Butelki PET rób z butelekPET, opakowania tylko eko

Materiał partnera - Coca Cola Poland
opublikowano: 2015-09-10 22:00

Czeka nas duża zmiana w podejściu do opakowań. To rewolucja dla biznesu, ale także dla konsumentów

Czeka nas duża zmiana w podejściu do opakowań. Prawie wszystkie mają być traktowane jako surowiec do produkcji kolejnych towarów. To rewolucja dla biznesu, ale także dla konsumentów — trudno będzie zmienić przyzwyczajenia

NOWA FILOZOFIA:
NOWA FILOZOFIA:
Czas na zmianę spojrzenia na kwestię odpadów. Uczestnicy krynickiego forum poświęconego recyklingowi zgodnie przyznali, że zwiększenie wykorzystania surowców wtórnych wymaga nie tylko nowego podejścia producentów do gospodarki materiałowej, ale także zmiany mentalności konsumentów.
FOT. MATEUSZ SKWARCZEK

Aż 90 proc. towarów powstających na świecie sprzedaje się w opakowaniach, które stają się odpadem. Komisja Europejska (KE) szykuje dyrektywę dotyczącą Gospodarki o Obiegu Zamkniętym (ang. circular economy), która zakłada, że odpady traktowane są jako surowiec do produkcji nowych wyrobów, a nie ostatni etap życia produktu. KE wyznaczy politykę związaną z projektowaniem, zrównoważoną produkcją, efektywnością surowców i postępowaniem z odpadami.

— To zmiana filozofii gospodarowania — podkreślał Jerzy Majchrzak z Ministerstwa Gospodarki podczas panelu Forum Ekonomicznego w Krynicy „Wyzwania dla biznesu w gospodarce o obiegu zamkniętym. Jak spełnić oczekiwania środowiskowe UE”. — To więcej — rewolucja, bo obejmuje wszystkie etapy życia produktu, od momentu tworzenia projektu. Czyli dziś np. w przemyśle samochodowym używamy tworzyw niebezpiecznych, a teraz musimy je w ogóle wyeliminować, by auto podlegało recyklingowi — tłumaczył Jerzy Majchrzak. — Chodzi o maksymalne zapobieganie marnotrawstwu przy produkcji i konsumpcji, odnawianie surowców na wzór cyklu biologicznego w przyrodzie — dodała Beata Kłopotek, radca ministra środowiska.

Powrót szewca

Trzeba zmienić przyzwyczajenia konsumentów, na przykład co do używania energii czy do torebek foliowych. — Znajomy mówi, że powinniśmy zrezygnować z opakowań z tworzyw sztucznych, a wrócić do szkła, znacznie lepszego recyklingowo. Ale niektórych butelek nie da się umyć do końca, więc zostały zdyskwalifikowane biologicznie — uśmiecha się Majchrzak. Kiedyś z butami chodziło się do szewca, by je naprawiał. Dziś to się już nie opłaca. Zbankrutowało wielu szewców i zakładów naprawczych, bo zamiast naprawiać, kupuje się nowy telewizor.

— Powrót do zachowań rodzących oszczędności surowcowe i energetyczne spotka się zapewne z ogromnym problemem mentalnym — obawia się Jerzy Majchrzak. Najpierw jednak Polska musi włączyć się w tworzenie prawa w UE, by odpowiadało celom, jakie sobie stawiamy, i narzucało realne okresy przejściowe. Jak zauważyła Iwona Jacaszek-Pruś, dyrektor ds. korporacyjnych Coca-Cola HBC Polska, „stara Unia” na zmiany miała 20 lat, my tylko kilka i potrzebujemy sporych pieniędzy, by je sfinansować. Rząd powinien więc ocenić, jakie będą koszty „circular economy” dla polskich przedsiębiorstw, kto sfinansuje zmiany, i brać pod uwagę, jak bardzo zmniejszy to naszą konkurencyjność. Dodatkowo, na globalnym rynku prym wiodą firmy produkujące towary w Indiach, Chinach czy innych krajach nieprzejmujących się równie mocno środowiskiem co Europa.

Miliony ton tworzyw

Zmniejszenie uzależnienia od surowców jest dla Europy korzystne, bo nie jest w nie bogata. Ale wszystko ma swoją cenę — mniej zużywanych surowców to mniejsza liczba miejsc pracy związanych z ich wydobyciem, przygotowaniem i obróbką. Także mniejsza produkcja w ogóle, bo dziś sklepy pełne są towarów, których nie znamy lub nie potrzebujemy, a to marnotrawstwo. Holandia może się tym nie przejmować, bo stawia na przetwórstwo, ale Polska — tak.

— Żaden kraj nie może wprost przełożyć wzorców z innych państw. U nas problem dotyczy wielu sektorów, jest horyzontalny, czeka nas sporo pracy — przyznała Beata Kłopotek.

Ale zmiany są nieuniknione. Maria Andrzejewska, dyrektor Centrum Informacji o Środowisku UNEP/GRID- -Warszawa, wyliczała jak ogromną ilością tworzyw sztucznych zatruwamy świat: w 2011 r. wyprodukowano ich 280 mln ton, w tym Europa „tylko” 58 mln. — Dlatego wprowadzenie tworzyw biodegradowalnych jest ważne — podkreślała Maria Andrzejewska.

Hanna Żakowska, zastępca dyrektora COBRO — Instytutu Badawczego Opakowań, przypomniała, że nie wszystko zależy od biznesu. Nie ma wpływu na przykład na system organizacyjno-prawny określający postępowanie z opakowaniami, a ten w Polsce działa źle.

— Natomiast ogromną rolą przemysłu jest projektowanie i wytwarzanie opakowań pod kątem recyklingu. Materiałowego dla tradycyjnych tworzyw sztucznych, ale też recyklingu organicznego. Dotyczy on materiałów biodegradowalnych, które po użyciu mogą być przetwarzane na kompost,czyli materię organiczną, albo służyć w instalacjach biomechanizacji do produkcji metanu — mówiła Hanna Żakowska.

Opakowanie nie zabawka

Przedsiębiorcy powinni wreszcie prawidłowo oznakować opakowania. Czyli oznaczyć, z jakiego materiału są zrobione, i wskazać sposób postępowania po zużyciu. Tymczasem dziś często wprowadza się klientów w błąd. Żakowska przyniosła na debatę torbę foliową, oznaczoną jako „oksybiodegradowalna”.

— Konia z rzędem temu, kto wie, co to znaczy. A jest też na niej znak „HD PL”, czyli polietylen wysokiej gęstości, który z zasady nie jest biodegradowalny i nie nadaje się do kompostowania. O ekologii nie mówi zielony kolor, który jest na torbie — podkreślała Hanna Żakowska.

Firmy powinny też nie łączyć ze sobą materiałów utrudniających recykling, jak rękawy z PVC na butelkach, i wprowadzać opakowania wielokrotnego użycia albo mające „drugie życie”. Czyli takie, które zamiast trafić do śmietnika, mogą być wykorzystywane w domu, choćby jako zabawka dla dziecka. — Wykorzystujmy opakowania wielokrotnie — apelowała Żakowska. — Są przykłady inicjatyw proekologicznych przedsiębiorców, jak w przypadku „Kropli Beskidu”. Stosuje butelkę PlantBottle w 30 procentach wytwarzaną z materiału roślinnego, odnawialnego. A już wiemy, że wkrótce będzie taka w 100 procentach — chwaliła Hanna Żakowska.

— To jest innowacyjne rozwiązanie, które Coca-Cola wprowadziła jako pierwsza na rynek w Polsce. Dużo pracujemy i nad produktem, i nad opakowaniem, zmniejszając ilość odpadów — zapewniała Iwona Jacaszek-Pruś. Od 2010 r. Coca-Cola prawie o połowę zmniejszyła ilość PET wykorzystywanego na litr wytwarzanego napoju.

Stara się, by butelka była lżejsza. Stosowała w opakowaniach 30 gramów plastiku, teraz to 16,1 gramów na litr wyprodukowanego napoju. O jedną trzecią zmniejszyła wagę nakrętki.

— Wykorzystujemy materiał z recyklingu. Jako pierwsi w Polsce stosujemy tzw. r-PET (PET z recyklingu) do produkcji butelek PET, czyli zamykamy cykl życia butelki poprzez wykorzystanie jej do produkcji kolejnych. Ale też przez wielokrotne użycie, bo mamy i szklane butelki — wymieniała Jacaszek- Pruś.

— Gospodarka o obiegu zamkniętym dla przedsiębiorców oznacza zmianę filozofii prowadzenia biznesu. W większości firm o ekologii myśli się w kontekście regulacji i kosztów, a nie o zrównoważonym rozwoju z punktu widzenia środowiska. Dla nich „circular economy” może być szokiem. Łatwiej będzie takim firmom jak Coca-Cola, ale nawet nasze posunięcia nie będą wystarczające, patrząc na cele, które UE postawi przed przedsiębiorcami — dodała Iwona Jacaszek-Pruś.

Zaapelowała o zmianę systemu gospodarki odpadami. — Wprowadźmy faktyczną, rozszerzoną odpowiedzialność przedsiębiorców. Powinni współfinansować system i współorganizować, ale na zasadach, które zagwarantują, że wiedzą, za co płacą, oraz że przestrzegają tego wszyscy. Wszyscy wnoszą opłaty — zaznaczyła dyrektorka Coca-Coli.

Przypomniała przy tym, że trzeba podejść racjonalnie do recyklingu. Zbiórka, segregacja, odzyskanie sporo kosztują. A jeśli nie uzyskamy dobrych wyników recyklingu, to za duże pieniądze po prostu wejdziemy w posiadanie materiałów, których nie zużyjemy. — Ministrowie gospodarki, środowiska i finansów powinni z przedsiębiorcami rozmawiać o optymalnych rozwiązaniach. Zacznijmy już teraz — apelowała Iwona Jacaszek-Pruś.