Ciepłownicy alarmują przed zimą

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2023-08-24 20:00

Producenci ciepła systemowego mają rentowność ujemną lub niemal zerową, tymczasem muszą inwestować i dekarbonizować zakłady. Nie mróźmy już cen ciepła — apeluje branżowa izba.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego ciepło systemowe to ważny segment rynku
  • dlaczego tak trudno przewidzieć ceny ciepła systemowego dla odbiorców
  • czy węgiel jeszcze zdrożeje
  • jakie postulaty ma Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Z ciepła systemowego, czyli rozprowadzanego systemem rurociągów, korzysta blisko 15 mln Polaków. Dla tej ważnej grupy rząd podjął w zeszłym roku decyzję o mrożeniu cen ciepła oraz o wsparciu zakładów ciepłowniczych w zakupach superdrogiego wówczas węgla.

Zima okazała się relatywnie ciepła i minęła w Polsce bez kryzysu w jego dostawach. „Aktualna stabilizacja na rynku jest pozorna i z pewnością nie jest trwała” — alarmuje jednak Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie (IGCP) w najnowszym raporcie „Transformacja i rozwój ciepłownictwa systemowego w Polsce”.

Mgliste ceny w nowym roku

Zamrożone taryfy na ciepło obowiązują do końca 2023 r. Po tej dacie ceny rysują się jednak mgliście. Jacek Szymczak, prezes IGCP, tłumaczy, że światowe ceny węgla — głównego surowca dla polskiego ciepłownictwa — wprawdzie zniżkują, ale w kraju negocjacje z Polską Grupą Górniczą są trudne. Jednocześnie na zwałach wciąż leżą zapasy węgla zakontraktowanego jeszcze w zeszłym roku, i to drogo. W efekcie o zaopatrzenie w węgiel w nadchodzącą zimę można być spokojnym, ale jeśli chodzi o ceny ciepła, to w 2024 r. jest możliwe zarówno przedłużenie mrożenia, jak też rezygnacja z tego mechanizmu. IGCP zdecydowanie popiera odejście od mrożenia.

W dłuższym terminie po okresie spowolnienia gospodarczego powinniśmy obserwować ożywienie, a wraz z nim zwiększone zapotrzebowanie na paliwa kopalne i wzrost ich cen.

— Dlatego jedyną szansą na tańsze ciepło w dłuższej perspektywie jest gruntowna transformacja sektora — podkreśla Jacek Szymczak.

Rentowność rzadko widziana

Transformacja i zazielenianie polskiego ciepła oznacza jednak inwestycje, na które firmy muszą mieć pieniądze. Tymczasem autorzy raportu podkreślają ujemną rentowność produkcji ciepła w kogeneracji, czyli w procesie jednoczesnego wytwarzania ciepła i energii elektrycznej, oraz praktycznie zerową rentowność w segmencie ciepłowni.

— To skutek wieloletnich regulacji cen przez państwo. Bez poprawy sytuacji finansowej przedsiębiorstw nie będzie możliwa transformacja sektora oraz zapewnienie bezpieczeństwa dostaw ciepła — uważa Jacek Szymczak.

Tłumaczy, że przedsiębiorstwa ciepłownicze chcą się dekarbonizować, ale ten proces wymaga nie tylko czasu i pieniędzy, ale też zrozumienia po stronie decydentów. Potrzebna jest przejrzysta legislacja oraz stworzenie oficjalnej strategii dla ciepłownictwa.

Powolna dekarbonizacja

Polski system ciepłowniczy jest jednym z największych w Europie. Z ciepła systemowego korzysta 42 proc. gospodarstw domowych, a koncesjonowaną działalność w zakresie jego produkcji i dystrybucji prowadzi około 400 przedsiębiorstw, które zarządzają sieciami ciepłowniczymi o długości ponad 22 100 km. Łączna zainstalowana moc wynosi 54 tys. MW.

Polskie ciepłownictwo wciąż jest uzależnione od węgla, którego udział w 2021 r. sięgał 69,5 proc. Dywersyfikacja paliw postępuje, ale wolno (w 2017 r. udział węgla wynosił 74 proc.).