Budowlana granda się szerzy

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 25-10-2018, 22:00

Wykonawcy wykorzystujący podwykonawców, małe firmy oszukujące duże, ślepi i głusi inwestorzy — coraz więcej ich na polskich budowach

Około 1,5 mld zł wypłaciła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) podwykonawcom, którzy nie dostali wynagrodzenia od wykonawców, realizujących kontrakty głównie w poprzedniej perspektywie. Głośnym echem odbiły się zwłaszcza problemy kontrahentów chińskiej firmy COVEC, która zrezygnowała z budowy odcinków A2 między Łodzią a Warszawą. Wielu nie było zgłoszonych, więc w ramach solidarnej odpowiedzialności inwestor nie mógł im wypłacić wynagrodzeń za wykonane prace. Protesty podwykonawców skłoniły polityków do doprecyzowania przepisów, by chronić mniejsze firmy.

Pogarszająca się rentowność kontraktów budowlanych skłania wykonawców i
podwykonawców do szukania oszczędności. Czasem na granicy prawa i etyki.
Zobacz więcej

CIENKA LINIA:

Pogarszająca się rentowność kontraktów budowlanych skłania wykonawców i podwykonawców do szukania oszczędności. Czasem na granicy prawa i etyki. Fot. Bloomberg

Podczas realizacji kontraktów coraz częściej zdarza się, że wykonawcy wykorzystują słabszą pozycję finansową mniejszychfirm, podwykonawcy oszukują wykonawców oraz inwestorów albo — razem z nimi — wykorzystują prawne furtki, by ominąć przepisy gwarantujące im ochronę. Problem dotyczy zarówno zamówień publicznych, jak i prywatnych budów.

Usterki i oszczędności

Zdaniem Roberta Króla, prezesa i właściciela szczecińskiej firmy Multi Projekt, niektórzy wykonawcy realizujący kontrakty, które w wyniku wzrostu cen materiałów stały się nierentowne, szukają oszczędności, wytykając nawet drobne usterki podwykonawcom i odmawiając zapłaty za wykonane roboty.

— Na naszej budowie jest kilku podwykonawców mających problemy finansowe wynikające z niepłacenia im w terminie przez wykonawców, dla których pracują gdzie indziej. Właśnie jeden z podwykonawców schodzi z naszej budowy, bo kłopoty, w które wpadł na innej, zmuszają go do ogłoszenia upadłości — mówi Robert Król.

Firma starała się pomagać bankrutującemu kontrahentowi, realizując płatności za wykonane przez niego prace w terminie 3-5 dni od ich zakończenia. Inny wykonawca miał jednak zastrzeżenia do jego robót, więc wstrzymał płatności i naliczył kary. W efekcie Multi Projekt może zostać bez partnera, z którego usług jest zadowolony.

Przedstawiciele innych firm realizujących inwestycje budowlane i dostarczających materiały twierdzą, że na każdej budowie zdarzają się usterki, które zazwyczaj po uzgodnieniach są usuwane. Obecnie jednak coraz częściej zdarza się, że wykonawcy szukają oszczędności i nawet za drobne uchybienia wstrzymują płatności i naliczają kary, co mocno osłabia płynność podwykonawców. Zdarza się, że firmy bankrutują, zanim udowodnią, że kara jest niewspółmierna do winy. Nasi rozmówcy twierdzą, że na razie takich przypadków jest niewiele, ale problem się pogłębia. Zdarzają się też przypadki namawiania wykonawców i dostawców do zmiany umów i rezygnacji z części wynagrodzenia.

Wielu wykonawców ma inne spostrzeżenia. Twierdzą, że często inwestorzy prowadzą długotrwałe kontrole poszczególnych etapów prac. W efekcie zarówno wykonawcy, jak i podwykonawcy długo czekają na wynagrodzenie, co osłabia płynność w całym łańcuchu budowlanym. Najmocniej cierpią jednak mniejsze, lokalne firmy. Wielu wykonawców twierdzi jednak, że stara się wspierać podwykonawców, płacąc im za materiały itp., bo nie może sobie pozwolić na ich utratę.

Podwykonawcy podwykonawców

Mniejsze firmy także szukają sposobów na poprawę kondycji finansowej i czasem próbują oszukać wykonawców lub inwestorów — nawet gwarantujących im ochronę. Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), uważa, że obecnie w ramach kontraktów publicznych podwykonawcy mają lepszą ochronę niż na budowach prywatnych. Podkreśla też, że większość zamówień publicznych zdobyły firmy budowlane mające doświadczenie na polskim rynku, silny potencjał wykonawczy i grono kontrahentów, z którymi współpracują od lat, zgłaszając inwestorom zawarte z nimi umowy. Nie obawia się więc lawiny roszczeń od poszkodowanych podwykonawców, choć przyznaje, że problemy z rozliczeniami zdarzają się na budowach.

— Czasem podwykonawca zatrudnia podwykonawcę, którego nie zgłasza. Na jednej z budów podwykonawca zabronił nawet swojemu kontrahentowi kontaktowania się z generalnym wykonawcą i inwestorem. W razie nieotrzymania zapłaty nie mógł on więc nawet zgłosić problemu — dodaje Jan Styliński.

Menedżerowie firm budowlanych twierdzą, że próby oszukiwania wykonawców i inwestorów przez podwykonawców nie są rzadkością.

— Na jednym z kontraktów realizowanych dla GDDKiA zgłoszony podwykonawca założył firmę, która była jego podwykonawcą. Otrzymał wynagrodzenie, ale nie zapłacił swojej spółce. Zgłosiła więc ona roszczenie do inwestora o płatność — mówi prezes jednej z firm budowlanych.

Plan wziął w łeb, powiązania właścicielskie zostały sprawdzone i podwykonawcy nie udało się otrzymać podwójnej zapłaty. Przedsiębiorcy starają się zabezpieczać i kontrolować łańcuch podwykonawców. Piotr Kledzik, prezes grupy PORR, zapewnia, że wszyscy podwykonawcy spółki są zgłoszeni do inwestora, ale mają także obowiązek poinformowania wykonawcy o umowach zawieranych z innymi podmiotami.

Niezgłoszony w kamizelce

Niedawno głośnym echem odbiły się też problemy podwykonawców firmy Astaldi, która zrezygnowała z realizacji dwóch kontraktów kolejowych. Prawie połowa z jej 106 podwykonawców nie była zgłoszona. Mieli podpisanych wiele umów, z których każda była warta mniej niż 50 tys. zł, a takie kontrakty nie podlegają obowiązkowemu zgłoszeniu do inwestora. Robert Król uważa, że podwykonawców nikt nie zmusza do zawierania umów niegwarantujących zgłoszenia — podpisali je na własne ryzyko. Jan Styliński twierdzi natomiast, że inwestor może wypłacić wynagrodzenie nawet niezgłoszonemu podwykonawcy.

— W poprzedniej perspektywie niezgłoszeni podwykonawcy, występując z roszczeniami, argumentowali, że na budowie chodzili w kamizelkach z logo własnej firmy, używali oznaczonych, firmowych pojazdów, więc zarówno inżynier kontraktu, jak i inwestor mieli świadomość, że w realizacji kontraktu uczestniczą podmioty, których nie ma na liście zgłoszonych podwykonawców — przypomina Jan Styliński.

Jego zdaniem, inwestorzy nie mogą obecnie zasłaniać się biurokratycznymi zapisami i płacić tylko zgłoszonym podwykonawcom — muszą faktycznie nadzorować budowy i monitorować, kto rzeczywiście realizuje kontrakty. Jan Styliński uważa też, że dalsze zaostrzanie przepisów chroniących podwykonawców nie pomoże. Obecne dają wykonawcom i inwestorom instrumenty kontroli podmiotów w łańcuchu budowlanym. Podwykonawcy muszą też sami dbać o swoje interesy. Zwolennikiem zaostrzenia przepisów nie jest też Marcin Lewandowski, prezes Trakcji PRKiI. Podkreśla, że podwykonawcy grupy są chronieni i zgłoszeni do inwestora, ale związana z tym biurokratyczna mitręga utrudnia sprawną realizację kontraktów.

— Przygotowując się do realizacji kontraktu, rozmawiamy z podwykonawcami i dostawcami, a następnie przedstawiamy projekt uzgodnionej z nimi umowy inwestorowi. Zanim zostanie zaakceptowany, warunki rynkowe się zmieniają i niektórzy podwykonawcy żądają podwyższenia ceny, więc musimy przedstawić nowy projekt — wyjaśnia Marcin Lewandowski.

Problem systemowy

Robert Król uważa, że takich problemów łatwiej uniknąć w kontraktach, w których o zdobyciu zlecenia nie decyduje cena, lecz termin i jakość wykonania oraz gwarancje.

— Realizujemy kontrakt, w którym inwestor do dialogu wybrał trzech z pięciu oferentów. Wygraliśmy, choć nasza oferta nie była najtańsza. Dwa razy dostaliśmy też bonus od inwestora za skończenie prac przed terminem — raz otrzymaliśmy 5 mln zł, a raz 1 mln zł — mówi Robert Król.

Uważa jednak, że system realizacji kontraktów w Polsce nie premiuje firm dbających o jakość i terminy realizacji, skłania natomiast do szukania oszczędności.

— Obserwuję realizowane na Pomorzu Zachodnim kontrakty drogowe. Są budowy, na których po godz. 14-tej i w weekendy nie ma żadnego pracownika, bo o wygranej wykonawcy zdecydowała cena — konkluduje Robert Król. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Budowlana granda się szerzy