Co będzie kluczem do dalszej ekspansji polskiego eksportu

opublikowano: 26-09-2021, 20:00

Jakie są sukcesy polskiego eksportu i wyzwania przed nim stojące?

W polskiej świadomości panuje przekonanie, że jesteśmy tanią montownią prostych rzeczy. Na tym opiera się nasza gospodarka i to stanowi szklany sufit, blokujący nasz gospodarczy awans. Ale to zerojedynkowe spojrzenie na produkcję krajową i eksport jest błędne. Staraliśmy się to pokazać w raporcie, który w SpotData przygotowaliśmy razem z KUKE. Produkujemy w Polsce rzeczy relatywnie proste w porównaniu z Czechami czy Niemcami, to prawda. Ale to nie jest w żadnym stopniu blokada dla ekspansji gospodarczej.

Raport dotyczy 30-lecia polskiego eksportu po transformacji ustrojowej i odpowiada na pytanie, co może być kołem zamachowym ekspansji przemysłowej w przyszłości. Zaczynamy od przypomnienia prostego faktu, którego nie sposób przecenić – obecnie w ciągu dwóch tygodni z Polski eksportuje się tyle towarów, co na początku transformacji w ciągu całego roku. W ciągu trzydziestu lat eksport zwiększył się ok. dwudziestopięciokrotnie. Ta zmiana stanowi najważniejszą bazę dla wzrostu dochodów i standardu życia. Im więcej sprzedajemy na świat, tym więcej możemy kupić. I tak w 1991 roku cały eksport z Polski stanowił równowartość ok. 900 tys. samochodów osobowych o silniku 1000 ml, a dziś stanowi równowartość ok. 26 mln takich aut: prawie po jednym dla każdego dorosłego obywatela. Otwartość na świat i zdolność sprzedaży na zagraniczne rynki stanowi jeden z trzech filarów decydujących o długookresowym rozwoju gospodarki – oprócz stabilności makroekonomicznej i ochrony instytucjonalnej praw. I ten filar udało nam się w Polsce zbudować naprawdę bardzo solidnie.

Pod względem struktury towarowej eksportu rzeczywiście jesteśmy mniej zaawansowani technologicznie niż Czechy i pod tym względem nawet straciliśmy w ostatniej dekadzie. Skupiam się tu tylko na ostatnich 10 latach, a po podsumowanie całych 30 lat odsyłam do raportu. Towary wysoko przetworzone stanowią ok. 40 proc. eksportu z Polski, wobec ok. 60 proc. w przypadku Czech. W ciągu dekady ich udział w polskim eksporcie obniżył się o 4 pkt proc. Jednocześnie Polska jest bardzo dużym eksporterem komponentów i towarów średnio przetworzonych – ich udział w eksporcie sięga 40 proc. i w ciągu dekady wzrósł o 4 pkt proc. W Czechach jest to odpowiednio 26 proc. Mowa głównie o różnych półproduktach z papieru, plastiku, metalu, drewna, a także prostych towarach konsumpcyjnych typu odzież, czy meble.

Symbolicznym przykładem zmian następujących w strukturze polskiego eksportu jest fakt, że w ostatniej dekadzie istotnie spadł udział samochodów w eksporcie, a wzrósł udział części i akcesoriów do samochodów. Wprawdzie jest to zmiana następująca w obrębie grupy towarów wysoko przetworzonych, ale obrazuje ona przesunięcie Polski w łańcuchach dostaw w kierunku specjalizacji w częściach, komponentach i półproduktach.

Nie jest to jednak, wbrew pozorom, powód do narzekania. Warto zauważyć, że Holandia, jeden z najbardziej rozwiniętych krajów świata, posiada strukturę eksportu jeszcze mocniej niż Polska przesuniętą w kierunku towarów nisko przetworzonych. Wynika to głównie z dużego udziału żywności w holenderskim eksporcie. I co? I jest to kraj bogaty, rozwinięty, zaawansowany technologicznie. Struktura eksportu nie determinuje poziomu rozwoju.

Patrząc na Holandię dwie lekcje dla Polski są istotne. Po pierwsze, uwagę powinniśmy koncentrować na technologii produkcji, a niekoniecznie samym produkcie. Holandia ma kosmicznie wysoką wydajność produkcji w rolnictwie i przetwórstwie spożywczym, co pozwala na prostych produktach uzyskiwać wysoką wartość dodaną w przeliczeniu na pracownika (czyli w uproszczeniu PKB na pracownika). Kołem zamachowym polskiego eksportu mogą być cały czas te same branże, co dziś – motoryzacja, żywność, komponenty metalowe i plastikowe, materiały budowlane, AGD itd. Kluczem do dalszego rozwoju będzie zwiększanie wydajności. Do tej pory to się udawało, więc nie ma powodu, by sądzić, że nie uda się w przyszłości.

Po drugie, ważne jest, czy w proces produkcyjny zaangażowana jest krajowa wiedza – nauka, inżynieria, informatyka itd. To jest oczywiście łatwiejsze w tych branżach, w których w eksporcie dominują firmy kontrolowane przez polski kapitał, ponieważ one lokują w kraju najwyżej marżowe elementy produkcji: badania, projektowanie, marketing, zarządzanie dostawami. Pod tym względem musimy szukać szans m.in. w żywności, meblarstwie, przetwórstwie drewna, przetwórstwie metali, a wśród branż produkujących bardziej zaawansowane towary np. w przemyśle stoczniowym. Fajnie byłoby oczywiście produkować tak zaawansowane rzeczy, jak maszyny do wytwarzania mikroprocesorów, w czym też specjalizują się Holendrzy, ale taka transformacja przemysłu nie może nastąpić szybko. Rozwój następuje w małych krokach. Te małe kroki idą nam nieźle i nie ma powodu, by zmieniać podejście.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane