CL będzie chciał odszkodowania

Joanna Barańska
opublikowano: 2005-10-13 00:00

NSA otworzył Computerlandowi drogę do rekompensaty. Praprzyczyną jest umowa Agencji Rynku Rolnego z Comarchem.

Agencja Rynku Rolnego (ARR) blisko trzy lata temu rozpisała przetarg na wdrożenie komputerowego systemu księgowo-finansowego dla dotacji z Unii Europejskiej. Chodziło o część prac związanych z budową systemu IACS, wartą 3,5 mln zł (nie licząc umów serwisowych). Przetarg wygrał Comarch. Giełdowy Computerland (CL), jego główny konkurent, oprotestował wynik, a warszawski sąd okręgowy orzekł, że wyboru Comarchu dokonano z naruszeniem prawa, gdyż nie miał on certyfikatów ISO. Ale przed uprawomocnieniem się wyroku, gdy przetarg jeszcze nie był formalnie zakończony, w listopadzie 2003 r. ARR zwróciła się do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) o zgodę na zawarcie umowy z oferentem przed ostatecznym rozstrzygnięciem konkursu. Uzyskała ją.

CL oprotestował decyzję UZP. W odpowiedzi prezes UZP uznał, że CL nie jest stroną w sprawie i w grudniu 2003 r. umorzył postępowanie.

— Przy takim rozumowaniu niemożliwa byłaby jakakolwiek kontrola sądowa zgód na wybór oferenta przed rozstrzygnięciem przetargu. Takiej zgody nie będzie przecież skarżył ani zamawiający, ani wybrany oferent — uważa Robert Krynicki, radca prawny CL.

Jedyną drogą dla CL pozostało zaskarżenie decyzji UZP o umorzeniu postępowania. Spółka musiała przekonać sąd, że miała prawo wtrącać się do umów zawartych w wyniku przetargu, w którym brała udział. Sąd administracyjny pierwszej instancji poparł rozumowanie UZP, wczoraj sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). Tym razem CL wygrał. NSA uznał, że spółce wolno protestować przeciw decyzji UZP.

— Spółka oprotestowała wybór Comarchu, więc ma tutaj interes prawny i prawo do powiedzenia, że UZP nie mógł wyrazić zgody na zakończenie przetargu. Inaczej nie byłoby sposobu kontrolowania tej zgody — przyznał sędzia Andrzej Kuba.

Formalnie sprawa wróci przed wojewódzki sąd administracyjny, praktycznie będzie miała dalszy ciąg przed sądem cywilnym.

— Gdyby NSA orzekł, że nie możemy być stroną w sporze z UZP, podważalibyśmy umowę ARR z Comarchem. Wobec takiego wyroku będziemy domagać się odszkodowania za niezgodną z prawem decyzję UZP — twierdzi mecenas Krynicki.