Produkcja budowlana
runęła. Eksperci nie są
zgodni, czy to tylko skutek
zimy, czy początek kryzysu.
Budownictwo przeżywa prawdziwe załamanie. Jak podał Główny Urząd Statystyczny (GUS), produkcja budowlano-montażowa spadła w lutym o 24,6 proc. rok do roku. Styczeń też był fatalny — spadek wyniósł 15,3 proc. Tak złych wyników budownictwo nie notowało od wielu lat.
Część ekonomistów uspokaja — to głównie skutek wyjątkowo srogiej zimy, potęgowany przez czynniki statystyczne.
— Złe warunki atmosferyczne zmusiły część firm do wstrzymania prac. Dodatkowo punkt odniesienia jest dość wysoko, bo rok temu o tej porze budownictwo miało się stosunkowo dobrze — tłumaczy Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego.
Powodów do niepokoju nie widzi też Dariusz Grzeszczak, prezes giełdowego Erbudu.
— W zeszłym roku zimy nie było, w tym była wyjątkowo ostra. Prawie wszystkie otwarte budowy — w tym projekty infrastruktury publicznej — na dwa miesiące stanęły. To tylko chwilowy spadek, który szybko nadrobimy — przekonuje Dariusz Grzeszczak.
Ale nie cała branża jest tak spokojna. Według Jacka Bieleckiego, dyrektora generalnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich, załamanie w budownictwie to przede wszystkim opóźniony skutek spowolnienia gospodarczego.
— Można się było tego spodziewać. Dotąd produkcja się kręciła, bo projektodawcy kończyli stare budowy. Ale nowych inwestycji było niewiele i teraz widzimy tego skutki. Nie spodziewam się ożywienia wcześniej niż w 2011 r. — mówi Jacek Bielecki.
Jego zdaniem, efektu srogiej zimy nie należy przeceniać.
— Żadnego kataklizmu nie było. Technologie są dziś takie, że nawet w zimę można prowadzić prace. Cykl realizacji inwestycji jest dostosowany do kalendarza: czego nie można robić zimą, robi się na wiosnę — zaznacza Jacek Bielecki.
Niezależnie od tego, jaką rolę odegrała pogoda, jedno jest pewne — I kwartał 2010 r. był dla budownictwa fatalny, co odbije się na wynikach całej gospodarki.
— Budownictwo to spora część gospodarki, dlatego spodziewam się wyhamowania wzrostu gospodarczego. Dynamika PKB w I kwartale będzie niższa niż w poprzednim (wyniosła 3,1 proc. r/r) — mówi Rafał Benecki.
Na szczęście coraz lepiej radzi sobie przemysł. Produkcja wzrosła o 9,2 proc.
— To przede wszystkim skutek odbicia w eksporcie, spowodowanego przez ożywienie na świecie — tłumaczy Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Jacek Kowalczyk