Z ciepła systemowego, czyli rozprowadzanego systemem rurociągów, korzysta blisko 15 mln Polaków. Dla tej ważnej grupy rząd podjął w zeszłym roku decyzję o mrożeniu cen ciepła oraz o wsparciu zakładów ciepłowniczych w zakupach superdrogiego wówczas węgla.
Zima okazała się relatywnie ciepła i minęła w Polsce bez kryzysu w jego dostawach. „Aktualna stabilizacja na rynku jest pozorna i z pewnością nie jest trwała” — alarmuje jednak Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie (IGCP) w najnowszym raporcie „Transformacja i rozwój ciepłownictwa systemowego w Polsce”.
Mgliste ceny w nowym roku
Zamrożone taryfy na ciepło obowiązują do końca 2023 r. Po tej dacie ceny rysują się jednak mgliście. Jacek Szymczak, prezes IGCP, tłumaczy, że światowe ceny węgla — głównego surowca dla polskiego ciepłownictwa — wprawdzie zniżkują, ale w kraju negocjacje z Polską Grupą Górniczą są trudne. Jednocześnie na zwałach wciąż leżą zapasy węgla zakontraktowanego jeszcze w zeszłym roku, i to drogo. W efekcie o zaopatrzenie w węgiel w nadchodzącą zimę można być spokojnym, ale jeśli chodzi o ceny ciepła, to w 2024 r. jest możliwe zarówno przedłużenie mrożenia, jak też rezygnacja z tego mechanizmu. IGCP zdecydowanie popiera odejście od mrożenia.
W dłuższym terminie po okresie spowolnienia gospodarczego powinniśmy obserwować ożywienie, a wraz z nim zwiększone zapotrzebowanie na paliwa kopalne i wzrost ich cen.
— Dlatego jedyną szansą na tańsze ciepło w dłuższej perspektywie jest gruntowna transformacja sektora — podkreśla Jacek Szymczak.
Rentowność rzadko widziana
Transformacja i zazielenianie polskiego ciepła oznacza jednak inwestycje, na które firmy muszą mieć pieniądze. Tymczasem autorzy raportu podkreślają ujemną rentowność produkcji ciepła w kogeneracji, czyli w procesie jednoczesnego wytwarzania ciepła i energii elektrycznej, oraz praktycznie zerową rentowność w segmencie ciepłowni.
— To skutek wieloletnich regulacji cen przez państwo. Bez poprawy sytuacji finansowej przedsiębiorstw nie będzie możliwa transformacja sektora oraz zapewnienie bezpieczeństwa dostaw ciepła — uważa Jacek Szymczak.
Tłumaczy, że przedsiębiorstwa ciepłownicze chcą się dekarbonizować, ale ten proces wymaga nie tylko czasu i pieniędzy, ale też zrozumienia po stronie decydentów. Potrzebna jest przejrzysta legislacja oraz stworzenie oficjalnej strategii dla ciepłownictwa.
Polski system ciepłowniczy jest jednym z największych w Europie. Z ciepła systemowego korzysta 42 proc. gospodarstw domowych, a koncesjonowaną działalność w zakresie jego produkcji i dystrybucji prowadzi około 400 przedsiębiorstw, które zarządzają sieciami ciepłowniczymi o długości ponad 22 100 km. Łączna zainstalowana moc wynosi 54 tys. MW.
Polskie ciepłownictwo wciąż jest uzależnione od węgla, którego udział w 2021 r. sięgał 69,5 proc. Dywersyfikacja paliw postępuje, ale wolno (w 2017 r. udział węgla wynosił 74 proc.).

