Czytasz dzięki

Chadecy w poszukiwaniu kandydata na szefa KE

PAP
opublikowano: 29-06-2013, 07:58

Europejscy chadecy szukają nowego faworyta w wyścigu do fotela szefa KE, po tym, gdy premier Donald Tusk uciął spekulacje ws. kandydowania. Wg komentatorów trudno będzie o kandydata, który stawi czoło charyzmatycznemu liderowi socjalistów Martinowi Schulzowi.

W opinii szefa socjaldemokratów w Parlamencie Europejskim Hannesa Swobody, w przeciwieństwie do jego ugrupowania chadecy w PE (Europejska Partia Ludowa) w swoim gronie nie mają tak wyrazistych liderów jak obecny przewodniczący PE Martin Schulz.

O kłopotach chadeków ze znalezieniem odpowiedniego kandydata spekulował ostatnio niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung". "Podczas gdy u socjaldemokratów od dawna za pewnego kandydata uchodzi szef PE Martin Schulz, EPL musi zaczynać od nowa. Przez dłuższy czas (...) liczyła, że będzie ją reprezentować polski premier Donald Tusk. Odkąd jednak odmówił (kandydowania), wśród wiodących posłów EPL panuje bezradność" - napisała gazeta.

Spekulacje odrzucił polski eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski, mówiąc, że wciąż jest zbyt wcześnie na wskazywanie kandydatów. "Jest jeszcze dużo czasu" - zaznaczył w rozmowie z PAP i dodał, że kandydat EPL zostanie zatwierdzony dopiero w marcu 2014 roku na kongresie partii w Dublinie. Na dziś jest wielu potencjalnych kandydatów – powiedział Saryusz-Wolski. Odnosząc się do kandydatury samego Schulza, zaznaczył, że może ona zależeć od wyniku wyborów w Niemczech.

Według europosła problemem jest to, że trudno jest wysuwać na kandydata aktualnych premierów, ponieważ „paraliżuje to pełnienie przez nich funkcji” w kraju. Jego zdaniem "musi być to osoba z pierwszej ligi europejskiej”, ale niekoniecznie były premier. Jako przykład „legendarnego” kandydata, który nigdy nie pełnił funkcji szefa rządu, podał trzykrotnego szefa KE Jacques'a Delorsa.

Z kolei według „FAZ” potencjalni kandydaci z dużych państw unijnych postrzegają kandydowanie jako polityczny krok w tył, a politycy z mniejszych państw nie są znani poza własnym krajem.

Jak mówił PAP w połowie maja szef chadeków Joseph Daul, kandydatami EPL mogą być też: francuski komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier, premier Szwecji Fredrik Reinfeldt i luksemburska komisarz UE ds. sprawiedliwości Viviane Reding. Daul dodał, że także obecny przewodniczący KE, wywodzący się z chadecji Jose Manuel Barroso może zechcieć zostać na stanowisku na trzecią kadencję; dotąd nie złożył on jednak deklaracji w tej sprawie. Mianem dobrego kandydata określił też premiera Łotwy Valdisa Dombrovskisa.

Ekspertka brukselskiego think tanku CEPS Sonia Piedrafita powiedziała w piątek PAP, że możliwymi kandydatami na szefa KE są także szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Christine Lagarde i prezydent Litwy Dalia Grybauskaite. Podkreśliła, że nie jest jasne, czy komisarze Viviane Reding i Michel Barnier będą ubiegać się o przewodzenie KE bądź PE.

Zaznaczyła, że muszą być to "frontowi kandydaci”, znani i popularni zarówno w swoich krajach, jak i poza ich granicami. Jej zdaniem kompetentnymi kandydatami byliby pracownicy KE lub innych instytucji unijnych. „Ale oni nie są znani obywatelom i dlatego ryzykowne jest wystawianie takich osób” - dodała Piedrafita. Nawet jeśli EPL rozważa kandydaturę członka aktualnego rządu, to na razie nie ogłosi nazwiska, żeby nie ryzykować, ponieważ "jeśli nie zostanie wybrany, straci podwójnie” - dodała.

"Rzeczywiście proces selekcji (kandydatów na szefa KE) będzie kłopotliwy także z powodu jednoczesnego wyboru kandydatów na przewodniczącego PE i wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej UE. Wszystkie mianowania będą ponadto powiązane z odpowiednią reprezentacją kobiet i mężczyzn, krajów południa i północy, małych i dużych itp." - wymieniła ekspertka. Jej zdaniem problemem jest też porozumienie wewnątrz frakcji i pogodzenie różnych interesów delegacji narodowych.

W związku z tym, że Donald Tusk nie będzie ubiegał się o fotel szefa KE, mogą natomiast wzrosnąć szanse ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego na stanowisko szefa unijnej dyplomacji, po pełniącej obecnie tę funkcje Catherine Ashton.

Po raz pierwszy europejskie partie polityczne w kampanii przed wyborami do europarlamentu mają wskazać swoich głównych kandydatów, którzy potem mieliby się ubiegać o stanowisko szefa KE. Wyborca ma uzyskać dzięki temu poczucie współdecydowania o kierunku europejskiej polityki na kolejne pięć lat.

Wybory do PE odbędą się w dniach 22 - 25 maja 2014 r., a wybór szefa KE w lipcu 2014.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane