Burza wisi w powietrzu

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2009-06-19 00:00

Po ostatniej sesji maja pisaliśmy, że czerwiec będzie gorący. I jest. Po szybkich wzrostach ryzyko znacznie wzrosło.

WIG20 obronił 1900 pkt, ale na rynku mówi się o spadkach. Nawet o 20 proc.

Po ostatniej sesji maja pisaliśmy, że czerwiec będzie gorący. I jest. Po szybkich wzrostach ryzyko znacznie wzrosło.

Już na pierwszej sesji miesiąca WIG20 w pięknym stylu sforsował nieosiągalne w maju 1900 pkt. Po 10 dniach był już powyżej 2000 pkt. Później do głosu doszła podaż. Wczoraj kupujący bronili 1900 pkt. Tylko dzięki odsieczy z USA indeks wyszedł na plus. Wcześniej spadał nawet o 1 proc. (więcej s. 23). Cztery ostatnie sesje sprowadziły indeks blue chipów w dół o 5,6 proc.

— Dotarliśmy do ważnego wsparcia przy 1900 pkt. Spadek poniżej może przyśpieszyć przecenę — mówi Krzysztof Pado, analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego, który w naszej ankiecie z 29 maja typował, że WIG20 na koniec czerwca będzie wart 1730 pkt.

Największym pesymistą był wówczas Mirosław Saj, analityk BM DnB Nord. Postawił on na spadek do 1550-1600 pkt. Podtrzymuje prognozę.

— Wygląda na to, że mamy początek mocniejszej korekty. Wcześniej mieliśmy mocne odbicie i chyba zbyt duży optymizm, więc czas na silne spadki. Niewykluczone, że WIG20 w ciągu kilku tygodni może spaść do 1550-1620 pkt — mówi Mirosław Saj.

— Jeżeli surowce i Wall Street ruszą mocniej w dół, to celem dla WIG20 mogą być nawet okolice 1500 pkt do końca wakacji — ostrzega Marek Rogalski, analityk BM BOŚ.

Jego prognoza na koniec czerwca (z 29 maja) to 1780 pkt.

Zagrożenia…

Z rynku płyną coraz silniejsze impulsy do sprzedaży akcji.

— Dane makro z USA czy Wielkiej Brytanii rozczarowują. Poprawiające się indeksy nastrojów w biznesie i wśród konsumentów nie wystarczą, by zainicjować ożywienie. Potrzeba twardych danych, czyli wzrostu produkcji, sprzedaży detalicznej, których nie ma —uważa Marek Rogalski.

Zdaniem eksperta z DM BOŚ, inwestorzy stali się zakładnikami własnego optymizmu. Spekulacyjny wzrost cen surowców może zaszkodzić słabej gospodarce. Zwyżka cen akcji zaburzyła relację potencjalnego zysku do ryzyka.

Analitycy coraz częściej mówią o niepokojącym zachowaniu indeksu SP.

— SP w tym tygodniu przełamał linię trendu wzrostowego. To jeden z ważniejszych negatywnych sygnałów — mówi Krzysztof Pado.

Kolejne to drogie surowce i kontrakty terminowe.

— Napompowany rynek surowców zaczął się korygować. To wystarczyło, by inwestorzy ruszyli do realizacji zysków na rynku akcji. Jednym z ważniejszych lokalnych czynników jest piątkowy koniec czerwcowej serii kontraktów terminowych, co potęguje niepewność — dodaje Mirosław Saj.

…i szanse dla rynku

Patrząc realnie na rynek, trudno doszukać się czynników, które uzasadniałyby kontynuację wzrostów. To jednak nie oznacza, że można je całkowicie wykluczyć. Warto przypomnieć, że już po kwietniu spodziewano się większej korekty. Skończyło się na stabilizacji.

— Korekta będzie krótkotrwała. Kończy się kwartał oraz półrocze, więc zarządzający funduszami krzywdy sobie nie zrobią. To powinno dźwignąć WIG20 do 1964 pkt na koniec miesiąca — mówi Wojciech Szymon Kowalski, główny ekonomista Inwest Consulting, który swojej prognozy nie zmienił.

Inwestorzy tracą

zapał do zakupów

Marek Świętoń

Widać, że inwestorzy stracili zapał do zakupów. Wyceny wielu spółek stały się po prostu mało atrakcyjne, co wywołało korektę. Sądzę, że przecena może się przedłużyć. Trudno przewidzieć, jak głębokie mogą być spadki. Nie można wykluczyć, że spodziewane cofnięcie rynku zabierze indeksom jedną trzecią ostatnich wzrostów.

Silna zwyżka była budowana na podstawie przewidywanego ożywienia gospodarczego. Tymczasem dane makroekonomiczne, które napływają na rynek, można określić jako zimny prysznic dla inwestorów. Sytuacja w gospodarce przestała się pogarszać, ale nie widzimy szybkiej poprawy.

Koniec kwartału sprzyja giełdzie

Piotr Kuczyński

O koniunkturze na rynkach zdecyduje przyszły tydzień. Czerwcową serię kontraktów terminowych będziemy mieli już za sobą. Przed nami koniec kwartału oraz półrocza. To może sugerować, że szykuje się gigantyczny windows dressing na Zachodzie. Jeśli tak, to nasza giełda powinna na tym skorzystać.

Jeśli do tego nie dojdzie, to będziemy musieli pogodzić się z letnią pauzą. Taki wariant byłby korzystny dla rynku, bo wzrosty były za mocne. W optymistycznym scenariuszu na lipiec i sierpień zakładam trend boczny. Wariant umiarkowanie optymistyczny to utrata przez WIG20 200 pkt. Natomiast opcja superpesymistyczna zakłada zejście do 1650 pkt.

Rynki wyprzedziły dane z gospodarek

Paweł Homiński

Na razie za wcześnie jest mówić, że mamy do czynienia z początkiem głębszej korekty. Mamy zatrzymanie wzrostów, co zresztą obserwujemy także na innych giełdach oraz rynku surowcowym. Uważam, że jeszcze teraz możemy się obronić, ale już pod koniec roku możemy spaść w okolice dołków z lutego.

Czas wakacji powinien przynieść osłabienie koniunktury na giełdzie. Rynki po prostu poszły za daleko. Brakuje twardych danych makroekonomicznych, które potwierdzałyby ożywienie gospodarcze.