Chcemy kupować i konsolidować

Marcin Gesing
26-02-2004, 00:00

Odchudzanie grupy? Nie ma mowy. Agora nadal marzy o telewizji, ale do tanga trzeba dwojga. I dobrego prawa.

,,Puls Biznesu”: Jak idzie współpraca mediów i rządu przy pracach nad nowelizacją ustawy o RTV ?

Wanda Rapaczyńska: Ministrowie Michał Tober i Waldemar Dąbrowski całkowicie zmienili ton w stosunku do tego, co działo się w 2002 r. Zostały otwarte kanały komunikacji, odbyła się konferencja i nie mam właściwie żadnych skarg na poziom komunikacji. Widzę jednak dosyć istotne problemy merytoryczne. Pierwszy to potrzeba szybkiego rozwiązania sprawy abonamentu dla mediów publicznych i limitów reklam. Tego nie da się załatwić osobno. Równolegle do ustawy o mediach toczy się nowelizacja prawa telekomunikacyjnego. Te kwestie nie mogą być regulowane osobno, bo powstają prawne absurdy.

Jaka jest recepta na zdrowy rynek mediów?

Trzeba wreszcie odpowiedzieć na pytanie, jak ten rynek wygląda i co się na nim zmieni w przyszłości, choćby po otwarciu granic dla kapitału zagranicznego po 1 maja. Chcieliśmy robić wspólnie z rządem badania rynku. Była mowa, że będziemy to razem z resortem kultury finansować, jednak na zapewnieniach się skończyło, bo minister kultury nie ma pieniędzy.

Prztyczek w rządowy policzek?

Najistotniejsze, by została wyklarowana polityka państwa w stosunku do mediów. Rząd musi przedstawić jakieś założenia polityki. Nie wiadomo, co państwo chce na tym polu osiągnąć. To bardzo niepokojące, bo jak nie ma publicznie ogłoszonych założeń polityki państwa w zakresie mediów, to zaczynają się tzw. skryte cele rządu. Pośpiech rządu, jaki w tej sprawie obserwujemy, jest wysoce podejrzany. Zdaje się, że ten gabinet ma na głowie poważniejsze wyzwania niż robienie na maj nowej ustawy medialnej. A skoro tak się dzieje, to zachodzi podejrzenie, że jest ona robiona na bieżące zamówienie polityczne.

Czyli spotkania gabinetowe nic nie dały?

Są spotkania i jest wymiana poglądów, ale mam wrażenie, że dominuje jednak bieżący interes polityczny. Najpierw trzeba przeanalizować i pokazać, co się na tym rynku dzieje, jakie są wspólne interesy poszczególnych mediów, a gdzie się one rozchodzą... Poza tym, po co jest osobno Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji? Ale jak się policzy lancie w każdym z tych urzędów, to widać, że nie jest w interesie regulatorów, by któryś został wyeliminowany...

Jak Pani widzi zatem zadania regulatora rynku mediów?

W Polsce są wielkie media publiczne i musi być organ, który będzie je nadzorował. Czy to będzie KRRiT? Potrzebny jest organ rozliczający media publiczne z realizacji misji, a także organ zarządzający dobrami rzadkimi, czyli częstotliwościami. Rzadkość tych dóbr może wkrótce okazać się problemem fałszywym, bo są wolne częstotliwości, zachomikowane w nie wiadomo jakim celu, a poza tym przy multipleksach problem w zasadzie zniknie. Kolejny absurd to fakt, że Krajowa Rada chce zajmować się koncentracją kapitału. Do tego jest powołany odpowiedni urząd, który akurat się sprawdza i nie jest podejrzany o polityczne zaangażowanie... Dzisiaj nasz główny problem z Krajową Radą jest taki, że jest ona w tym samym czasie oskarżycielem, sędzią i katem, a na dodatek jest dziko uwikłana politycznie. Co więcej, Krajowa Rada nie jest kompetentna! Nie może być tak, żeby regulator rynku wiedział o nim mniej niż jego uczestnicy.

Czy bliska akcesja z UE nie skłania również Agory do przyśpieszenia kupna stacji telewizyjnej? Nie boi się Pani, że do Polski wejdzie silny zachodni gracz i sprzątnie Agorze Polsat sprzed nosa?

Tego nie można wykluczyć. Inwestor zagraniczny ma taki sam kalkulator i choć byłby gotów zapłacić pewną premię za wejście na polski rynek, to na pewno nie dwa razy tyle, ile spółka jest warta. Jeśli by tak było, taka transakcja już by miała miejsce. Pozostaje też pytanie, kto mógłby nim być? Rupert Murdoch? On nigdzie nie posiada naziemnych stacji telewizyjnych.

A włoski potentat medialny?

Pyta mnie pan, czy Mediaset Silvio Berlusconiego będzie zainteresowany wejściem do Polski? Moim zdaniem, jest to możliwe... I jeśli polski rząd ma w ogóle jakieś obowiązki w stosunku do rynku mediów, to tutaj jest pole do popisu.

Ochrona polskiego rynku przed Berlusconim?

Nie jest on raczej bohaterem pozytywnym czyjegokolwiek romansu. Nawet dla ludzi, którzy admirują sukcesy w biznesie, Berlusconi jest akurat przykładem tego, czym gardzimy — wykorzystywania wzajemnego styku polityki i biznesu. Żeby było jasne, ja nie uważam, że rząd powinien stać na straży i nie wpuszczać kapitału zagranicznego. Uważam jednak, że rząd ma obowiązek ochrony rodzimego rynku przed tego typu graczami, którzy mogą doprowadzić do zniszczenia dorobku rodzimych firm.

Zatem Agora nie będzie się spieszyć z kupowaniem telewizji?

Wciąż jesteśmy zainteresowani. Sytuacja się zmienia, Polsat ma koncesję, TVN czyści struktury, upraszcza akcjonariat, ale należy podkreślić, że: po pierwsze — do tanga trzeba dwojga, a po drugie — muszą umieć razem tańczyć.

Co się stanie, jeśli po przeprowadzeniu analiz okaże się, że jednak pomysł z kupnem ogólnopolskiej telewizji nie ma szans?

Tworzenie telewizji od podstaw, nawet gdyby były częstotliwości, skazane jest na porażkę. Byłby to sposób na pogrążenie spółki na wiele lat...

Czy Agora założyła sobie jakiś deadline odnośnie do zakupu Polsatu?

Na polskim rynku są dwie telewizje. Ten wątek chcemy w tym roku zbadać dokumentnie i zobaczyć, czy możliwa jest transakcja, która buduje wartość dla akcjonariuszy.

Czy nie boli Panią fakt dość znacznej przeceny Agory. We wrześniu ubiegłego roku walor wart był ponad 60 zł, dzisiaj trochę ponad 40?

Oczywiście nie jest to przyjemne. Ale od wejścia na giełdę byliśmy już w bardzo różnych sytuacjach. Choćby na początku 2001 r., kiedy przy okazji tak zwanego internet bubble cena Agory zbliżyła się do 200 zł za akcję. Wtedy o mało nie umarłam z przerażenia. Wiadomo, że media są związane z dynamiką PKB i tym, co się dzieje na rynku reklamowym. Dzisiaj, co prawda rynek ten zaczął się ożywiać, ale prasa z tego wzrostu skorzysta najpóźniej.

Dlatego pomysł z cięciem kosztów i redukcją zatrudnienia w Agorze. A jak będzie przebiegać restrukturyzacja ,,Gazety Wyborczej”?

To nie będzie restrukturyzacja, ale racjonalizacja. Zresztą jest ona już sukcesywnie prowadzona. O konkretnych krokach nie będę jednak mówić.

To może o radiu. Niektórzy analitycy twierdzą, że Agora trochę ociąga się z porządkami w grupie radiowej...

To nieprawda. Zrestrukturyzowaliśmy już grupę skupiając działania na stworzeniu silnych marek. To jest zupełnie nowy sposób myślenia. Będą one wspólnie promowane, będą miały wspólną czapę promocyjną i komunikacyjną. Dla nas było istotne, żeby mieć zasięg, a teraz skupiliśmy się na strukturze.

Czy jest szansa, by ta struktura się rozrosła?

Jeśli chodzi o radia lokalne, to wciąż brakuje nam takiego w Łodzi. Są też niektóre stacje, zakupione przez Agorę w pakiecie, którym musimy się przyjrzeć, gdy rynek się ożywi. Nie jest pewne, czy wszystkie z nich okażą się dostatecznie efektywne.

Czy oznacza to możliwość odchudzenia grupy?

Oczywiście w dłuższej perspektywie nastąpi weryfikacja ekonomiczna poszczególnych elementów grupy. Na razie tego problemu nie ma. Teraz naszym celem jest poszerzanie aktywności, nie zaś odchudzanie. Chcemy raczej dodawać i konsolidować. Zresztą zarówno dla nas, jak i dla reszty uczestników polskiego rynku medialnego celowe jest rozważanie budowy, nawet za pomocą mechanizmów fuzji, większego podmiotu.

Czy konsolidacja polskiego rynku mediów może nastąpić w najbliższych latach?

Myślę, że tak. Wszyscy musimy jednak przejrzeć na oczy i zobaczyć, że mamy na polskim rynku specyficzny problem. Wszyscy poważni gracze na rynku mediów są jednocześnie ich założycielami. A założyciele mają to do siebie, że kochają te swoje dzieci nad życie, więc wydają im się one niezwykle wartościowe. I te emocje trzeba najpierw schłodzić, by móc się dowiedzieć, ile te poszczególne media są naprawdę warte. Przy ewentualnych decyzjach nie mogą wchodzić w grę żadne sentymenty. Tylko ekonomia.

A co z outdoorem?

AMS został przez nas wprowadzony na ścieżkę stabilnego rozwoju. Tak jak w przypadku mediów, tak też rynek reklamy zewnętrznej czeka konsolidacja. Taka liczba podmiotów nie jest w stanie, przy dzisiejszym systemie wydawania budżetów reklamowych, utrzymać się na rynku.

Agora w tej konsolidacji będzie brała udział?

Jeśli pojawi się jakiś zdrowy królik, to oczywiście będziemy go gonić. Nie po to kupowaliśmy lidera rynku, by potem spaść na drugą pozycję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Gesing

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Chcemy kupować i konsolidować