Budżet został zbudowany ponad realną gospodarką

Andrzej Arendarski
opublikowano: 2000-02-02 00:00

Andrzej Arendarski: Budżet został zbudowany ponad realną gospodarką

SZKODLIWE ZATORY: Do podmiotów najbardziej zalegających z płatnościami zalicza się sektor finansów publicznych — zauważa Andrzej Arendarski. fot. Borys Skrzyński

Uchwalony został budżet państwa, złoty się umocnił, zaś warszawska giełda osiąga rekordowe notowania. A jednak nawet politycy obozu rządzącego nie okazują na początku roku 2000 entuzjazmu, choć zaprojektowane wskaźniki makroekonomiczne są całkiem przyzwoite. Przewiduje się 5,2 proc. przyrostu PKB, tylko 5,7 proc. inflacji, umocnienie waluty oraz nieprzekraczanie przez deficyt budżetowy 3 proc. PKB.

A JEDNAK cała przyjęta na rok 2000 polityka gospodarcza jest koncepcją bardzo kontrowersyjną. Stanowi bowiem zapowiedź dalszego pogarszania się sytuacji realnej gospodarki. Budżet pomnaża problemy przedsiębiorstw i w tym sensie można uznać, iż został zbudowany ponad realną gospodarką, gdyż dalsze załamywanie się krajowej wytwórczości stawia pod znakiem zapytania jego założenia.

POGŁĘBIAJĄCY SIĘ w realnej gospodarce Polski kryzys widoczny jest gołym okiem. Coraz bardziej narastają zatory płatnicze i nawet część firm zyskownych przestaje regulować zobowiązania, nie otrzymując zapłaty za własne towary i usługi. Do podmiotów najbardziej zalegających z płatnościami zalicza się sektor finansów publicznych. Trudno nawet oszacować, ile należnych pieniędzy nie zostało wniesionych przez sektor publiczny do obrotu gospodarczego, co nasiliło i tak wielką falę wzajemnego niepłacenia.

PROCEDER TAKI nie jest oczywiście praktyką nową, lecz właśnie w latach 1998-2000 stał się wyjątkowo dotkliwy dla wytwórczości, ponieważ polskie przedsiębiorstwa wyczerpały już proste rezerwy. Około 2/3 firm osiągnęło dziś granicę zdolności regulowania swych zobowiązań, co oznacza, że znajdują się one w głębokim zagrożeniu. Jeśli do tego dodać, iż 43 proc. przedsiębiorstw wykazywało w roku 1999 straty — staje się jasne, na jak kruchych podstawach finansowych opiera się cała polska wytwórczość.

TWÓRCY budżetu na rok 2000 oczywiście zdawali sobie sprawę z tego zagrożenia, gdyż w obszernym uzasadnieniu do ustawy sami przedstawili dane, obrazujące dramatyczny stan wielu firm. Jednak nie przewidzieli jakichkolwiek środków zaradczych, powstrzymujących rozkład finansów przedsiębiorstw. Właściwie tylko obniżka stawek CIT jest posunięciem wychodzącym naprzeciw realnej gospodarce. Ale stanowi bodziec mało skuteczny, gdyż obniżce stawek podatkowych towarzyszy obniżka ulg, a ponadto większość przedsiębiorstw osiąga dochody w rozmiarach symbolicznych lub w ogóle nie wypracowuje podstawy opodatkowania.

POLITYKA pieniężna państwa motywowana jest głównie walką z inflacją, zaś polityka ujawniająca się przy okazji uchwalania ustawy budżetowej nastawiona jest na łatanie dziur w budżecie — a zatem obie nie przynoszą przedsiębiorcom żadnego wsparcia. Raczej na odwrót, niemal gwarantują dalsze wywieranie presji na przedsiębiorstwa, bowiem zakładają podtrzymywanie drastycznej polityki stóp procentowych i kursowej oraz dalsze chłodzenie gospodarki.

PODOBNIE, jak miało to miejsce w latach 1998 i 1999 — rządowe prognozy znów mogą okazać się odległe od rzeczywistości. Dotyczy to zwłaszcza zakładanego tempa wzrostu gospodarczego. Bo niby dlaczego przedsiębiorstwa miałyby rozwinąć skrzydła, skoro ich zyskowność jest więcej niż skromna, zaś one same nadal dławione są polityką aprecjacji złotego, horrendalnie wysokimi stopami podstawowych kredytów banku centralnego, ograniczaniem popytu i brakiem wsparcia na rynkach międzynarodowych?

Andrzej Arendarski jest prezesem Krajowej Izby Gospodarczej