70 proc. zysku ma pochodzić z budownictwa, 30 proc. z deweloperki — zapowiada grupa.
Drugie półrocze będzie podobne, ale nie gorsze od pierwszego. Tak zapewnił wczoraj Marek Michałowski, prezes Budimeksu, przy okazji 40-lecia istnienia firmy.
W pierwszych sześciu miesiącach grupa tylko symbolicznie poprawiła sprzedaż z tego samego okresu 2007 r. — do 1,49 mld zł, ale wypracowała na czysto blisko 46 mln zł w porównaniu z 4,8 mln zł straty.
— Słabszy okres mamy za sobą. Kończymy podpisane wcześniej kontrakty, które okazały się nierentowne na skutek wzrostu cen materiałów budowlanych. Ten rok będzie dobry, a przyszły jeszcze lepszy — twierdzi prezes.
Zapowiada poważną zmianę źródeł zysku spółki. Teraz profity po połowie pochodzą z działalności budowlanej i deweloperskiej, choć na poziomie przychodów Budimex notuje miażdżącą przewagę po stronie budownictwa: 1,4 mld zł do 110 mln zł.
— Mieszkania sprzedają się wolniej — przyznaje Henryk Urbański, prezes spółki zależnej Budimex Nieruchomości.
Rosnąć ma rentowność budowlanej nogi grupy.
— Myślę że już w drugim półroczu 70 proc. zysku pochodzić będzie z budownictwa, a 30 proc. z deweloperki — szacuje Marek Michałowski.
Z optymizmem patrzy na rok 2009. Liczy na duże kontrakty związane z EURO 2012 oraz budową autostrad.
— Staramy się o autostradowe kontrakty A1 i A2. W pierwszym przypadku jesteśmy już jedynym kandydatem, w drugim na placu został jeszcze Stalexport. Uzyskanie jednej oznacza dla nas skokową poprawę sprzedaży, dwóch — pozwoli nam urosnąć dwa, trzy razy — mówi prezes spółki.
Miliardy do wzięcia grupa widzi przy budowie stadionów.
— Jesteśmy gotowi na te zlecenia. Terminy są ambitne, ale realne do wykonania — przekonuje Dariusz Blocher, szef Budimeksu Dromeksu, drogowego ramienia grupy.
Tomasz Czyż, analityk ING Securities, zapowiedzi prezesa ocenia bardzo dobrze.
— Poprawa wyników w drugim półroczu w relacji do pierwszego będzie pozytywnym sygnałem. Czy to jest realne? Mamy wrzesień, więc zarząd Budimeksu powinien mieć już dosyć dobrą orientację co do tego okresu — mówi analityk.
Przypomina, że w pierwszych sześciu miesiącach Budimex sporo zarobił na kontraktach walutowych. Przy obecnym osłabieniu złotego może to negatywnie obciążać wynik.
— Poprawa mimo to nastraja optymistycznie — przyznaje analityk.
Jego zdaniem, pozytywne prognozy są już uwzględnione w kursie Budimeksu i jego akcje nie są tanie. Pewnie dlatego rynek tylko symbolicznie zareagował wczoraj na słowa prezesa.