Choć po porozumieniu w Genewie konflikt ukraińsko-rosyjski nieco złagodniał, nadal nie można wykluczyć jego silnej eskalacji i przerodzenia się w konflikt zbrojny. Bank Credit Agricole przeprowadził symulację, jak wpłynęłoby to na polską gospodarką.
Autorzy badania przyjęli, że zaognienie sporu nastąpiłoby w maju i potrwało przez cały trzeci kwartał 2014 r. Założyli, że wpędziłoby to zarówno Ukrainę, jak i Rosję w recesję — ze spadkiem PKB w 2014 r. odpowiednio o 10 i 1,5 proc.
Jak odczułaby to polska gospodarka? Kanałów, którymi wojna dostawałaby się do naszych firm, byłyby przede wszystkim dwa. Po pierwsze, ucierpiałby nasz eksport (przez słabszy popyt, rozszerzenie rosyjskiego embarga na polskie wyroby oraz dalsze osłabienie hrywny). Po drugie, zmniejszyłby się popyt wewnętrzny - polscy konsumenci mniej by wydawali, a firmy odkładałyby inwestycje.
Biorąc to wszystko pod uwagę, analitycy Credit Agricole szacują, że w scenariuszu „wojennym” wzrost gospodarczy w Polsce w najbliższych kwartałach spadłby poniżej 3 proc. i byłby o 0,8-0,9 pkt proc. niższy niż w scenariuszu bazowym. W 2015 r. dynamika PKB znowu by się nasiliła, ale nadal byłaby o 0,1-0,4 pkt proc. niższa.
— Czy to duża strata? Nie ulega wątpliwości, że byłby to odczuwalny cios dla polskiej gospodarki, proces ożywienia dość istotnie by zahamował. Jednak nie byłby to jakiś dramatyczny wstrząs, nadal byśmy odnotowywali wzrost gospodarczy, tyle że nieco wolniejszy — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Kryzysu najbardziej obawiają się przedstawiciele dwóch sektorów: odzieżowego i farmaceutycznego — wynika z analizy Narodowego Banku Polskiego (NBP). Na otwarte pytanie o bariery rozwoju więcej niż co piąty przedsiębiorca działający w branży lekowej lub tekstylnej (odpowiednio 22 i 23 proc.) odpowiadał: wschodni konflikt.