Co dystrybutor, to inna koncepcja

Dorota Gąsowska
12-09-2006, 00:00

Firmy energetyczne jeszcze nie ujawniają, w jaki sposób zamierzają wydzielić ze swoich struktur operatorów systemów dystrybucyjnych.

Od połowy przyszłego roku każdy odbiorca będzie mógł zdecydować, od kogo kupi energię elektryczną. Wciąż będzie jednak korzystał z lokalnych sieci przesyłowych, które obejmują miejsce jego zamieszkania lub prowadzenia działalności. Aby kolejny krok w stronę liberalizacji rynku był możliwy, spółki dystrybucyjne muszą wydzielić ze swoich struktur operatorów systemów dystrybucyjnych (OSD). Spółki zapewniają, że zdążą przed 1 lipca 2007 r., tak by wszyscy odbiorcy mogli skorzystać z prawa swobodnego wyboru sprzedawcy energii.

Analiza się przedłuża

Ministerstwo Gospodarki od 1 lipca 2006 r. miało wskazać, jaki sposób wydzielenia OSD jest najwłaściwszy. Jednakże resort milczy. Milczą także spółki dystrybucyjne, bo ostateczne decyzje podobno jeszcze nie zapadły.

— Rozważamy dwa warianty, jednak zgodnie z programem dla elektroenergetyki, najwłaściwszą formułą jest wydzielenie OSD z majątkiem. O ostatecznym sposobie zdecyduje jednak wynik prac grupy roboczej do spraw konsolidacji spółek Enea-Kozienice-Bogdanka — mówi Wojciech Piniarski, członek zarządu ds. infrastruktury spółki Enea.

Decyzji dotyczącej sposobu wydzielenia majątku sieciowego nie podjął także ani Stoen, ani Enion.

— Wciąż analizujemy różne koncepcje — czy powinna to być spółka duża czy mała oraz czy zostanie wydzielona z majątkiem lub też bez niego — mówi Ewa Groń, kierownik biura informacji i promocji w Enion.

Najwięcej na temat swoich planów ujawnia zlokalizowana w Gliwicach firma Vattenfall.

— W grupie Vattenfall pożądanym kierunkiem wydzielenia operatora systemu dystrybucyjnego jest stworzenie struktury siostrzanych spółek, w ramach której będzie działał OSD posiadający majątek, a obok będzie druga spółka prowadząca działalność związaną z obrotem energią elektryczną. Struktura ta w pełni spełnia zasady oraz cele unbundlingu (rozdziału działalności), jak również pozwala na osiągnięcie efektywności kosztowej i organizacyjnej — mówi Łukasz Zimnoch z Vattenfall.

Papier czy realia

Możliwość dostępu do sieci spółki energetycznej bez obowiązku zakupu energii od tejże spółki jest wyrazem realizacji tzw. zasady TPA (Third Part Access). Odbiorca może więc zawrzeć oddzielną umowę na zakup i zużycie energii z dowolną firmą i oddzielną umowę na jej przesył z lokalnym zakładem energetycznym.

— W praktyce takie rozdzielenie umów stanowi bardzo duży problem — zauważa Marek Kulesa, dyrektor biura Towarzystwa Obrotu Energią (TOE).

Według TOE, do tej pory zasada TPA działa w ograniczonym zakresie, ponieważ mniej niż 7 proc. uprawnionych odbiorców korzysta z prawa swobodnego wyboru sprzedawcy energii. Większość wciąż kupuje energię w swojej dotychczasowej firmie dystrybucyjnej. Obecnie zasadą TPA objęte są podmioty gospodarcze, a od lipca przyszłego roku grupa uprawnionych powiększy się również o gospodarstwa domowe. Dzięki temu rynek może zostać uwolniony, a zasady, które nim rządzą, stać się bardziej przejrzyste.

— Jednakże czas biegnie, a konkretów wciąż nie widać. Firmy mogą nawet nie zdążyć wyszkolić pracowników do obsługi nowych przedsiębiorstw. Ponadto istnieje zagrożenie, że będzie to jedyne papierowe wydzielenie, bo spółka obrotu wydzielona ze spółki dystrybucyjnej będzie na danym terenie uprzywilejowana. Najważniejsze jest jednak, aby to w ogóle nastąpiło — mówi Marek Kulesa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Gąsowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Co dystrybutor, to inna koncepcja