Była Bauma, będzie... Ulma

MF
opublikowano: 2006-01-26 00:00

Z pomocą Hiszpanów Bauma chce zdobyć palmę pierwszeństwa. By to osiągnąć, poświęci nawet markę.

Bauma, giełdowa spółka z branży budowlanej, której głównym produktem są systemy deskowań, chce zdobyć największy udział w polskim rynku. Tak wynika za strategii do 2008 r.

— Będziemy największą firmą w Polsce i jedną z większych w branży w regionie — mówi Andrzej Kozłowski, prezes spółki.

Obecnie firma szacuje udział w polskim rynku na 28-29 proc.

Aby wzmocnić się w regionie, zintensyfikuje działania na Wschodzie.

— Mamy nadzieję, że w 2006 r. znacznie poprawimy sprzedaż w krajach nadbałtyckich — zapowiada prezes.

Firma liczy też na Rumunię i Bułgarię.

— Ich akcesja do UE wywoła boom inwestycyjny. Chcemy tam być jak najwcześniej, by wykorzystać przywilej pierwszeństwa — wyjaśnia prezes.

Firma osiąga dobre wyniki w Kazachstanie i duże nadzieje wiąże z okręgiem kaliningradzkim. Gorzej z rynkiem rosyjskim.

— Ze względu na politykę celną, nie jesteśmy w stanie oferować tam produktów o akceptowalnych dla klientów cenach — tłumaczy prezes.

Bauma zamierza więc wykazać cierpliwość.

— Postaramy utrzymać się na tym rynku i przeczekać, aż warunki się poprawią.

Tak czy inaczej, eksport Baumy ma wzrosnąć.

— W 2005 r. wyniósł 20 mln zł, na 2006 r. planujemy 35 mln zł — mówi Tadeusz Cichoński, dyrektor handlowy Baumy.

W najbliższym czasie Baumę czeka zmiana marki. W lutym zacznie działać specjalny zespół, który do września opracuje zasady zmiany wizerunku.

— Nowy właściciel chce wzmacniać w regionie własny brand. W ciągu 1-2 lat nasze produkty zmienią markę na Ulma — twierdzi Andrzej Kozłowski.

Mimo że na GPW znajduje się tylko 2,53 proc., akcji, nie przewiduje opuszczenia giełdy. Przynajmniej w krótkim terminie.

— Nic nie wiem, żeby nasz akcjonariusz miał taki zamiar — zapewnia prezes.