Chińskie zagrywki

  • Przemysław Kwiecień
06-03-2016, 22:00

Marzec teoretycznie nie rozpoczął się na rynkach najlepiej. Obydwa chińskie indeksy PMI, jedne z bardziej wiarygodnych publikacji z tej gospodarki, wypadły poniżej oczekiwań. Na rynkach akcji panuje jednak niezmącony optymizm. Co tam dane, skoro właśnie rozpoczyna się doroczny zjazd cudotwórczej chińskiej partii komunistycznej.

W felietonie sprzed pięciu tygodni, zatytułowanym „Nadchodzi odwilż”, pisałem o próbach zatuszowania kryzysu przez chińskie władze. Przede wszystkim poprzez ekspansję monetarną, ale także poprzez wiele pomniejszych działań, ograniczeń i kombinacji. Odniosły zamierzony efekt — rynki dały się nabrać i znów żyją nadziejami na ekspansję gospodarczą, która odsunie problem trapiący rynki od początku roku. W weekend rozpoczyna się doroczny kongres, poświęcony celom polityki i środkom jej realizacji na ten rok. Tajemnicą poliszynela jest cel wzrostu na poziomie pomiędzy6,5 a 7 proc., tak podwojenie PKB w obecnej dekadzie (wymagający średniorocznego tempa wzrostu 6,5 proc. w latach 2016-20) teoretycznie pozostał realny. Problem w tym, że w praktyce jest… kompletnie nierealny. Obecne tempo chińskiego wzrostu szacowane jest pomiędzy 4 a 5 proc., rynek jest więc świadom manipulacji danymi, ale liczy też na dodatkową stymulację. Prawda jest jednak taka, że te działania mogą mieć jedynie doraźne skutki, a długoterminowe napięcia jedynie wzrosną. Widać to zresztą jak na dłoni. Weźmy surowce przemysłowe. Ceny rud żelaza odbiły od dołka o ponad 20 proc., mimo iż same chińskie władze przyznają, że w sektorze stali należałoby zwolnić przynajmniej pół miliona osób, likwidując huty zombie, po tym jak okazało się, że popyt na stal kolejny raz spadł.

Tymczasem zapasy rud i miedzi w chińskich magazynach lawinowo rosną. Ekspansja monetarna miała pomóc kulejącym rynkom nieruchomości w małych miastach. Zamiast tego wystrzeliły w górę ceny w największych aglomeracjach. W tym tygodniu miałem okazję przeczytać artykuł o młodym inżynierze, który po straceniu 40 proc. na giełdzie przeniósł pieniądze na rynek nieruchomości, aby „nie przegapić wzrostów”, oraz o emerycie, który wziął kredyt, aby wpłacić 5-procentowy depozyt pod apartament za milion dolarów. Przy relacji dług/PKB nieformalnie szacowanej na przeszło 300 proc. to nie są objawy budujące wiarę w trwały wzrost. W weekend czeka nas publikacja danych o rezerwach walutowych, które w ostatnich miesiącach szybko topniały. Przedstawiciele Banku Chin wyglądają na bardzo spokojnych, co sugeruje, że wprowadzone restrykcje mogły przynieść zakładany efekt. Pytanie: na jak długo? © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA, X-Trade Brokers DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Chińskie zagrywki