Do polskiego morza brytyjska firma SSE Renewables, budująca morskie wiatraki, postanowiła podejść po linii nie najmniejszego, lecz największego oporu.
— Rozważaliśmy złożenie wniosku na każdą z lokalizacji dostępnych w drugiej rundzie. Zdecydowaliśmy się jednak tylko na tę jedną, którą oceniamy jako najbardziej wymagającą — mówi Simon Redfern z SSE Renewables.

Daleko i głęboko
Brytyjczycy zabiegają o działkę na Ławicy Środkowej na Bałtyku (60.E.4), położoną 85 km od brzegu, w miejscu o głębokości do 58 metrów. Nie są jedyni, bo wnioski o nią złożyło jeszcze 11 konkurentów. Większość ubiega się jednak równolegle o wiele innych lokalizacji, które polska administracja wystawiła w ramach tzw. drugiej rundy.
Druga runda, w ramach której Polska chce przyznać inwestorom 11 nowych lokalizacji wiatrowych, przyciągnęła tłumy. Wpłynęło ponad 130 wniosków od największych polskich spółek energetycznych i podmiotów z europejskiej czołówki branży offshore. Wśród nich są m.in.: PKN Orlen, PGE, KGHM w sojuszu z Totalem, Orsted z ZE PAK, Equinor, Iberdrola, RWE, Ocean Winds czy Shell.
— Uważamy, że ta lokalizacja wymaga szczególnych kompetencji, a my budujemy już instalacje w podobnych warunkach na Morzu Północnym. Prowadzimy jeden projekt na podobnej głębokości, a drugi oddalony od brzegu aż o 130 km. Wiemy, ile czasu to zajmuje, wiemy, jak kłaść fundamenty, wiemy też, co i jak chronić w takich warunkach, jeśli chodzi o środowisko. Znamy też wyzwania związane z okablowaniem — twierdzi Simon Redfern.
Mostostal wesprze
Wniosek o przydzielenie tej lokalizacji brytyjska firma złożyła samodzielnie, ale w nadziei na jej zdobycie zawarła już partnerstwo z hiszpańską Accioną.
— Jeśli dostaniemy tę lokalizację, to stworzymy w Polsce wspólnie joint venture. Wszystko jest już w zasadzie do niej przygotowane. Podobne joint ventures zawiążemy z Accioną na innych rynkach, gdzie działamy. Nie planujemy jednak tworzenia wspólnego podmiotu na poziomie międzynarodowym — mówi Simon Redfern.
Joint venture na poziomie globalnym zawarły np. francuski Engie i portugalski EDP, które stworzyły w ten sposób budujący wiatraki Ocean Winds.
Acciona jest akcjonariuszem Mostostalu Warszawa, który — jak przekonuje menedżer SSE Renewables — ma duże kompetencje w instalacji fundamentów turbin wiatrowych, a ponadto rozważa uruchomienie ich produkcji w Polsce.
— Jeżeli nasza oferta wygra, to fundamenty naszych wiatraków zostaną w całości wyprodukowane w Polsce — podkreśla Simon Redfern.
Czekając na porty
Brytyjska firma złożyła wniosek o bałtycką lokalizację w kwietniu 2022 r. Czeka teraz na informację zwrotną administracji publicznej.
— Równolegle przygotowujemy się do ewentualnej inwestycji. Uczestniczymy m.in. w branżowych przedsięwzięciach i porozumieniach sektorowych — mówi Simon Redfern.
Czeka również na wieści dotyczące portów przeznaczonych do budowy wiatraków na morzu. Ma nadzieję, że Polska sprawnie przeprowadzi proces ich budowy.
— W Szkocji taki projekt szacuje się na od 18 do 24 miesięcy. Żeby Polska była gotowa na 2025 r., trzeba się śpieszyć — uważa Simon Redfern.
Przyznaje, że inflacja i wzrost kosztów surowców to ważny temat w branży wiatrowej.
— Trwają dyskusje na temat tego, jak zarządzać związanym z tym ryzykiem — mówi Simon Redfern.
