Unia Europejska wysunęła w piątek nowe propozycje cięć w swoich taryfach celnych na produkty rolne. Ma to - jak powiedział komisarz ds. handlu Peter Mandelson - odblokować negocjacje w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO) i pozwolić na zawarcie porozumienia na szczeblu ministrów w Hongkongu w grudniu tego roku.
Oferta jest warunkowa, ponieważ UE chce, by jej partnerzy w WTO sami poszli na zasadnicze ustępstwa. "Oczekujemy zdecydowanej i równie daleko idącej odpowiedzi naszych partnerów z WTO" - powiedział Mandelson.
Mandelson w imieniu UE zaproponował przede wszystkim 60- procentową redukcji najwyższych rolnych taryf celnych. Średnie cięcia mają wynosić 46 proc. Kalendarz tych redukcji pozostaje nieznany.
Stany Zjednoczone, które są głównym adwersarzem UE w negocjacjach dotyczących rolnictwa, twierdziły, że dotychczasowa oferta UE sprowadzała się do średnich obniżek taryf rolnych o ok. 23-24 proc. Podkreślały, że to za mało.
"Negocjacje rolne weszły w decydującą fazę - powiedział Mandelson - dlatego przedstawiamy tak zdecydowaną propozycję. Powinno to natychmiast odblokować negocjacje i pozwolić na postęp w innych obszarach, a zwłaszcza w handlu towarami przemysłowymi i usługami. To one bowiem mają zasadnicze znaczenie dla gospodarki UE".
Według danych Komisji Europejskiej, towary przemysłowe i usługi stanowią obecnie 85 proc. unijnego eksportu.
Nowa propozycja Mandelsona jest nie po myśli Francji, która od kilku tygodni protestuje przeciwko ustępstwom, jakie robi Komisja w ramach negocjacji w WTO. Komisja ma upoważnienie wszystkich krajów członkowskich i w rozmowach reprezentuje UE, ale Francja jest zdania, że wyszła poza mandat negocjacyjny. Paryż krytykował już poprzednią ofertę EU redukcji stawek rolnych o 20-50 proc.
W czwartek na nieformalnym szczycie UE w Hampton Court prezydent Jacques Chirac zagroził, że Francja gotowa jest użyć weta w Hongkongu, jeśli zawarte tam porozumienie będzie naruszało zasady unijnej polityki rolnej.
Mandelson i towarzysząca mu na konferencji prasowej komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer Boel podkreślili, że propozycja UE nie zagraża unijnemu rolnictwu, "mieści się ramach reformy polityki rolnej z 2003 roku i nie wymaga nowej". Zaznaczyli, że propozycja jest na granicy mandatu od państw członkowskich.
Mandelson przyznał, że Francja dała już do zrozumienia, że uważa najnowszą propozycję za zbyt daleko idącą. Zapowiedzi francuskiego weta negocjacji w Hongkongu nie skomentował, ale powiedział, że nadal zależy mu na wsparciu Francji "bo to, co robimy, jest w dobrze pojętym interesie i Francji i Europy".
Fischer Boel powiedziała, że celem oferty jest postęp w najtrudniejszej obecnie dziedzinie negocjacji, to jest ochronie dostępu do rynków rolnych. Dlatego Komisja skoncentrowała się na obniżeniu taryf celnych.
Propozycja zawiera jednak wiele innych elementów. Dla Polski sprawą kluczową może być propozycja - której Fischer Boel szczegółów nie podała - dotycząca produktów wrażliwych, to jest takich, które zgodnie z normami WTO mogą cieszyć się wzmocnioną ochroną przed importem. Komisja zaproponowała nie tylko skrócenie liczby tych produktów, ale też obniżenie ceł, co jest krokiem w stronę otworzenia unijnego rynku.
Polsce i niektórym innym nowych krajom UE zależy, żeby na liście znalazły się owoce miękkie, których ochronę Polska już teraz uważa za niewystarczającą. Nieoficjalnie przedstawiciele polskiego rządu narzekają na zły kontakt z ekipą Mandelsona i trudności ze znalezieniem zrozumienia dla polskiego stanowiska w tej sprawie.