Bytom – nieodgadnione miasto-mozaika

KB
opublikowano: 2021-07-16 13:45

Bytōm, Bytōń, Bitom, Bithom, Beuthen, Beuthn… miasto wielu nazw to nie fanaberia geografów, lecz żywe świadectwo wielu warstw niezwykłych historii związanych z tym miejscem. To miasto pachnące chlebem, kojarzące się z węglem i świetnie skrojonymi garniturami – oto kolaż kontrastów. O wyjątkowych miejscach w Bytomiu opowiada Karolina Buratyńska, dyrektor w firmie biotechnologicznej Biotts.

Magiczne miasto:
Magiczne miasto:
Bytom uzależnia. Ten, kto tu mieszka, pracuje lub bywa, wie, że w Bytomiu można się zakochać – podkreśla Karolina Buratyńska, dyrektor w firmie Biotts.
Rafal Klimkiewicz

Bytom, choć uplasowany z dala od turystycznych szlaków i folderów, każdego potrafi zarazić swoją magią. Niesłusznie ciąży na nim stereotyp miasta, w którym znajdują się jedynie konstrukcje przemysłowe i kominy. Ten, kto tu mieszka, pracuje lub bywa, wie, że w Bytomiu można się zakochać, że Bytom uzależnia. To kalejdoskop kultur, stylów i tradycji oddający dobrą energię przez cały rok.

Bytom z lotu ptaka
Bytom z lotu ptaka
Katarzyna Wróblewska

Park z widokiem na Lwa

Zawsze gdy mam wolny dzień, to podróż po mieście zaczynam wcześnie rano w jego sercu – na rynku. Witam się z naszym kociakiem Schlafender Löwe, czyli Śpiącym Lwem, 140-letnim odlewem według projektu słynnego Theodora Kalidego.

Wizytówka miasta:
Wizytówka miasta:
„Lew śpiący” na rynku to rzeźba z brązu odlana w 1873 r. Pomnik wrósł w panoramę placu i znalazł miejsce w sercach mieszkańców Bytomia.
materiały prasowe

Dopijam kawę i ruszam dalej, w zieloną ciszę. W Bytomiu znajduje się bowiem dwanaście parków, z czego cztery są zabytkowe.

Park im. Franciszka Kachla:
Park im. Franciszka Kachla:
Ogromny i nieogrodzony – jedno z ulubionych miejsc wypoczynku bytomian.
AdobeStock

Każdy z nich jest inny, wyjątkowy. Tu nie trzeba wyjeżdżać daleko poza miasto, by nacieszyć się pięknem natury i odpocząć. Parki nie tylko pozwalają mieszkańcom naładować baterie. Są też domem dla m.in. nietoperzy, a najbardziej znany w Bytomiu Park im. Franciszka Kachla jest ogromny i na szczęście… nieogrodzony. Już z daleka widać kwitnące na niebiesko cebulice syberyjskie. Jest pięknie, wiosennie, egzotycznie. Każdy może tu znaleźć miejsce na odpoczynek na wielkomiejskim poziomie: są place zabaw, korty tenisowe, odkryty basen, miejsca dla wędkarzy, rowerzystów, szachistów, biegaczy. Na Górze Miłości zakochani szepczą sobie do ucha czułe słówka. Kiedyś pływały po stawie gondole… no, ale trochę zgłodniałam.

Magia frelki i Kiss Kiss

Bistro Krauza:
Bistro Krauza:
Omlet Bobrek – nazwy potraw nawiązują tu do bytomskich dzielnic.
Pawel_Tunicki

Na szczęście niedaleko Parku Kachla, przy ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego, znajduje się niewielki, ale wart pokusy lokal. Bistro Krauza, gdzie codziennie mile zaskakuje inne menu lunchowe. Właściciele bistro zaopatrują się w produkty głównie lokalnie, ale jest tam odrobina słonecznej Italii, której się nie wypierają. Latem ich lodówki są pełne trufli. Już na dzień dobry wita mnie włoskie radio Kiss Kiss, a witrynie obok domowych ciast – orzeźwiające lemoniady Galvaniny. To nie przypadek, szef kuchni Damian Gruszka przez wiele lat praktykował w restauracji na toskańskich wzgórzach. Do Polski ściągnęła go jego ówczesna frelka (dziewczyna), obecnie już żona i teraz razem prowadzą Krauzę. Tutejsze nazwy śniadań nawiązują do dzielnic Bytomia, możecie więc zamówić np. Omlet Bobrek, Szakszukę Szombierki, Tofucznicę Stroszek, Krupnioka z Miechowic czy Hawerfloki Łagiewnickie. Jest też prawdziwa włoska kawa. Punktem obowiązkowym w menu są na pewno ich pierogi z krupniokiem!

Szombierki:
Szombierki:
Nazwę tej dzielnicy Bytomia można też znaleźć... w karcie dań Bistra Krauze.
Katarzyna Wróblewska

Dopiero w południe dowiadujemy się jednak, w jaki zakątek świata zabiorą nas dziś swoim lunchem. Ostatnio zjadłam omlet z kozim serem, szpinakiem i kruszonką. Tego mi było trzeba. Pokrzepiłam zmysły i ciało. Biorę z Krauzy kawałek żytniego chleba wypiekanego przez Bytomską Stację chleba Bochniak (to chleb pieczony na 120-letnim zakwasie Helmut) i ruszam dalej, znów kulinarnym tropem.

Pociąg do dawnej epoki

Seromaniak:
Seromaniak:
Można tu znaleźć tak wyszukane sery, np. z truflami czy lawendowy.
materiały prasowe

Natalia, właścicielka Bistro, poleciła mi sklep Seromaniak – dokładnie naprzeciwko knajpki. Prowadzi go sympatyczne małżeństwo, a w swojej ofercie mają sery z całego świata. Pozostając w klimacie Włoch, bo w głowie utkwiła mi włoska melodia z głośników, wybieram sery z truflami i lawendowy. Przypominają mi się niebieskie kwiaty w Parku Kachla. To będzie dobry dzień, idźmy dalej, kolej na kolej!

Górnośląskie Koleje Wąskotorowe:
Górnośląskie Koleje Wąskotorowe:
Najstarsza wąskotorówka na świecie działa już 170 lat.
materiały prasowe

Mało kto nie lubi podróżować. Szkoda, że nie ma już Latającego Ślązaka – Fliegender Schlesier, czyli ekspresowego połączenia kolejowego, dzięki któremu można było z Berlina dojechać do Bytomia w zaledwie cztery i pół godziny. W tym tempie mogłabym zjeść śniadanie w Bytomiu, a obiad w berlińskiej Marjellchen przy Mommsenstrasse. Na szczęście nie wszystko co kolejowe uległo entropii – na mapach kolei Bytom wciąż zajmuje wyjątkowe miejsce dzięki kolejce wąskotorowej. To właśnie tu od niemal 170 lat działa najstarsza kolej wąskotorowa na świecie. Kolejka zatrzymuje się na dziesięciu stacjach, między innymi w pobliżu rezerwatu Segiet lub przy kopalni srebra. Jazda tą kolejką przenosi człowieka w czasie do minionej epoki i pozwala zobaczyć miejsca niedostępne z perspektywy samochodu.

Bana do kultury

Żywa kultura:
Żywa kultura:
Operę Śląską założył w 1945 r. Adam Didur – śpiewak, jeden z najznakomitszych basów przełomu XIX i XX wieku.
materiały prasowe

Bytom to też żywa kultura, nie tylko ta zaklęta w zabytkach czy przedmiotach. Choć ludzie tu od zawsze bardzo ciężko pracowali, to znajdują również miejsce na sztukę wysokich lotów. W Bytomiu jest przecież Opera Śląska – jedna z ledwie kilku oper na południu Polski. To niesamowite, bo możesz czekać na Placu Sikorskiego na banę (kolejkę) do roboty i w tym czasie miniesz się z wieloma wybitnymi artystami operowymi z całego świata, którzy w przerwie między próbami idą coś zjeść, pozwiedzać lub napić się kawy. I tak spotykasz Andrzeja Lamperta, Michała Sławeckiego, dyrygenta Francka Chastrusse czy wietnamsko-polską baletnicę Christinę. To cudowne, że ta kultura tutaj jest tak wszechobecna i wplata się w codziennie życie mieszkańców. A przecież oprócz Opery Didura jest jeszcze Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa – w Polsce jest ich tylko pięć. Jest Teatr Tańca Rozbark, Centrum Sztuki Współczesnej Kronika, Bytomskie Centrum Kultury, Medusa Group, Stalowe Anioły czy Wydział Teatru Tańca Akademii Sztuk Teatralnych. Jeżeli myśleliście, że tu są same kominy, pomiędzy którymi przemykają pośpiesznie górnicy wracający z szychty – to nic bardziej mylnego. To miasto kontrastów. Chcecie ich więcej? Spacerujcie ze mną dalej.

Miłość na szyldach

Szczęśliwy przypadek:
Szczęśliwy przypadek:
Witryna butiku Bäckerei Bytom przyciąga wzrok ręcznie malowanym przedwojennym szyldem, który został odsłonięty dopiero w trakcie remontu lokalu.
materiały prasowe

Pięknie odrestaurowane kamienice lśnią niczym perły, a zaraz obok ruiny czekające, aż ktoś przywróci im dawny blask. Z jednej strony ogrom zieleni i dowodów na to, że matka natura jest cudem, a z drugiej surowe obiekty poprzemysłowe. To wszystko w zasięgu nóg, bowiem Bytom jest miastem kompaktowym, po którym łatwo poruszać się pieszo. Samochód lepiej zostawić na parkingu. Kolejne miejsce, do którego kiedyś trafiłam spacerując uliczkami miasta, to Bäckerei Bytom. Nie sposób nie zauważyć tego szyldu. To przepiękny, ręcznie malowany przedwojenny szyld. Malutki butik, a w środku dwie szalone, kolorowe dziewczyny projektujące arcydzieła z lnu, dumne z tego, że są w Bytomiu, a ich moda jest (na moje oko) światowa. Nikt w Mediolanie czy Paryżu nie powstydziłby się tych projektów. Porywam zwiewną sukienkę w kolorach maku i idę powoli dalej. I tak nie zdążę dziś ze wszystkim, bowiem Bytomia nie da się zobaczyć w jeden dzień. Nie zobaczysz go, jak biegniesz – jeżeli kochasz architekturę i sztukę, to musisz patrzeć w górę i pod nogi też. Wejść do każdej kamienicy – czy wiedzieliście, że w Bytomiu nie ma dwóch takich samych domów? Każda klatka schodowa, każde podwórko, na każdym kroku czai się jakiś detal, jakaś niespodzianka, którą zostawili artyści w swoim fachu wiele lat temu. To dziedzictwo, o które trzeba dbać. Na szczęście w Bytomiu jest dużo osób przepełnionych energią tego miejsca. Gdy mi go brakuje, sięgam do biblioteczki – w Wydziale Promocji Miasta na rynku można nabyć przepiękny album „Bytom Rozmaity”. Szybko stanie się on także twoją mapą po miejscach magicznych i nigdy nieodgadnionych.