Budownictwo tonie, nadzieja w przemyśle

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2010-03-18 00:00

Produkcja budowlana

Produkcja budowlana

runęła. Eksperci nie są

zgodni, czy to tylko skutek

zimy, czy początek kryzysu.

Budownictwo przeżywa prawdziwe załamanie. Jak podał Główny Urząd Statystyczny (GUS), produkcja budowlano-montażowa spadła w lutym o 24,6 proc. rok do roku. Styczeń też był fatalny — spadek wyniósł 15,3 proc. Tak złych wyników budownictwo nie notowało od wielu lat.

Część ekonomistów uspokaja — to głównie skutek wyjątkowo srogiej zimy, potęgowany przez czynniki statystyczne.

— Złe warunki atmosferyczne zmusiły część firm do wstrzymania prac. Dodatkowo punkt odniesienia jest dość wysoko, bo rok temu o tej porze budownictwo miało się stosunkowo dobrze — tłumaczy Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego.

Powodów do niepokoju nie widzi też Dariusz Grzeszczak, prezes giełdowego Erbudu.

— W zeszłym roku zimy nie było, w tym była wyjątkowo ostra. Prawie wszystkie otwarte budowy — w tym projekty infrastruktury publicznej — na dwa miesiące stanęły. To tylko chwilowy spadek, który szybko nadrobimy — przekonuje Dariusz Grzeszczak.

Ale nie cała branża jest tak spokojna. Według Jacka Bieleckiego, dyrektora generalnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich, załamanie w budownictwie to przede wszystkim opóźniony skutek spowolnienia gospodarczego.

— Można się było tego spodziewać. Dotąd produkcja się kręciła, bo projektodawcy kończyli stare budowy. Ale nowych inwestycji było niewiele i teraz widzimy tego skutki. Nie spodziewam się ożywienia wcześniej niż w 2011 r. — mówi Jacek Bielecki.

Jego zdaniem, efektu srogiej zimy nie należy przeceniać.

— Żadnego kataklizmu nie było. Technologie są dziś takie, że nawet w zimę można prowadzić prace. Cykl realizacji inwestycji jest dostosowany do kalendarza: czego nie można robić zimą, robi się na wiosnę — zaznacza Jacek Bielecki.

Niezależnie od tego, jaką rolę odegrała pogoda, jedno jest pewne — I kwartał 2010 r. był dla budownictwa fatalny, co odbije się na wynikach całej gospodarki.

— Budownictwo to spora część gospodarki, dlatego spodziewam się wyhamowania wzrostu gospodarczego. Dynamika PKB w I kwartale będzie niższa niż w poprzednim (wyniosła 3,1 proc. r/r) — mówi Rafał Benecki.

Na szczęście coraz lepiej radzi sobie przemysł. Produkcja wzrosła o 9,2 proc.

— To przede wszystkim skutek odbicia w eksporcie, spowodowanego przez ożywienie na świecie — tłumaczy Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Jacek Kowalczyk