Rynek chłodno przyjął ofertę publiczną krakowskiego Brokera FM. Właściciel radia RMF FM nie załamuje jednak rąk.
Broker FM, właściciel największej stacji radiowej w Polsce, zrezygnował z emisji 300 tys. akcji serii D, z której środki miał przeznaczyć na ekspansję. Niski popyt w procesie budowania księgi popytu zmusił go też do ustalenia ceny sprzedaży akcji serii C na minimalnym poziomie 83 zł. Według naszych informacji, ta cena pozwoli na zamknięcie oferty. Pierwsze od lat wejście spółki medialnej na GPW zakłóciły nieprzychylny raport CR Media Consulting na temat RMF FM oraz Włodzimierz Czarzasty, członek KRRiT, „przejęty” zastawem rejestrowym na akcjach RMF FM.
— Na ostateczną strukturę oferty i cenę emisyjną wpływ miały wydarzenia ostatnich dni, których celem było zaszkodzenie ofercie. W tej sytuacji nie chcieliśmy się za tanio sprzedawać. Nie rezygnujemy z rozwoju nowych sieci, które sfinansujemy ze środków własnych lub innych instrumentów finansowych — wyjaśnia Marek Dworak, wiceprezes Brokera.
Uczciwa cena
Jedynym celem upublicznienia pozostało zrzucenie balastu w postaci podkrakowskich nieruchomości. Na ten cel pójdzie 103 mln zł, które U-Insure-u, spółka głównych udziałowców Brokera, uzyska ze sprzedaży 1,24 mln akcji.
— Główny cel oferty zostanie zrealizowany. Spółka pozbędzie się kosztów finansowych związanych z leasingiem nieruchomości. O fiasku emisji nie można więc mówić. Po prostu Broker nie chciał się sprzedawać poniżej uczciwej ceny — ocenia Katarzyna Perzak z DM Millennium.
Jej zdaniem, nowe informacje zmniejszają wycenę akcji Brokera o 1-2 zł. Większym optymistą jest Bartłomiej Michalski z BDM PKO BP. Jego zdaniem, wycena wzrasta, bo zyski będą przypadać na mniejszą liczbę papierów.
— Z punktu widzenia rynku cena i brak emisji muszą cieszyć. Nie dość, że nabywcy kupują akcje tanio, to jeszcze ich wartość wzrasta — uspokaja.
Debiutanci, uważajcie
Nie wszyscy inwestorzy są jednak zadowoleni. Oferta Brokera udowodniła, że dla drobnych graczy niekorzystne jest najpierw przyjmowanie zapisów, a dopiero potem ustalanie ceny emisyjnej.
— Duzi inwestorzy składają deklaracje, a spółka ustala cenę, gdy znany jest już popyt w transzy indywidualnej. Nasze siły są więc nierówne — narzeka jeden z klientów DM Millennium, który zapisał się na akcje jeszcze zanim pismo Włodzimierza Czarzastego ujrzało światło dzienne. Być może to przyczyniło się do niskiego popytu w transzy indywidualnej, którą ograniczono z 590 do 245 tys. akcji.
— Mimo wszystko oferta doszła do skutku. Przyszli debiutanci muszą jednak uważać, by nie przesadzać z ceną emisyjną — uważa Marek Sojka, zarządzający w PTE PZU.
Zdaniem obserwatorów, popyt w ofertach publicznych mogą dopiero ograniczyć kolejne słabe debiuty, których doświadczyli już udziałowcy Techmexu i Hygieniki. O tym, czy Broker podzieli ich los, dowiemy się na początku lipca.