WARSZAWA (Reuter) - W poniedziełek wiceprezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Andrzej Bratkowski ostrzegł przed zmianą mechanizmu kształtowania kursu walutowego po tym jak przedstawiciele rządu zaczęli wysuwać takie postulaty.
Bratkowski powiedział Gazecie Wyborczej, że regulowanie kursu złotego stałoby się kwestią polityczną i byłoby krokiem wstecz.
"Jestem zdecydowanym przeciwnikiem kursów regulowanych. Rodzą one oczekiwania ze strony rynków, że władze będą stale interweniowały, by ustalić optymalny kurs" - powiedział Bratkowski w wywiadzie dla Gazety.
"Zawsze są wówczas pretensje, że ten kurs jest za wysoki albo za niski i są nieustanne naciski polityczne" - dodał.
W zeszłym tygodniu wicepremier Jarosław Kalinowski zasugerował, że zmiana mechanizmu kształtowania kursu walutowego może być potrzebna. Dodał, że powinno się osłabić kurs zlotego tak by dolara wyceniano na 5,0 złotych, wobec 4,01 złotego na poniedziałkowym otwarciu.
Podobnego zdania miał jeden z przedstawicieli Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD).
Po spodziewanym wejściu Polski do Unii Europejskim w 2004 roku, kurs złotego będzie zapewne kształtowany przez mechanizm ERM-2, który ograniczałby wahania polskiej waluty. Dwuletni ERM-2 jest etapem poprzedzającym włączenie do strefy euro.
Bratkowski powiedział także, iż obecny wolnorynkowy mechanizm kształtowania kursu pomaga zmniejszyć inflację przez aprecjację złotego. Po uwolnieniu kursu w kwietniu 2000 roku, złoty umocnił się do dolara o 3,6 procent i o 9,4 procent do euro.
Wiceprezes NBP dodał, że kurs regulowany wiązałby się z ponoszeniem wielkich kosztów, choćby związanych ze sterylizacją szybkiego wzrostu podaży pieniądza.
Zapytany, czy powrót do ręcznego sterowania kursem złotego jest możliwy z politycznego punktu widzenia, Bratkowski odpowiedział: "Oczywiście, można by zmienić ustawę i określić w niej na przykład, że kurs jest ustalany przez ministra finansów w porozumieniu z NBP.
Relacje nowego rządu z NBP ulegały coraz większemu oziębieniu w ciągu ostatnich kilku tygodni, gdyż przedstawiciele rządu zwiększają presję na członkach Rady Polityki Pienięznej (RPP), by ta obniżyła stopy procentowe.
W poniedziałek minister infrastruktury Marek Pol powiedział, że rząd nie będzie podejmował kroków w celu ograniczenia niezależności RPP, ale może zmienić jej cele tak, by miała na uwadze nie tylko stabilność cenową, ale również utrzymanie wzrostu gospodarczego.
Główna stopa procentowa jest obecnie na poziomie 11,5 procent, roczna inflacja wynosi natomiast 4,0 procent.
((Wojciech Moskwa, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))