W 2007 r. firmy doczekają się niewielu korzystnych zmian. W kategorii bubel roku prowadzi pomysł ograniczenia samozatrudnienia.
O ocenę nowości prawnych, zafundowanych nam na ten rok przez rząd i parlament, poprosiliśmy szefów dużych organizacji biznesowych oraz znanych prawników.
Z naszej sondy wynika, że najbardziej niekorzystnymi zmianami w 2007 r. są ograniczenie samozatrudnienia oraz uderzenie w instytucję wiążących interpretacji podatkowych. Największy zawód to brak reformy finansów publicznych oraz nierealizowanie obietnic poszerzania swobody gospodarczej. A tyle dobrego obiecywano.
Złe i dobre
Wszyscy rozmówcy podkreślili, że zmian korzystnych wejdzie mało i są to regulacje o niewielkim znaczeniu dla większości firm.
Za bubel roku uznano przepisy na nowo określające definicję działalności gospodarczej. Zdaniem przedsiębiorców i prawników, doprowadzą one do ograniczenia samozatrudnienia w Polsce, a tym samym znacznie zmniejszą liczbę osób korzystających z 19-procentowej, liniowej stawki PIT. Rząd twierdzi, że nie miał zamiaru uderzyć w samozatrudnienie, lecz jedynie wyeliminować przypadki fikcyjne, kiedy usługobiorca przechodzi z etatu na samozatrudnienie, aby zmniejszyć swoje obciążenia podatkowe, a w dalszym ciągu wykonuje tę samą pracę, w tym samym miejscu, pod kierownictwem zlecającego i nie ponosi ryzyka gospodarczego.
Na drugim miejscu największych „kitów” prawnych plasują się nowe zasady dotyczące wiążących interpretacji podatkowych. Nie wszystkim podoba się centralizacja wydawania interpretacji (zadania urzędów skarbowych przejmie Ministerstwo Finansów), ale najwięcej obaw budzą przepisy o wygasaniu interpretacji.
— Od 1 lipca 2007 r. wiążąca interpretacja podatkowa będzie wygasać automatycznie wraz ze zmianą interpretowanych przepisów. O wygaśnięciu fiskus już nie będzie informował. Wielu podatników czekają więc kłopo- ty z określeniem, czy dana interpretacja nadal obowiązuje — mówi Jarosław Chałas, radca prawny, szef kancelarii Chałas i Wspólnicy.
Artur Zawisza, czołowy polityk PiS, dostrzegł problem i na łamach „PB” obiecał, że w styczniu zainteresuje tematem sejmową Komisję Gospodarki.
Za największy hit tego roku uznano likwidację podatku od spadków i darowizn w relacjach między członkami najbliższej rodziny. Na drugim miejscu jest zniesienie akcyzy na kosmetyki. Mimo zapowiedzi rząd wycofał się m.in. z tak oczekiwanej obniżki kosztów pracy oraz pełnego odliczania podatku VAT od zakupu samochodów osobowych przez firmy.
Fala krytyki
— Rząd nie podjął wielu problemów ważnych dla przedsiębiorców. Zrezygnował np. z obniżenia pozapłacowych kosztów pracy, zastopował prace nad nowelizacją ustawy o swobodzie gospodarczej. Wciąż nie ma postępu w przygotowaniu planów zagospodarowania przestrzennego, co znacznie ogranicza nowe inwestycje. Odwleka się przyjęcie wielu ważnych aktów prawnych, takich jak np. nowelizacja ustawy o VAT czy ustawa o promocji polskiej gospodarki — punktuje Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan.
Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, wskazuje, że bez dalszych reform kraj nie wykorzysta swego potencjału.
— W tym roku spiętrzą się trudności, gdyż na rynek pracy wejdzie młodzież z wyżu demograficznego. Trzeba walczyć z bezrobociem. Należy przyspieszyć prywatyzację. Oczekujemy uregulowania stosunków z Rosją — mówi Andrzej Malinowski.
Jego zdaniem, bez koniecznych zmian prawnych nie uda się utrzymać tempa rozwoju gospodarczego.
Adam Szejnfeld, ekspert ekonomiczny Platformy Obywatelskiej (PO), uważa, że w 2007 r. rząd powinien dokonać takich zmian w prawie, aby uwolnić przedsiębiorczość.
— Należy usprawnić procedury zakładania firm, zmniejszyć zakres i dokuczliwość kontroli, zwiększyć prawa przedsiębiorców — wylicza poseł PO.
Na szczęście widać światło w tunelu. Premier niedawno zapowiedział powołanie zespołu ds. deregulacji gospodarki pod patronatem Romana Kluski.