Czeka nas duża zmiana w podejściu do opakowań. Prawie wszystkie mają być traktowane jako surowiec do produkcji kolejnych towarów. To rewolucja dla biznesu, ale także dla konsumentów — trudno będzie zmienić przyzwyczajenia

Aż 90 proc. towarów powstających na świecie sprzedaje się w opakowaniach, które stają się odpadem. Komisja Europejska (KE) szykuje dyrektywę dotyczącą Gospodarki o Obiegu Zamkniętym (ang. circular economy), która zakłada, że odpady traktowane są jako surowiec do produkcji nowych wyrobów, a nie ostatni etap życia produktu. KE wyznaczy politykę związaną z projektowaniem, zrównoważoną produkcją, efektywnością surowców i postępowaniem z odpadami.
— To zmiana filozofii gospodarowania — podkreślał Jerzy Majchrzak z Ministerstwa Gospodarki podczas panelu Forum Ekonomicznego w Krynicy „Wyzwania dla biznesu w gospodarce o obiegu zamkniętym. Jak spełnić oczekiwania środowiskowe UE”. — To więcej — rewolucja, bo obejmuje wszystkie etapy życia produktu, od momentu tworzenia projektu. Czyli dziś np. w przemyśle samochodowym używamy tworzyw niebezpiecznych, a teraz musimy je w ogóle wyeliminować, by auto podlegało recyklingowi — tłumaczył Jerzy Majchrzak. — Chodzi o maksymalne zapobieganie marnotrawstwu przy produkcji i konsumpcji, odnawianie surowców na wzór cyklu biologicznego w przyrodzie — dodała Beata Kłopotek, radca ministra środowiska.
Powrót szewca
Trzeba zmienić przyzwyczajenia konsumentów, na przykład co do używania energii czy do torebek foliowych. — Znajomy mówi, że powinniśmy zrezygnować z opakowań z tworzyw sztucznych, a wrócić do szkła, znacznie lepszego recyklingowo. Ale niektórych butelek nie da się umyć do końca, więc zostały zdyskwalifikowane biologicznie — uśmiecha się Majchrzak. Kiedyś z butami chodziło się do szewca, by je naprawiał. Dziś to się już nie opłaca. Zbankrutowało wielu szewców i zakładów naprawczych, bo zamiast naprawiać, kupuje się nowy telewizor.
— Powrót do zachowań rodzących oszczędności surowcowe i energetyczne spotka się zapewne z ogromnym problemem mentalnym — obawia się Jerzy Majchrzak. Najpierw jednak Polska musi włączyć się w tworzenie prawa w UE, by odpowiadało celom, jakie sobie stawiamy, i narzucało realne okresy przejściowe. Jak zauważyła Iwona Jacaszek-Pruś, dyrektor ds. korporacyjnych Coca-Cola HBC Polska, „stara Unia” na zmiany miała 20 lat, my tylko kilka i potrzebujemy sporych pieniędzy, by je sfinansować. Rząd powinien więc ocenić, jakie będą koszty „circular economy” dla polskich przedsiębiorstw, kto sfinansuje zmiany, i brać pod uwagę, jak bardzo zmniejszy to naszą konkurencyjność. Dodatkowo, na globalnym rynku prym wiodą firmy produkujące towary w Indiach, Chinach czy innych krajach nieprzejmujących się równie mocno środowiskiem co Europa.
Miliony ton tworzyw
Zmniejszenie uzależnienia od surowców jest dla Europy korzystne, bo nie jest w nie bogata. Ale wszystko ma swoją cenę — mniej zużywanych surowców to mniejsza liczba miejsc pracy związanych z ich wydobyciem, przygotowaniem i obróbką. Także mniejsza produkcja w ogóle, bo dziś sklepy pełne są towarów, których nie znamy lub nie potrzebujemy, a to marnotrawstwo. Holandia może się tym nie przejmować, bo stawia na przetwórstwo, ale Polska — tak.
— Żaden kraj nie może wprost przełożyć wzorców z innych państw. U nas problem dotyczy wielu sektorów, jest horyzontalny, czeka nas sporo pracy — przyznała Beata Kłopotek.
Ale zmiany są nieuniknione. Maria Andrzejewska, dyrektor Centrum Informacji o Środowisku UNEP/GRID- -Warszawa, wyliczała jak ogromną ilością tworzyw sztucznych zatruwamy świat: w 2011 r. wyprodukowano ich 280 mln ton, w tym Europa „tylko” 58 mln. — Dlatego wprowadzenie tworzyw biodegradowalnych jest ważne — podkreślała Maria Andrzejewska.
Hanna Żakowska, zastępca dyrektora COBRO — Instytutu Badawczego Opakowań, przypomniała, że nie wszystko zależy od biznesu. Nie ma wpływu na przykład na system organizacyjno-prawny określający postępowanie z opakowaniami, a ten w Polsce działa źle.
— Natomiast ogromną rolą przemysłu jest projektowanie i wytwarzanie opakowań pod kątem recyklingu. Materiałowego dla tradycyjnych tworzyw sztucznych, ale też recyklingu organicznego. Dotyczy on materiałów biodegradowalnych, które po użyciu mogą być przetwarzane na kompost,czyli materię organiczną, albo służyć w instalacjach biomechanizacji do produkcji metanu — mówiła Hanna Żakowska.
Opakowanie nie zabawka
Przedsiębiorcy powinni wreszcie prawidłowo oznakować opakowania. Czyli oznaczyć, z jakiego materiału są zrobione, i wskazać sposób postępowania po zużyciu. Tymczasem dziś często wprowadza się klientów w błąd. Żakowska przyniosła na debatę torbę foliową, oznaczoną jako „oksybiodegradowalna”.
— Konia z rzędem temu, kto wie, co to znaczy. A jest też na niej znak „HD PL”, czyli polietylen wysokiej gęstości, który z zasady nie jest biodegradowalny i nie nadaje się do kompostowania. O ekologii nie mówi zielony kolor, który jest na torbie — podkreślała Hanna Żakowska.
Firmy powinny też nie łączyć ze sobą materiałów utrudniających recykling, jak rękawy z PVC na butelkach, i wprowadzać opakowania wielokrotnego użycia albo mające „drugie życie”. Czyli takie, które zamiast trafić do śmietnika, mogą być wykorzystywane w domu, choćby jako zabawka dla dziecka. — Wykorzystujmy opakowania wielokrotnie — apelowała Żakowska. — Są przykłady inicjatyw proekologicznych przedsiębiorców, jak w przypadku „Kropli Beskidu”. Stosuje butelkę PlantBottle w 30 procentach wytwarzaną z materiału roślinnego, odnawialnego. A już wiemy, że wkrótce będzie taka w 100 procentach — chwaliła Hanna Żakowska.
— To jest innowacyjne rozwiązanie, które Coca-Cola wprowadziła jako pierwsza na rynek w Polsce. Dużo pracujemy i nad produktem, i nad opakowaniem, zmniejszając ilość odpadów — zapewniała Iwona Jacaszek-Pruś. Od 2010 r. Coca-Cola prawie o połowę zmniejszyła ilość PET wykorzystywanego na litr wytwarzanego napoju.
Stara się, by butelka była lżejsza. Stosowała w opakowaniach 30 gramów plastiku, teraz to 16,1 gramów na litr wyprodukowanego napoju. O jedną trzecią zmniejszyła wagę nakrętki.
— Wykorzystujemy materiał z recyklingu. Jako pierwsi w Polsce stosujemy tzw. r-PET (PET z recyklingu) do produkcji butelek PET, czyli zamykamy cykl życia butelki poprzez wykorzystanie jej do produkcji kolejnych. Ale też przez wielokrotne użycie, bo mamy i szklane butelki — wymieniała Jacaszek- Pruś.
— Gospodarka o obiegu zamkniętym dla przedsiębiorców oznacza zmianę filozofii prowadzenia biznesu. W większości firm o ekologii myśli się w kontekście regulacji i kosztów, a nie o zrównoważonym rozwoju z punktu widzenia środowiska. Dla nich „circular economy” może być szokiem. Łatwiej będzie takim firmom jak Coca-Cola, ale nawet nasze posunięcia nie będą wystarczające, patrząc na cele, które UE postawi przed przedsiębiorcami — dodała Iwona Jacaszek-Pruś.
Zaapelowała o zmianę systemu gospodarki odpadami. — Wprowadźmy faktyczną, rozszerzoną odpowiedzialność przedsiębiorców. Powinni współfinansować system i współorganizować, ale na zasadach, które zagwarantują, że wiedzą, za co płacą, oraz że przestrzegają tego wszyscy. Wszyscy wnoszą opłaty — zaznaczyła dyrektorka Coca-Coli.
Przypomniała przy tym, że trzeba podejść racjonalnie do recyklingu. Zbiórka, segregacja, odzyskanie sporo kosztują. A jeśli nie uzyskamy dobrych wyników recyklingu, to za duże pieniądze po prostu wejdziemy w posiadanie materiałów, których nie zużyjemy. — Ministrowie gospodarki, środowiska i finansów powinni z przedsiębiorcami rozmawiać o optymalnych rozwiązaniach. Zacznijmy już teraz — apelowała Iwona Jacaszek-Pruś.