Cedzenie strachu

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 07-01-2016, 22:00

Tak słabego początku roku nie mieliśmy dawno. Nawet w kryzysowym 2009 r. spadki w pierwszych dniach stycznia miały mniejszą dynamikę.

Czy to zatem początek nowego kryzysu? Odpowiedź na pytanie, dlaczego nastroje na rynkach są tak niekorzystne, wydaje się pozornie oczywista: Chiny. Chińska gospodarka zwalnia od długiego czasu i opinia o bańce na tamtejszym rynku nieruchomości jest już tak wyświechtana jak stary banknot. W obydwu spostrzeżeniach jest sporo prawdy, jednak zasadniczo pomiędzy grudniem, kiedy nawet Fed uznał, że sytuacja w Chinach się uspokoiła, a pierwszymi dniami stycznia nie zmieniło się wiele. Proces, który trwa już od dłuższego czasu, po prostu postępuje i prawdopodobnie tak jeszcze będzie.

Trzeba jednak pamiętać, że chińska gospodarka działa inaczej niż jej zachodnie odpowiedniki. Ze względu na rolę państwa brakuje tu zasadniczo mechanizmu, który wygenerowałby szok, jakim w 2008 r. był upadek banku Lehman Brothers. Władze nie mogą w prosty sposób odwrócić niekorzystnych tendencji, ale poprzez ograniczanie mechanizmów rynkowych mogą je rozłożyć w czasie. To zaś oznacza, że nawet w całym 2016 r. może zabraknąć katharsis, po którym światowa gospodarka i rynki akcji mogłyby wrócić do zdrowych zwyżek.

Chińskie problemy będą powracać falami, tak jak w roku ubiegłym.

Nastrojom nie pomógł były już szef regionalnego Fedu z Dallas, który dość rozbrajająco przyznał, że amerykański bank centralny świadomie wypompował wysoko ceny akcji. W obronie Richarda Fishera należy przyznać, że należał on do mniejszości w Fedzie, która od dłuższego czasu domagała się bardziej restrykcyjnej polityki pieniężnej. Dla rynku jednak przekaz jest jasny: dobrze już było, bo Fed nie tylko przestał zwiększać sumę bilansową, ale zaczął podnosić stopy procentowe. Machina zaczyna działać w drugą stronę.

To nie jest tak, że światowa gospodarka stacza się w otchłań. W istocie jest bardzo dużo pozytywnych tendencji, takich jak coraz mocniejszy, napędzany popytem wewnętrznym wzrost gospodarczy w Europie. Takich jak rewolucja łupkowa, która na dłuższą metę jest bardzo korzystna, zaś sama tania ropa ograniczy rozrzutność szejków, przekazując te pieniądze importerom surowca. Wreszcie takich jak niskie ceny surowców przemysłowych, dających naturalny impuls przeżywającym obecnie problemy gospodarkom. Jednak po kilku latach hossy akcje na większości rynków są najzwyczajniej w świecie drogie, można rzec, że te pozytywy zostały już dawno wycenione. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA, X-Trade Brokers DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy