Coraz mniej emisji. Hipoteczne listy zastawne ratują sytuację

Materiał zewnętrzny
opublikowano: 2026-06-12 17:36

W drugim kwartale tylko dwóch emitentów zdecydowało się na przeprowadzenie publicznej emisji obligacji. W I kwartale liczba była taka sama. Dla porównania, przed rokiem ofert było odpowiednio sześć i pięć.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Tegoroczne statystyki ratują emisje hipotecznych listów zastawnych

Z emisją detalicznych listów zastawnych wystartował w poniedziałek mBank Hipoteczny i choć oferuje inwestorom indywidualnym oprocentowanie wyraźnie niższe (25 pkt bazowych ponad stopę referencyjną NBP), niż zgodził się zapłacić inwestorom profesjonalnym jesienią ubiegłego roku (75 pkt bazowych ponad WIBOR 3M), to jednak wygłodniali emisji inwestorzy i tak nie będą raczej wybrzydzać. Zwłaszcza że emisja trafi przede wszystkim do klientów detalicznych mBanku, który przecież wycofał się z plasowania obligacji korporacyjnych inwestorom indywidualnym już osiem lat temu, a w dystrybucję obligacji oszczędnościowych skarbu państwa nigdy się nie włączył. Dla klientów mBanku emisja listów zastawnych to zatem urozmaicenie oferty. Dla pozostałych inwestorów… również.

Z emisjami jest słabo, ale ma być lepiej

Statystyki emisji publicznych przedstawiają się w tym roku wyjątkowo słabo także na tle ubiegłego roku, który przecież nie był pod tym kątem nadzwyczaj udany. Rekord wartości emisji wprawdzie pobito, ale dzięki emisji hipotecznych listów zastawnych PKO Banku Hipotecznego.

Dla porównania, w pierwszym półroczu 2024 do inwestorów trafiły propozycje wzięcia udziału w piętnastu prospektowych emisjach publicznych, w pierwszym półroczu ubiegłego roku było ich jedenaście, a w tym półroczu przeprowadzono dotychczas tylko cztery takie oferty. Jednak wartościowo rynek i tak zanotuje rekord, ale to ze względu na emisje listów zastawnych — miliardową PKO BP, drugi miliard plasuje teraz mBank Hipoteczny (oficjalnie 0,5 mld zł z opcją powiększenia emisji do 1 mld zł). Mimo wszystko obecnego stanu rynku nie można nazwać bogactwem wyboru.

Na pocieszenie — z naszych informacji wynika, że przed końcem półrocza inwestorzy mogą jeszcze liczyć na nowe emisje publiczne.

Ponadprzeciętne ryzyko

Konsekwencją braku ofert jest wzrost notowań na rynku wtórnym, na którym coraz trudniej upolować papiery o rozsądnym stosunku rentowności do ryzyka kredytowego. To ostatnie sukcesywnie rośnie, w miarę jak rosną wskaźniki zadłużenia emitentów, a tempo wzrostu gospodarczego słabnie już nawet w zwykle optymistycznych prognozach rządowych. Taki układ sprawia, że poszukiwanie rentowności, nawet rzędu 7-8 proc., wiąże się z kupowaniem ponadprzeciętnego ryzyka kredytowego.