Budowlana tandeta wciąż zalewa Polskę

Patrycja Otto
09-04-2002, 00:00

Na polski rynek trafia wiele materiałów budowlanych nie spełniających wymogów jakości i bezpieczeństwa. Powodem tego jest atrakcyjniejsza cena importowanych wyrobów bez atestów oraz nieskuteczność kontroli.

Praktycznie nie istnieje kontrola importowanych do Polski materiałów budowlanych. Dzieje się tak mimo wielu sankcji, które przewiduje nasze prawo dla importerów i producentów materiałów budowlanych, których wyroby nie spełniają odpowiednich wymogów. Powoduje to poważne problemy finansowe wielu krajowych producentów, których wyroby posiadają odpowiednie certyfikaty i atesty, a przez to są droższe.

Martwe prawo

— Nowelizacja prawa budowlanego z 2001 r. podniosła do 100 tys. zł karę grzywny za wprowadzanie do obrotu oraz stosowanie tzw. wyrobów niedopuszczonych. Niestety, sankcja ta niewiele pomaga. Nadal stosowane są wyroby budowlane, które nie powinny w ogóle znaleźć się w obrocie. Szczególnie jest to widoczne w segmencie płyt warstwowych, w którym większość polskich i zagranicznych firm oferuje produkty bez certyfikatu zgodności z aprobatą techniczną — wyjaśnia Maciej Kubanek, szef produktu w firmie Metalplast Oborniki.

Są też inne przykłady. Jak informuje Jarosław Domin, dyrektor ds. technicznych w przedsiębiorstwie ISKO, polscy producenci rur instalacyjnych nie mają szans przebicia się na rynku z powodu importu sporo tańszych wyrobów nie posiadających wymaganych certyfikatów. Ich niższa cena wynika m.in. z braku kontroli jakości w procesie produkcji.

— W dzisiejszych czasach liczy się cena materiałów, dlatego wielu odbiorców nie zwraca zbytniej uwagi na ich jakość i certyfikaty. Tracą na tym polscy producenci i dystrybutorzy. Uważam, że dobrym rozwiązaniem byłoby sprawdzanie już na granicach, czy importowane wyroby budowlane są zgodne z normami jakości i bezpieczeństwa — mówi Jarosław Domin.

Kontrole są rzadko przeprowadzane, a kary nie są stosowane przez właściwe organa uprawnione do ich wymierzania.

— Przepis o karze wysokości 100 tys. zł obowiązuje dopiero niecałe dwa miesiące. Jej nakładanie należy do sądów, ponieważ nowe regulacje uznają za wykroczenie wprowadzanie do obrotu i stosowanie wyrobów niedopuszczonych. Główny Urząd Nadzoru Budowlanego może tylko złożyć wniosek do prokuratury o ukaranie. Na skutek tych zmian GUNB utracił prawo nakładania mandatów karnych, przez co spadła efektywność kontroli. Obecnie dąży się do zmiany tych przepisów, aby kary były bardziej skuteczne — mówi Jerzy Grzybowski z Departamentu Inspekcji Budowlanej w Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego.

W 2001 r. GUNB przeprowadził około 8 tys. kontroli. W 892 przypadkach wykazano brak wymaganych oznaczeń lub dokumentów. W 205 przypadkach brakowało deklaracji zgodności z krajową normą lub aprobatą techniczną, w 177 — certyfikatu zgodności z krajową normą lub aprobatą techniczną, w 129 — certyfikatu na znak bezpieczeństwa, w 126 — oznakowania znakiem budowlanym B, w 118 — oznakowania znakiem bezpieczeństwa.

Za wprowadzanie do obrotu wyrobów nie spełniających wymagań, oprócz kary grzywny grożą też inne sankcje finansowe. Zgodnie z ustawą o badaniach i certyfikacji, na przedsiębiorcę może zostać nałożona kara 100 proc. przychodu uzyskanego ze sprzedaży zakwestionowanych wyrobów. Pieniądze wpłacane są na konto urzędu skarbowego.

Ze sprawozdania Inspekcji Handlowej za 2001 r. wynika, że kontrole materiałów budowlanych, przeprowadzone przy udziale nadzoru budowlanego, wykazały, że z naruszeniem ustawy o badaniach i certyfikacji sprzedano w Polsce ponad 108 tys. partii oraz 19 mln mkw. wyrobów budowlanych o łącznej wartości około 3 mln zł. Dotyczyło to m.in. belek stropowych, nadproży oraz papy. Ze względu na brak certyfikatu zgodności lub deklaracji zgodności z Polską Normą bądź aprobatą techniczną oraz oznaczenia znakiem budowlanym, wycofano ze sprzedaży produkty o wartości około 545 tys. zł (m.in. drzwi drewniane, okna, pustaki, bloczki fundamentowe, klej polimerowy, wanny akrylowe, folie dachowe). Ponadto z obrotu wycofano 472 partie (23 proc. zbadanych) o wartości 6,5 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Otto

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Budowlana tandeta wciąż zalewa Polskę