Cena strachu

Kazimierz Krupa
opublikowano: 03-08-2004, 00:00

Drożeje złoto, ceny ropy naftowej biją kolejne rekordy; na giełdach niepewność, a analitycy obawiają się, że w każdej chwili może ona przerodzić się w panikę, waluta amerykańska systematycznie traci na wartości (nie tylko wobec złotego). Tak oto, na naszych oczach, dokonuje się kolejna próba dokonania wyceny strachu. Do tej pory było ich wiele, ale dwie miały najbardziej spektakularny charakter. Po raz pierwszy dokonano jej w 1953 roku, w filmie „Cena strachu”, na podstawie powieści Georges’a Arnaud. Film był wybitny, ale próba wyceny — nieudana. Szczególnie bolesna była druga: amerykańska hekatomba w Nowym Jorku z 11 września 2001 r. W ciągu kilku dni z giełd całego świata „wyparowało” wiele miliardów dolarów.

Teraz nic się nie dzieje, ale analitycy, mający żywo w pamięci tamte konsekwencje, reagują nerwowo już tylko na zapowiedzi, możliwość kolejnych ataków terrorystycznych. Przede wszystkim Wall Street, ale także MFW i inne amerykańskie instytucje finansowe wzmocniły ochronę, co natychmiast wpłynęło na nastroje inwestorów. Wiadomo, interesy pod lufą karabinu robi się mało komfortowo, nawet jeżeli jest to lufa karabinu własnego ochroniarza.

Czynnik ryzyka biznesowego jest wycenialny. Myślę, iż najwyższy czas, by do słownika maklerów weszło „ryzyko terrorystyczne”, by podjęto próbę określenia jego wysokości: w ropie najwięcej, w złocie najmniej, a inne towary i produkty finansowe znalazłyby się na tej skali. Na przyszłość — jak znalazł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy