Białostocki Cefarm chce zdobyć pozycję lidera w internetowym handlu lekami. Atuty ma.
Cefarm Białystok, jedna z ostatnich hurtowni z licznej niegdyś rodziny central farmaceutycznych należących do skarbu państwa, szykuje się do skoku na rynek internetowego handlu lekami. W sieci jest obecny od początku tego roku pod adresem cefarm24.pl, ale ze względu na niejasną sytuację prawną działał bez specjalnego rozgłosu. Teraz, kiedy apteki internetowe dostały zielone światło, wychodzi z cienia.
— Będziemy intensywnie rozwijać ten kanał dystrybucji — zapowiada Sławomir Dudek, dyrektor handlowy i członek zarządu Cefarmu Białystok.
W całej strukturze sprzedaży spółki ten kanał dystrybucji stanowi margines, lecz pod względem dynamiki prowadzi wśród 48 tradycyjnych aptek hurtowni. Sprzedaż rośnie w tempie dwucyfrowym.
Cefarm ma kilka pomysłów na zdobycie internetowego rynku. Chce powalczyć o klienta cenami niższymi niż konkurencja. Liczy na efekt skali, bo białostocka hurtownia to kolos przy większości aptek działających w sieci, o rocznych obrotach 250 mln zł. Jej roczne zyski przekraczają wielkość kapitałów Domzdrowia.pl., największej firmy z branży. Poza tym spółka ma własne centrum dystrybucji leków.
— W firmie wielkości Cefarmu istnieje wiele możliwości obniżania kosztów działania — mówi Sławomir Dudek.
Asem atutowym Cefarmu ma być rozbudowany serwis. Podczas gdy konkurencji sen z powiek spędzają całodobowe dyżury telefoniczne, których od internetowych aptek żąda resort zdrowia, Cefarm chce pójść jeszcze dalej.
— Nasi farmaceuci już teraz są dostępni pod skype’em, w chatroomie na naszej stronie internetowej, pod e-mailem i oczywiście pod specjalną infolinią. Na razie w określonych godzinach. Gdy rozporządzenie wejdzie w życie, uruchomimy całodobowe dyżury — zapowiada Sławomir Dudek.
Co na to konkurencja? Jacek Denkowski, prezes Dom- zdrowia.pl, nie ma obaw.
— Cała branża jest jeszcze w powijakach. Przyszłość pokaże, kto umocni swoją pozycję, a kto wypadnie z gry — podsumowuje Jacek Denkowski.