Bruksela kontroluje, Tepsa się tłumaczy

MEW
opublikowano: 2008-10-31 00:00

Urzędnicy Komisji Europejskiej badali, czy Tepsa nie nadużywa swojej pozycji. Ta uważa, że wszystkim daje takie same warunki.

Urzędnicy Komisji Europejskiej badali, czy Tepsa nie nadużywa swojej pozycji. Ta uważa, że wszystkim daje takie same warunki.

Komisja Europejska (KE) przeprowadziła pod koniec września kontrolę w siedzibie Telekomunikacji Polskiej (TP). O śledztwie napisała wczorajsza "Rzeczpospolita". Zdaniem gazety, KE badała, czy TP nie nadużywa swojej pozycji oferując usługę Orange Freedom. Na wniosek Netii i PTC, operatora sieci Era, postępowanie w tej sprawie prowadzi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), oraz Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE).

"Komisja ma podstawy, by podejrzewać, że firma mogła naruszyć przepisy unijne poprzez nadużycie dominującej pozycji rynkowej" — napisała KE w komunikacie.

Pracownicy TP mówią, że śledztwo dotyczyło ogólnie konkurencji, niekoniecznie specyficznie Orange Freedom. Podczas kontroli urzędnicy unijni, pracownicy polskiego urzędu antymonopolowego, w asyście policji zablokowali komputery niektórym pracownikom TP.

"Fakt przeprowadzania takiego śledztwa nie oznacza, że firma jest winna zachowania antykonkurencyjnego, ani nie przesądza o wynikach postępowania" — napisała KE.

TP mówi, że od początku 2007 r. miała aż 81 kontroli różnych urzędów. Już w 2001 r. KE badała relacje TP i jej ramienia komórkowego.

— Wszystkim dajemy te same warunki. Stawki BSA (hurtowy dostęp do internetu) dla wszystkich operatorów wynoszą 25,02 zł — mówi Grazyna Piotrowska-Oliwa, prezes PTK Centertel, operatora sieci Orange.