Buduj się, kto może

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 10-03-2010, 00:00

Chętnych do budowy farm wiatrowych nie brakuje, ale inwestorzy mają trudności z uzyskaniem zezwoleń na budowę.

Na razie mamy tylko 301 koncesjonowanych źródeł energii z wiatru

Chętnych do budowy farm wiatrowych nie brakuje, ale inwestorzy mają trudności z uzyskaniem zezwoleń na budowę.

Jak wykazują statystyki z grudnia 2009 r., prowadzone przez Urząd Regulacji Energetycznej (URE) moc zainstalowana w energetyce wiatrowej w Polsce to prawie 724 MW. W ubiegłym roku przybyło 180 MW. Dużo? Zdecydowanie nie, szczególnie, gdy inne kraje Unii Europejskiej, takie jak Hiszpania, Niemcy czy Włochy, mogą się pochwalić nawet kilkakrotnym przyrostem takiej energii. I u nas mogłoby być lepiej, gdyby nie biurokracja.

Polska ma potencjał

Z danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że na około 60 proc. powierzchni Polski są dobre warunki do wykorzystania wiatru jako czystego źródła energii, a na około 30 proc. — bardzo dobre.

— Dzięki stosowaniu coraz wyższych i coraz bardziej wydajnych turbin wiatrowych akceptowalny dziś poziom wietrzności dla budowy farm jest znacznie niższy niż kilka lat temu. Oznacza to, że tereny wewnątrz kraju, a nie tylko nadmorskie, dotąd uważane za najkorzystniejsze do stawiania turbin, mają szansę na rozwój energetyki wiatrowej — twierdzi Piotr Gębski z Polskiej Grupy Energetycznej Energia Odnawialna.

Pokusą do budowy elektrowni wiatrowych jest możliwość uzyskania dofinansowania z funduszy Unii Europejskiej. Konkursy promujące rozwój przemysłu dla odnawialnych źródeł energii ogłosił Instytut Paliw i Energii Odnawialnej. Wnioskodawcy mają szansę uzyskać nawet do 30 mln zł.

PSE Operator konta PSEW

Dotychczas Polskie Sieci Elektroenergetyczne Operator (PSE Operator) uzgodniły i określiły warunki przyłączeniowe do sieci elektroenergetycznej dla wytwórców na obszarze całego krajowego systemu elektroenergetycznego (KSE) w wysokości mocy przyłączeniowej ponad 13 tys. MW. Określił też zasady wykonania badań wewnętrznej sieci energetycznej, by uzyskać informację, ile mocy przyłączeniowej mogą przyjąć KSE. Na razie ekspertyzy dotyczą około 52 tys. MW. Trzeba także wziąć pod uwagę kilka tysięcy MW mocy z farm, które mogę być przyłączone bezpośrednio do sieci średnich napięć.

— Po zsumowaniu wszystkich możliwości podłączenia w Polsce mogłoby powstać prawie trzykrotnie więcej mocy niż dziś wynosi krajowe zapotrzebowanie na prąd — zauważa Dariusz Chomka, rzecznik prasowy PSE Operator.

Według niego Polska jest w stanie przyjąć maksymalnie 6 tys. MW w 2020 r., a w 2030 — 8 tys. MW.

— Zainstalowanie w polskim systemie mocy wiatrowej przekraczającej wymagane 8 tys. MW może być zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego kraju. Polski system pracowałby wtedy w oparciu o niestabilne źródła energii elektrycznej. Jest bowiem obowiązek odbioru energii elektrycznej w pierwszej kolejności z odnawialnych źródeł energii (OZE). Zbyt wiele farm wiatrowych mogłoby oznaczać konieczność wyłączenia elektrowni konwencjonalnych, których ponowne włączenie jest długotrwałe — dodaje Dariusz Chomka.

Nie ma jednak obawy, że limit zostanie przekroczony. Uzyskanie warunków na podłączenie do sieci nie oznacza bowiem jeszcze zezwolenia na budowę farmy wiatrowej. A oprócz takiego zezwolenia potrzebna jest także koncesja wydawana przez URE i umowa z odbiorcą prądu. Do końca 2009 r. URE wydał wstępne pozwolenia na prowadzenie działalności, której celem jest wytwarzanie energii elektrycznej, 106 instalacjom o łącznej mocy zainstalowanej ponad 2,5 tys. MW.

Ale eksperci Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW) uważają, że Polska jest w stanie przyjąć znacznie więcej energii elektrycznej niż wyznaczone przez PSE Operatora 8 tys. MW. Twierdzą, że obawa przed wydawaniem warunków podłączeniowych wynika z niechęci instytucji do modernizowania energetyki.

PSE Operator broni się brakiem przepisów umożliwiających oddzielenie firm pośredniczących, które z warunków przyłączeniowych czynią przedmiot handlu, od tych, które rzeczywiście chcą postawić elektrownie. Warunki są ważne przez dwa lata. Uzyskanie ich przez pośredników powoduje rezerwację mocy i zablokowanie rzeczywistych inwestorów, którzy muszą czekać na przeterminowanie się niewykorzystanych warunków. By temu zapobiec, 11 marca 2010 r. wejdzie w życie nowelizacja prawa energetycznego, która nakłada na potencjalnego inwestora obowiązek umiesz- czenia inwestycji w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego i ponoszenia opłat zaliczkowych przez deweloperów.

— Będzie to utrudnienie dla spekulantów — twierdzi Dariusz Chomka.

Michał Kozłowski, partner i radca prawny w kancelarii prawnej Krawczyk i Wspólnicy, specjalizujący się w prawie energetycznym, uspokaja, że jest mało prawdopodobne, by wszystkie podmioty, które zebrały komplet dokumentów umożliwiających rozpoczęcie budowy farmy wiatrowej, podjęły się realizacji.

— Inwestycja w elektrownię wiatrową jest kosztowna. Uzyskanie dofinansowania jest trudne i czasochłonne. Poza tym w Polsce są ograniczenia co do rozmieszczenia turbin, na przykład program Natura 2000 wyznacza obszary specjalnej ochrony ptaków i tereny ochrony siedlisk — wylicza Michał Kozłowski.

Farmy w budowie

Nasycenie elektrowniami wiatrowymi w Polsce należy do najniższych w Europie. Mamy 301 koncesjonowanych źródeł takiej energii. Do największych należą: Karścino (69 MW), Tymień (50 MW) i Suwałki (41,4 MW). Realizuje się dziewięć projektów. Największy — Mieleszyn, budowany przez firmę PS Wind Management z Poznania, został wstrzymany, bo najpierw spółka chce ukończyć farmę w Dusznikach. Inwestycja w gminie Mieleszyn ma liczyć 48 wiatraków o łącznej mocy 120 MW.

Ambitne plany ma grupa RWE, która do 2020 r. chce uzyskiwać ze źródeł odnawialnych ponad 10 tys. MW. Pierwszym krokiem jest wybudowanie Parku Wiatrowego Suwałki w województwie podlaskim. Farma składa się z 18 turbin wiatrowych, każda o mocy 2,3 MW. Po podłączeniu do sieci turbiny wytwarzają łącznie 80 mln kWh energii elektrycznej rocznie, co odpowiada zużyciu w około 40 tys. gospodarstw domowych.

Do 2015 r. firma chce uzyskiwać 300 MW energii z farm wiatrowych. Kolejną inwestycją ma być obiekt w Tychowie. Jego ukończenie zaplanowano na 2010 r. Ma tam być 15 turbin wiatrowych o mocy 2,3 MW każda. Będą mogły zasilić 36 tys. gospodarstw domowych.

Dwa projekty przygotowała także grupa Tauron. Do końca 2011 r. spółka ma zamiar postawić farmę wiatrową o mocy 40 MW. 20 turbin po 2 MW każda staną na Pomorzu. W latach 2012-18 Tauron planuje też budowę dwóch większych farm (o mocy 200 MW każda).

— Obecnie trudno jeszcze sprecyzować, gdzie będą zlokalizowane — mówi Magdalena Rusinek z biura prasowego spółki Tauron.

Małgorzata Ciechanowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu