Computerland nie zaskoczył analityków: zgodnie z przewidywaniami spółka miała słabe wyniki za trzeci kwartał. W przyszłym roku ma być lepiej. Spółka nie boi się połączonych sił Prokomu i Softbanku, liczy na ożywienie w przetargach i chce zinformatyzować PKO BP.
W trzecim kwartale 2002 r. warszawski Computerland (CL) miał tylko 100,5 mln zł przychodów i 2,7 mln zł zysku netto, co oznacza ponad 16-proc. spadek sprzedaży oraz o 53,5 proc. niższy wynik netto niż w analogicznym okresie 2001 r. Na koniec roku spółka przewiduje porównywalne obroty z ubiegłorocznymi. Może też zanotować gorszy zysk operacyjny.
— Wydatki na informatykę w wielu sektorach spadły, nie było też zamówień z administracji publicznej i służby zdrowia. W takiej sytuacji dopuszczamy możliwość spadku zysku operacyjnego na koniec roku — tłumaczy Michał Danielewski, dyrektor generalny CL.
Najlepsza w trzecim kwartale była dla CL sytuacja w sektorze bankowym — 60 proc. przychodów dały spółce instytucje finansowe. W sektorze publicznym CL sprzedał sprzęt i usługi za zaledwie 8,5 mln zł (38 mln zł rok wcześniej). Przychody z obsługi firm przemysłowych są o 20 proc. niższe niż w ubiegłym roku. Dobrze miał się natomiast sektor telekomunikacyjny oraz tzw. utilities. W tym drugim spółka zanotuje do końca roku 30 mln zł przychodów, a w przyszłym już 70 mln zł.
— W całości sprzedaży spada rola sprzętu, a wzrasta usług, które dają większe marże. Po dziewięciu miesiącach sprzedaż hardware’u wyniosła tylko 18 proc. przychodów, w porównaniu z 28 proc. w 2001 r. — mówi Michał Danielewski.
Po dziewięciu miesiącach spółka miała 359 mln zł przychodów — o 8,5 proc. więcej niż rok temu. Zysk operacyjny spadł o 8,1 proc., a netto wzrósł o 5,2 proc.
W 2003 r. CL bardzo liczy na ożywienie w sektorze publicznym w związku z wejściem Polski do UE. Największe nadzieje spółka wiąże z uruchomieniem projektu Rejestru Usług Medycznych (RUM). Według niektórych szacunków, może być on wart nawet 0,5 mld zł.
— Nawet przy takim koszcie jego wdrożenie jest opłacalne, gdyż może przynieść około 1 mld zł oszczędności rocznie. Liczymy, że ten projekt ruszy w 2003 r. — podkreśla dyrektor CL.
CL jest jedynym integratorem w Polsce, który wykonał pilotażowy projekt tego typu (Śląska Kasa Chorych), może też zaproponować różne formy jego budowy — włącznie z finansowaniem inwestycji (outsourcing, czyli inwestycja w system, a potem pobieranie opłat miesięcznych). Poza RUM na realizację czeka wiele innych projektów, które powinny być zrealizowane w związku z integracją z UE (m.in. CEPiK, kataster) oraz projekty wojskowe.
— Przynajmniej część kontraktów na te systemy powinna zostać zlecona w przyszłym roku. Trudno mi prognozować szczegółowo, ale na pewno przychody CL wzrosną — mówi Michał Danielewski.
CL zatrudnia 1,2 tys. osób. Zdaniem dyrektora spółki, na jednego pracownika modelowej spółki informatycznej powinno przypadać 600 tys. zł przychodów rocznie. Oznacza to, że CL powinien osiągać 720 mln zł przychodów. Na razie podobną efektywność udaje się uzyskać w sektorze bankowym.
CL zamierza powalczyć z konsorcjum Prokomu oraz Softbanku o kontrakt w PKO BP.
— Inwestycja Prokomu w Softbank miała na celu zaistnienie w przetargu na informatyzację PKO BP. Moim zdaniem atuty są jednak po naszej stronie. Na pewno wystartujemy w przetargu z firmą Sunchez, z którą zrealizowaliśmy już kilka wdrożeń w Polsce — zapowiada Michał Danielewski.