Bukmacherzy liczą, że zarobią na igrzyskach
BRAKUJE PIŁKARZY: W związku z nieobecnością polskich piłkarzy, największe zainteresowanie wśród kibiców powinny wzbudzić zmagania koszykarek i lekkoatletów — uważa Arkadiusz Wasiak, główny bukmacher w firmie Betako.
Igrzyska to kolejna w tym roku, po Euro 2000, impreza sportowa, dzięki której firmy bukmacherskie mogą liczyć na wzrost liczby klientów. Nie musi się to jednak przełożyć na większe zyski.
Właściciele firm bukmacherskich liczą na zdecydowany wzrost obrotów podczas igrzysk olimpijskich w Sydney.
— W trakcie mistrzostw Europy w piłce nożnej nasze obroty wzrosły prawie o 600 procent. Trudno powiedzieć, czy wynik ten da się powtórzyć podczas olimpiady, bo będą to dla naszej firmy pierwsze igrzyska — twierdzi Arkadiusz Wasiak, główny bukmacher w firmie Betako.
Wzrost obrotów niekoniecznie musi być powodem do radości.
— Kilkakrotny wzrost obrotów w czasie Euro 2000 nie oznaczał tak dużego przyrostu zysków. Na boiskach było stosunkowo mało niespodzianek i nasi klienci wygrywali częściej niż zazwyczaj — wyjaśnia Bronisław Walczysko, prezes firmy Profesjonał.
Zainteresowanie zakładami w czasie igrzysk będzie zależeć w głównej mierze od postawy polskich zawodników.
— Kibice interesują się przede wszystkim występami Polaków. Niestety, na olimpiadzie nie wystąpi nasza drużyna piłkarska. Z dyscyplin zespołowych będą nas reprezentować tylko koszykarki i hokeiści na trawie. To może być za mało, by przyciągnąć kibiców do kolektur. Nasi zawodnicy zdobywają medale raczej w mało popularnych dyscyplinach, takich jak strzelectwo czy zapasy — dodaje Arkadiusz Wasiak.
Na razie jest za wcześnie, aby ocenić, czy igrzyska okażą się żyłą złota. Na wszelki wypadek większość kolektur jest otwarta nieco dłużej.
Bukmacherzy dodają, że życie ich firm nie toczy się od jednej wielkiej imprezy sportowej do drugiej.
— Mamy stałych klientów, którzy systematycznie odwiedzają nasze kolektury, ale od początku istnienia firmy obserwujemy lekki trend spadkowy, jeżeli chodzi o liczbę zawieranych zakładów. Sytuację ratują cudzoziemcy, w szczególności Azjaci, którzy są pasjonatami wyścigów psów — mówi Arkadiusz Wasiak.