Z pomocą Hiszpanów Bauma chce zdobyć palmę pierwszeństwa. By to osiągnąć, poświęci nawet markę.
Bauma, giełdowa spółka z branży budowlanej, której głównym produktem są systemy deskowań, chce zdobyć największy udział w polskim rynku. Tak wynika za strategii do 2008 r.
— Będziemy największą firmą w Polsce i jedną z większych w branży w regionie — mówi Andrzej Kozłowski, prezes spółki.
Obecnie firma szacuje udział w polskim rynku na 28-29 proc.
Aby wzmocnić się w regionie, zintensyfikuje działania na Wschodzie.
— Mamy nadzieję, że w 2006 r. znacznie poprawimy sprzedaż w krajach nadbałtyckich — zapowiada prezes.
Firma liczy też na Rumunię i Bułgarię.
— Ich akcesja do UE wywoła boom inwestycyjny. Chcemy tam być jak najwcześniej, by wykorzystać przywilej pierwszeństwa — wyjaśnia prezes.
Firma osiąga dobre wyniki w Kazachstanie i duże nadzieje wiąże z okręgiem kaliningradzkim. Gorzej z rynkiem rosyjskim.
— Ze względu na politykę celną, nie jesteśmy w stanie oferować tam produktów o akceptowalnych dla klientów cenach — tłumaczy prezes.
Bauma zamierza więc wykazać cierpliwość.
— Postaramy utrzymać się na tym rynku i przeczekać, aż warunki się poprawią.
Tak czy inaczej, eksport Baumy ma wzrosnąć.
— W 2005 r. wyniósł 20 mln zł, na 2006 r. planujemy 35 mln zł — mówi Tadeusz Cichoński, dyrektor handlowy Baumy.
W najbliższym czasie Baumę czeka zmiana marki. W lutym zacznie działać specjalny zespół, który do września opracuje zasady zmiany wizerunku.
— Nowy właściciel chce wzmacniać w regionie własny brand. W ciągu 1-2 lat nasze produkty zmienią markę na Ulma — twierdzi Andrzej Kozłowski.
Mimo że na GPW znajduje się tylko 2,53 proc., akcji, nie przewiduje opuszczenia giełdy. Przynajmniej w krótkim terminie.
— Nic nie wiem, żeby nasz akcjonariusz miał taki zamiar — zapewnia prezes.