W grę wchodzić mają fundusze szacowane na przynajmniej 14,4 mld USD.
Zdaniem przedstawicieli CBRE Group, brokerzy zza Wielkiego Muru szczególnie poszukują inwestycji w biura o wysokim standardzie zlokalizowanych w międzynarodowych „miastach-bramach” takich jak choćby w Londynie, Nowym Jorku czy Toronto. Na rodzimym kontynencie, chińscy ubezpieczyciele faworyzują zwłaszcza biurowce w Singapurze, Hongkongu i Malezji.
W ubiegłym roku władze z Pekinu ułatwiły ubezpieczycielom zakupy nieruchomości i inwestowanie w aktywa poza krajowym rynkiem. Ma to poprawić ich rentowność. Do nabywania zamorskich nieruchomości skłania również ubezpieczycieli znaczące wzmocnienie juana. W stosunku do brytyjskiego funta w tym roku chińska waluta zyskała już ponad 6,3 proc. zaś w relacji do australijskiego dolara ponad 8,2 proc.
„Większość chińskich inwestorów, w tym ubezpieczycieli, dysponujących ogromnymi kapitałami nie ma innego wyjścia jak wyjść za granicę. Krajowe kanały dystrybucji środków i potencjalne inwestycje są bardzo wąskie i mocno ograniczone” – tłumaczy Frank Chen, szef badań chińskiego rynku w CBRE.
Na koniec 2012 r, łączna wartość aktywów w dyspozycji chińskich ubezpieczycieli szacowana była na około 1,2 bln USD, zaś nowe regulacje pozwalają instytucjom na zainwestowanie do 15 proc. środków w nie użytkowane przez siebie nieruchomości. Jak wynika z danych CBRE, w przypadku większości globalnych ubezpieczycieli wskaźnik alokacji w komercyjne nieruchomości kształtuje się na poziomie 6 proc., przy czym udział zagranicznych sięga 20 proc.