CFD to tańszy sposób inwestycji w akcje

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2013-08-09 07:55

Inwestorzy ignorują kontrakty na różnice kursowe spółek z warszawskiego parkietu. Czy słusznie?

Chcąc zarabiać na akcjach spółek z warszawskiej giełdy, wcale nie trzeba ich kupować. Nie trzeba też kupować opcji na akcje czy jednostek funduszy inwestycyjnych. Można sięgnąć po kontrakty na różnice kursowe (CFD) oparte na akcjach. Udostępnia je część brokerów związanych z rynkiem Forex. — Atutem kontraktów CFD jest niewątpliwie to, że nie trzeba angażować kapitału odpowiadającego pełnej wartości określonych akcji, by czerpać korzyści z ich posiadania. Jest też możliwość zarabiania na spadkach — tłumaczy Bartosz Jarosz, starszy diler XTB DM.

None
None

To jednak teoria związana z kontraktami CFD jako takimi, znajdująca odzwierciedlenie w kontraktach na akcje z największych giełd świata. W przypadku tych z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) największym atutem wydają się niskie prowizje maklerskie. Nie przekraczają 0,25 proc., nawet u tych brokerów, którzy udostępniając równocześnie możliwość klasycznego inwestowania w akcje z GPW, ustanowili podstawową stawkę prowizji na poziomie 0,38 proc. Do kosztów należy jeszcze doliczyć pobieraną codziennie opłatę, będącą równowartością iloczynu wartości nominalnych otwartych pozycji i stawki ich finansowania ustalonej przez brokera, podzielonego przez liczbę dni w roku. Są to symboliczne pieniądze, jako że oprocentowanie nie przekracza 10 proc. rocznie. W ten sam sposób wylicza się dodatkowy przychód inwestora dla pozycji krótkich, czyli pozwalających zarabiać na spadkach cen akcji.

Trudno zarobić na spadku

W przypadku kontraktów CFD na akcje spółek z GPW z wykorzystaniem dźwigni finansowej i zarabianiem na spadkach bywa różnie. Inwestując, trzeba z reguły wnieść depozyt odpowiadający 10-25 proc. akcji, na które kontrakt opiewa. Jednak Dom Maklerski TMS Brokers wymaga pełnego pokrycia wartości pozycji w przypadku sześciu z 80 oferowanych kontraktów. Wpłata całej wartości jest wymagana m.in. przy kontrakcie na LPP.

— Wartość depozytów się zmienia. Nie jest tak, że cały czas będzie wynosić 100 proc. Zależy od płynności i zmienności instrumentu. Za jakiś czas może spaść do 15 proc., a w przypadku kontraktów z depozytem 15 proc. wzrosnąć do wyższego poziomu — wyjaśnia Adam Korecki, dyrektor departamentu obsługi klienta TMS Brokers. Otwieranie krótkich pozycji nie jest w ogóle możliwe w BM Alior Banku, DM BOŚ i działającym na bazie tzw. paszportu europejskiego Admiral Markets.

— Wkrótce udostępnimy możliwość otwierania krótkich pozycji — deklaruje Robert Kosowski, dyrektor marketingu w DM BOŚ. Przyznaje jednak, że krótkich pozycji nie będzie można otwierać na wszystkie kontrakty CFD oparte na akcjach spółek z GPW. Tak jest u innych brokerów pozwalających otwierać krótkie pozycje na takich kontraktach.

— Wynika to z uwarunkowań warszawskiego parkietu, na którym krótka sprzedaż jest bardzo ograniczona i dostępna po wielu komplikacjach — zastrzega Krzysztof Koza, analityk rynku towarowego i kapitałowego w Admiral Markets.

Niskie zainteresowanie

Akcje dostępne za pośrednictwem kontraktów CFD są bardzo zróżnicowane. DM BOŚ oferuje np. kontrakty wyłącznie na spółki z WIG20. Admiral Markets, TMS Brokers i X-Trade Brokers udostępniają natomiast kontrakty na Bioton, którego akcje notowane są ostatnio po 3-4 grosze. Alior Bank nie oferuje zaś kontraktów na wszystkie spółki z indeksu WIG20, ale ma w portfelu kontrakt na Netię, która z głównym indeksem GPW pożegnała się, zanim ktokolwiek pomyślał o stworzeniu Alior Banku. Brokerzy mają też odmienne limity transakcji i otwartych pozycji na kontraktach CFD. Jak sami przyznają, może to być powodem nikłego zainteresowania tymi instrumentami.

— Parę lat kontrakty te istnieją na rynku, ale nie przyjęły się wśród inwestorów. Może to wynikać z tego, że każdy broker sam ustala warunki obrotu tymi kontraktami — mówi Krzysztof Koza.

— Udział kontraktów CFD na akcje w obrotach wszystkimi kontraktami CFD jest marginalny — dodaje Krzysztof Polak, dyrektor BM Alior Banku.