Certyfikat musi dawać wymierne korzyści

Wojciech Surmacz, Łukasz Gromkowski
opublikowano: 2002-10-22 00:00

Jednym z ważniejszych problemów dotykających firmy posiadające certyfikowany system zarządzania jakością jest brak widocznych korzyści z jego wdrożenia.

— Uzyskanie certyfikatu nie jest wartością samą w sobie. Potrzeba orientacji i wiedzy, aby docenić jego znaczenie w praktycznym zarządzaniu firmą —mówi Andrzej Kasiński, ekspert Raiffeisen Bank Polska.

Certyfikacja w porównaniu z tym, co uchodzi za biurokrację, mitręgę i koszty związane z utrzymaniem ważności świadectwa jakości, wypada zwykle niezbyt ciekawie.

— Trzeba jasno powiedzieć, że kierownictwo większości firm nie ma rozeznania, jakie potencjalne korzyści tkwią w systemie zarządzania jakością. Występują one jednak tylko wówczas, gdy jest on nie tylko formalnie zgodny z wymaganiami normy (co na ogół wystarcza do uzyskania certyfikatu), ale i zgodny ze zdrowym rozsądkiem zarządu firmy działającej na rynku konkurencyjnym. Takiej wiedzy nie posiadają bardzo często także przedstawiciele dyrekcji do spraw jakości, choć w swoich firmach uchodzą za najbardziej zorientowanych w problematyce zarządzania pewnymi obszarami ryzyka, które umownie zwykliśmy nazywać zarządzaniem jakością — twierdzi Krzysztof Sołtyski, audytor wiodący Det Norske Veritas Polska.

Jaką informację niesie zwykle certyfikat jakości w polskiej firmie?

— Często jedyny bezpośredni przekaz do rynku sprowadza się do informacji „audytuje nas ta lub inna firma”. Cała reszta — czyli to jaka jest jakość zarządzania, jaki jest poziom jakości usług lub paramtery wyrobu, na co może liczyć klient — jest zróżnicowana. Goła informacja w rodzaju „spełniamy wymagania normy, posiadamy certyfikat” mówi jeszcze mniej — irytuje się Krzysztof Sołtyski.

W międzynarodowych koncernach z wieloletnią tradycją systemy zarządzania jakości stoją z reguły na bardzo wysokim poziomie. Jest to wynik zarówno wielu lat pracy, jak i zbierania doświadczeń.

— Firma, a zwłaszcza zarząd, musi mieć świadomość, że potrzebują nie tylko certyfikatu, ale i odpowiedniej wiedzy oraz umiejętności jej zastosowania. A to nie przychodzi od razu. Potrzeba czasu — twierdzi Andrzej Kasiński.