strategii rozwoju państwa w tej dziedzinie. Poważnym problemem jest też wysoki stopień skomplikowania prawa zamówień publicznych, które uniemożliwia dokonanie zakupu peceta bez lawiny protestów. Sejm będzie miał też wiele pracy z nowelizacją ustawy o podpisie elektronicznym. Będzie musiał także, zająć się nad ochroną własności intelektualnej — głośna sprawa „upadłej” dyrektywy o patentowaniu wynalazków realizowanych komputerowo szybko powróci w nowych propozycjach.

Mamy powody, by cieszyć się z międzynarodowych sukcesów naszych młodych programistów, z europejskiej nagrody dla systemu informatycznego ZUS, realizowanego przez Prokom, oraz z nominacji do tej samej nagrody dla systemu celno-podatkowego autorstwa SKG. Sukcesy te zwiększają szanse naszych firm na ekspansję na rynki zagraniczne, gdzie już mamy forpoczty na Ukrainie, Słowacji, w Czechach i Rosji, ale też w Niemczech i w USA. Przyszłość polskiego rynku informatycznego rysuje się optymistycznie.

Rozwój informatyki ma coraz większy wpływ na rozwój telekomunikacji, która stała się obecnie dziedziną o wielu różnych, nie całkiem jeszcze przewidywalnych, kierunkach rozwoju technologii. Nie wiadomo, jak UMTS poradzi sobie z jeszcze nieco niedopracowaną techniką WiMAX. Nie wiadomo, która z następnych generacji sieci komórkowej zyska większą popularność. Nie wiemy dokładnie, kiedy klasyczna telefonia stacjonarna ustąpi pola telefonii internetowej, która z czasem opanuje również telefonię komórkową.

Firmy telekomunikacyjne stoją przed poważnymi wyzwaniami o trudnych do oszacowania skutkach. Zasiedziali operatorzy telefonii stacjonarnej, zamiast bronić się przed regulatorem, muszą znaleźć nowe kierunki zastosowań swojej sieci. Przeważnie pójdą w kierunku oferowania szerokopasmowego dostępu do internetu z przekazywaniem programów telewizji cyfrowej, spotykając się na ubitym polu z operatorami telewizji kablowej, którzy też oferują dziś zarówno internet, jak i telefonię. Podobnie będzie z operatorami telefonii komórkowej, którzy muszą się uporać z przejściem z technologii GSM na UMTS, angażując w to znaczne środki inwestycyjne.

Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji